Lechia Gdańsk bezradna w meczu z Cracovią. Biało-zieloni muszą odłożyć marzenia o medalu i skupić się na Pucharze Polski [zdjęcia]

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Lechia Gdańsk - Cracovia Fot. Karolina Misztal
Biało-zieloni przegrali z Cracovią aż 0:3 i jeśli Piast wygra ze Śląskiem Wrocław, to strata do podium wynosić będzie pięć punktów, a do rozegrania zostaną tylko trzy kolejki.

Biało-zieloni mają fatalną serię z „Pasami”, a przed tym spotkaniem zaliczyli serię czterech porażek z rzędu. Bardzo chcieli się zrewanżować Cracovii, odnieść czwarte zwycięstwo z rzędu i poważnie włączyć się do walki o medal. Nic z tych rzeczy. Podopieczni trenera Piotra Stokowca po raz kolejny zagrali fatalnie w spotkaniu z „Pasami” i nie mieli nic do powiedzenia. Trudno też podejrzewać gdańszczan, że oszczędzali siły na półfinałowy mecz Totolotka Pucharu Polski z Lechem, który w środę zostanie rozegrany w Poznaniu. Po tym, co Lechia pokazała w spotkaniu z Cracovią, to raczej trudno o jakikolwiek optymizm. Lechia do podium traci pięć punktów, a tak naprawdę sześć - bo na koniec sezonu musi mieć o jeden więcej od rywali, aby ich wyprzedzić - a odrobić to w trzech kolejkach będzie niezwykle trudno.

CZYTAJ TAKŻE: Piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk ZDJĘCIA

Trener Stokowiec zrobił kilka zmian na to spotkanie, ale ławka rezerwowych chyba nie jest jednak tak szeroka i te roszady nie pozwoliły utrzymać jakości z poprzednich spotkań. W ataku zagrał Ze Gomes, w środku pola Patryk Lipski, a na ławce rezerwowych usiedli Flavio Paixao i Łukasz Zwoliński. Obie drużyny grały w pierwszej połowie z respektem do siebie. Cracovia szukała akcji zaczepnych, ale biało-zieloni nie potrafili stworzyć zagrożenia pod bramką gości, nie licząc strzału Rafała Pietrzaka, po którym piłkę odbił Lukas Hrosso. Z drugiej strony Pelle van Amersfoort zmusił do interwencji Dusana Kuciaka. I to na tyle było emocji w tej części gry.

CZYTAJ TAKŻE: Seksowne polskie sportsmenki ZDJĘCIA

W drugiej połowie były wreszcie gole, ale strzelali je wyłącznie piłkarze Cracovii. Lechia w ofensywie za to była ospała i nie miała żadnego pomysłu na sforsowanie defensywy „Pasów”. W 48 minucie Kuciak niepotrzebnie wybił piłkę w aut, a po szybkim rozegraniu stałego fragmentu podanie van Amersfoorta wykończył Rafael Lopes. W 70 minucie dobrym podaniem popisał się Florian Loshaj, a pewnie akcję wykończył Michal Siplak. Wejście na boisko Zwolińskiego i Paixao nie zmieniło gry ofensywnej biało-zielonych, choć ten pierwszy raz próbował zaskoczyć bramkarza „Pasów”. Cracovia dobiła Lechię w doliczonym czasie gry, bowiem piłkę ręką zagrał Paixao, a rzut karny na trzeciego gola dla Cracovii zamienił Sergiu Hanca. Portugalczyk nie dał dobrej zmiany, bo drugi gol dla Cracovii padł po jego złym podaniu. Po raz pierwszy od wznowieni rozgrywek szansę dostał Omran Haydary, ale kompletnie niczym się nie wyróżnił. Lechia przegrała z „Pasami” po raz piąty z rzędu i znowu nie miała nic do powiedzenia, zwłaszcza w ofensywie, bo w defensywie gdańszczanie rozdawali rywalom prezenty. Teraz biało-zieloni muszą rzucić wszystkie siły na półfinałowy mecz Pucharu Polski z Lechem. To najkrótsza droga do europejskich pucharów. W lidze też można o to powalczyć, bo czwarte miejsce również może dać prawo gry w kwalifikacjach Ligi Europy.

- Wreszcie zagraliśmy na zero z tyłu. Po raz pierwszy od dłuższego czasu. Gratuluję drużynie konsekwencji i jak się tak gra, to można wtedy o coś walczyć. Zagraliśmy niezłe spotkanie, a teraz chcemy powalczyć w półfinale Pucharu Polski - mówi Michał Probierz, trener Cracovii. - Wróciliśmy do gry w lidze i teraz możemy jeszcze o coś powalczyć. Zagramy z bezpośrednimi przeciwnikami i po tych meczach będziemy mądrzejsi.

Po tak zdecydowanej porażce w dobrym humorze nie mógł być szkoleniowiec biało-zielonych.

- Nie tak wyobrażaliśmy sobie ten mecz i wynik. Musimy jednak przełknąć gorzką pigułkę i patrzeć do przodu. Traciliśmy gole po naszych prostych stratach. Niby nasza budowa gry nie wyglądała najgorzej, ale z pewnością zabrakło nam konkretów. Nic z tego nie wynikało. Będziemy grać do samego końca. W haśle Lechii jest fajna sentencja "cała Lechia zawsze razem" i właśnie teraz potrzebujemy wsparcia. Będziemy grać do końca i na pewno się nie załamiemy. Musimy przeanalizować to, co się stało, ale nie możemy za długo rozpamiętywać. Wciąż jesteśmy w grze zarówno w lidze jak i w Pucharze Polski. Nie był to nasz dobry mecz i trzeba to przyjąć z pokorą. Myślimy o przyszłości i chcemy jak najlepiej przygotować się do dwumeczu z Lechem z Poznaniu - powiedział Piotr Stokowiec, trener Lechii.

Klopp o mistrzostwie Anglii: Czuję ulgę. To niezwykle ważny moment w moim życiu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie