Lechia bez trzeciego zwycięstwa z rzędu. Górnik nie wykorzystał karnego [ZDJĘCIA]

Paweł Stankiewicz
Fot. Przemysław Świderski/Polska Press
Lechia zdecydowanie lepiej zagrała w pierwszej połowie, ale nieskutecznie i tylko zremisowała 1:1. Górnik miał szansę wygrać w Gdańsku. Mariusz Magiera przestrzelił jednak rzut karny.

- Wykonaliśmy kawał dobrej roboty, żeby podtrzymać formę fizyczną. Czujemy się dobrze, a nogi są naładowane i chcą nieść - mówił przed piątkowym meczem z Górnikiem Grzegorz Wojtkowiak, prawy obrońca biało-zielonych.

Lechia od początku meczu zdecydowanie ruszyła do ataku i co chwilę kotłowało się w polu karnym gości. Gra biało-zielonych mogła się podobać, było sporo zagrań kombinacyjnych, z pierwszej piłki i strzałów na bramkę. I już w 3 minucie Rafał Janicki z bliska skierował piłkę do siatki, ale sędzia słusznie odgwizdał pozycję spaloną. Szkoleniowiec biało-zielonych tym razem wystawił Maciej Makuszewskiego na pozycji numer „10“, a ten brał udział w wielu akcjach ofensywnych. Na skrzydle swoją szansę dostał Lukas Haraslin i też pokazał kilka dynamicznych wejść w pole karne. I kiedy wydawało się, że gol dla Lechii jest tylko kwestią czasu, to Górnik objął prowadzenie. Roman Gergel zagrał piłkę w pole karne, a tam nie przeLechiaciął podania Janicki i maciej Korzym z bliska posłał futbolówkę do siatki.

Strata gola nie podłamałą biało-zielonych, którzy dalej starali się na różne sposoby sforsować zmasowaną defensywę Górnika. I po ładnej akcji Makuszewskiego w dobrej sytuacji znalazł się Ariel Borysiuk, ale jego strzał obronił Grzegorz Kasprzik. Wyraźna przewaga Lechii wreszcie przyniosła upragnionego gola. Akcję zaczął Haraslin, a potem piłka trafiła do Adama Buksy - zastępującego pauzującego za kartki Grzegorza Kuświka - a ten dograł do Makuszewskiego, który strzałem z pierwszej piłki zdobył bramkę. Przed przerwą była jeszcze ciekawa akcja Haraslina, która nie została zakończona strzałem. Lechia prawdziwy dramat mogła przeżyć już w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Jakub Wawrzyniak pchnął w polu karnym Gergela i sędzia podyktował jedenastkę dla zespołu z Zabrza. Od razu przypomniał się mecz sprzed dwóch tygodni w Białymstoku, gdzie Jagiellonia też miała rzut karny przed końcem pierwszej połowy, ale go nie wykorzystała. Górnik wziął przykład, bo Mariusz Magiera posłał piłkę nad poprzeczką.

W drugiej połowie Górnik zagrał odważniej. Trener Leszek Ojrzyński musiał dać zawodnikom ostrą reprymendę, że w pierwszej połowie zbyt kurczowo trzymali się własnego pola karnego. Z kolei Lechii gra już się tak dobrze nie układała, akcje straciły na płynności , brakowało wygranych pojedynków jeden na jeden i celnych strzałów na bramkę Górnika. W poprzednich dwóch spotkaniach biało-zieloni strzelili po trzy gole w drugich połowach, a tym razem musieli zadowolić się tylko remisem w spotkaniu z przedostatnim zespołem w tabeli.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
JKM

Gosciu, a dlaczego MIla , kiedy w ogole nie gra u nowego trenera a wczoraj nie bylo go nawet na lawce rezerwowych?? Wlasnie takiego gracza jak Mila brakowalo wczoraj bo srodek byl pusty i nikt nie potrafil dobrze dograc pilke. Zreszta sklad byl do niczego. BUKSA beznadziejny!!!!!!!!!

K
KibiC

Mam wniosek do zarządu klubu:
Założyć w Lechii Klub Kokosa a jako pierwszych pensjonariuszy zapisać Mile,Peszko,Janickiego. Oni i następni pensjonariusze mają szanse otrzymać powołania od Nawałki.

Dodaj ogłoszenie