Lechia Gdańsk chciała zaistnieć w Europie. Jak biało-zieloni walczyli z Juventusem Turyn i Broendby IF [zdjęcia, wideo]

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Lechia Gdańsk - Broendby IF Fot. Przemysław Świderski
Lechia Gdańsk sięgnęła po Puchar Polski w poprzednim sezonie. W nagrodę zagrała w kwalifikacjach Ligi Europy. To była druga europejska przygoda w historii biało-zielonych.

W 1983 roku Lechia zdobyła pierwszy Puchar Polski w historii klubu. Biało-zieloni zagrali w istniejącym wówczas Pucharze Zdobywców Pucharów, a rywalem był słynny Juventus Turyn.

CZYTAJ TAKŻE: Piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk ZDJĘCIA

Włoska drużyna była naszpikowana gwiazdami, a największymi byli Zbigniew Boniek, Michel Platini i Paolo Rossi. "Juve" wygrało u siebie 7:0, ale w rewanżu Lechia postawiła się wielkiej drużynie z Turynu. To gdańszczanie prowadzili 2:1 i na boisko musiał wejść z ławki rezerwowych Platini. Juventus wygrał ostatecznie 3:2. Kibice biało-zielonych mogli być jednak dumni z postawy swoich ulubieńców i marzyli o kolejnym występie w europejskich pucharach. Na to jednak Lechia musiała poczekać aż 36 lat.

Juventus - Lechia 7:0

W 2019 roku trener Piotr Stokowiec poprowadził biało-zielonych do trzeciego miejsca w ekstraklasie i drugiego w historii klubu Pucharu Polski. Do tego w lipcu gdańszczanie dorzucili jeszcze Superpuchar Polski. To był piękny rok, a nagrodą była gra w kwalifikacjach Ligi Europy. Rywalem Broendby IF z Danii, czyli rywal doświadczony na arenie europejskiej, ale też taki, z którym można powalczyć. Lechia rozegrała w Gdańsku fantastyczne spotkanie będąc zespołem dominującym i zdecydowanie lepszym. Gole Flavio Paixao z karnego i Patryka Lipskiego pozwoliły odnieść zwycięstwo 2:1. Zaliczka skromna, ale jednak była przed rewanżem w Danii. W Gdańsku żałowali najbardziej okazji z 90 minuty spotkania, kiedy to w idealnej sytuacji Artur Sobiech głową posłał piłkę w poprzeczkę. Trzeciej bramki zabrakło do większego spokoju przed drugim meczem tych drużyn.

Lechia - Juventus 2:3

W Danii role się odwróciły i to zespół Broendby IF był stroną dominującą i szybko objął prowadzenie. Lechia mogła żałować zmarnowanej idealnej sytuacji Lukasa Haraslina na doprowadzenie do wyrównania. Po przerwie drugą bramkę dla gospodarzy strzelił Kamil Wilczek, ale niezawodny Flavio Paixao strzałem głową dał biało-zielonym dogrywkę. Niestety, w niej zwycięstwo i awans Broendby IF zapewnił nastoletni Jesper Lindstroem. Lechia pokazała się jednak z dobrej strony w dwumeczu i wstydu polskiej piłce na pewno nie przyniosła. Choć pozostał niedosyt, bo awans był w zasięgu biało-zielonych.

Lechia - Broendby 2:1 - SKRÓT MECZU

- Wiedzieliśmy, że będą momenty, że trochę będziemy cierpieć i trzeba to przeczekać. Niestety, za dużo było prostych błędów i po nich padały bramki dla Broendby w taki sposób, w który nam się to wcześniej nie zdarzało. Uważam, że wcale nie musieliśmy odpaść i ten mecz mógł się potoczyć zupełnie inaczej - mówił po meczu rewanżowym w Danii trener Piotr Stokowiec. - Wróciliśmy do gry po trudnym okresie i był moment, że mogliśmy się pokusić się o coś więcej. Nie chcę wracać do pierwszego meczu, ale jednej bramki z niego nam zabrakło. Jestem rozczarowany, bo mieliśmy ochotę awansować, ale nie wystarczyło to na Broendby. W dwumeczu pokazaliśmy się z niezłej strony, ale to dla mnie małe pocieszenie. Stać nas było na awans. Przeciwnik grał szybko, wszedł na wyższy poziom, a my prostych błędów się nie ustrzegliśmy. Mieliśmy jednak swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Boli strata gola ze stałego fragmentu gry, bo zbyt dużo napracowaliśmy się w dwumeczu, żeby w taki sposób tracić gole. Po straconych bramkach potrafiliśmy odpowiedzieć golem i wróciliśmy do gry. Zabrakło nam jednak chłodnej głowy. Tego bardziej oczekiwałem po zawodnikach doświadczonych, bo trzeba lepiej się zachować w defensywie i ofensywie. Przegraliśmy detalami. Przyznam, że więcej oczekiwałem po zmianach, a nie wniosły tyle energii. W Broendby wszedł na boisko zawodnik z ławki rezerwowych i strzelił dwa gole.

Broendby - Lechia 4:1

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie