Łatwy cel dla rosyjskiej floty. Tak mogą sparaliżować Zachód

Grzegorz Kuczyński
Grzegorz Kuczyński
Rosyjska flota ma mniej podwodnych krążowników niż NATO, ale stawia na inny rodzaj walki
Rosyjska flota ma mniej podwodnych krążowników niż NATO, ale stawia na inny rodzaj walki MIL.RU
Udostępnij:
Aktywność rosyjskiej floty podwodnej na Atlantyku budzi coraz większy niepokój wojskowych z NATO. I nie chodzi tylko o okręty bojowe, ale też te małe, „naukowo-badawcze”. To wskazuje, do czego szykuje się Rosja.

Czasami są określane jako „światowe superautostrady informacyjne”. Kable podmorskie przenoszą ponad 95 procent danych międzynarodowych. W porównaniu z satelitami, kable podmorskie zapewniają wysoką przepustowość, opłacalność i niezawodność połączeń, które mają kluczowe znaczenie dla naszego codziennego życia. Szacuje się, że na świecie działa ponad 400 podmorskich kabli o łącznej długości 1,3 miliona kilometrów. Jeśli porównać to globalnego krwioobiegu, to niewątpliwie największe tętnice przecinają Atlantyk, łącząc dwa główne centra Zachodu: Amerykę Północną z Europą.

Wiedzą o tym doskonale także wrogowie Zachodu. Ale tylko Rosja ma możliwości, by zagrozić tym podwodnym arteriom. W opublikowanym 8 stycznia wywiadzie dla dziennika „The Times” admirał Tony Radakin, nowy szef sztabu sił zbrojnych Zjednoczonego Królestwa, ostrzegł Moskwę, że każda próba przecięcia przez nią kluczowych podwodnych kabli telekomunikacyjnych może zostać uznana za akt wojny. „Rosja zwiększyła zdolność do zagrażania tym podmorskim kablom i do potencjalnego wykorzystania tych podmorskich kabli” – powiedział Radakin. Tyle, że to nic nowego. Brytyjscy i amerykańscy wojskowi oraz oficerowie wywiadu od dawna ostrzegają przed rosyjskimi okrętami podwodnymi, które „agresywnie operują” w pobliżu transatlantyckich kabli podmorskich. I nie tylko.

Podwodna zimna wojna

W maju 2015 roku Sztokholm zaprotestował oficjalnie, gdy rosyjskie okręty wojenne czterokrotnie w ciągu dwóch miesięcy wymusiły przerwanie układania energetycznego kabla Nordbalt mającego połączyć Szwecję z Litwą. Również litewskie MSZ wezwało w tej sprawie rosyjskiego ambasadora na dywanik. W październiku 2015 roku „New York Times” donosił, że „rosyjskie okręty podwodne agresywnie działają w pobliżu strategicznych podmorskich kabli światłowodowych, którymi przechodzi większość połączeń internetowych na świecie”. Amerykański dziennik porównał działania rosyjskiej floty do tych z czasów zimnej wojny. Powołując się na źródła wywiadowcze, zwrócił uwagę, że „w pewnym momencie Rosja może zdecydować się na zniszczenie podwodnej infrastruktury światłowodowej, co w konsekwencji doprowadzi do paraliżu komunikacyjnego Zachodu”.

NATO postanowiło w listopadzie 2017 roku odtworzyć specjalne stanowisko dowodzenia zabezpieczające Północny Atlantyk, zamknięte po zakończeniu zimnej wojny. W grudniu 2019 roku rzeczniczka NATO Oana Lungescu mówiła w jednym z wywiadów dla mediów, że Rosja zwiększyła aktywność swojej podwodnej floty do poziomu niewidzianego od końca zimnej wojny. Tylko podczas jednej operacji w pobliżu Norwegii w październiku 2019 r. zaobserwowano 10 rosyjskich okrętów podwodnych jednocześnie. Jednym z przewidywanych przez NATO scenariuszy jest przecięcie przez rosyjskie okręty podwodne kabli między Stanami Zjednoczonymi a Europą. Przez kable te przepływa większość komunikacji internetowej.

W październiku 2020 r. ministrowie obrony państw NATO otrzymali poufny raport na temat ogromnej wagi transatlantyckich kabli podmorskich i zagrożeń dla ich funkcjonowania. Niewiele jednak wiadomo, by od tamtej pory Sojusz podjął jakieś istotne kroki w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa kabli atlantyckich. Próbuje coś robić Wielka Brytania, chyba najbardziej zainteresowana – po tej stronie Atlantyku – bezpieczeństwem kabli. Wiosną 2021 roku brytyjskie ministerstwo obrony ogłosiło budowę nowego wielofunkcyjnego oceanicznego okrętu rozpoznania (MROS), który „będzie wyposażony w zaawansowane czujniki i będzie przewoził szereg zdalnie sterowanych i autonomicznych podmorskich dronów, które będą zbierać dane”. Załoga ma liczyć 15 osób, a jednostka powinna wejść do służby w 2024 roku. Jednym z głównych zadań okrętu będzie monitoring podwodnej infrastruktury krytycznej. Pierwszy od dawna admirał na czele sił zbrojnych Jej Królewskiej Mości to zapowiedź kolejnych podobnych działań.

Jantar, Łoszarik, Posejdon

Obawy Brytyjczyków zwiększyły się po niedawnych niespodziewanych „wizytach”. We wrześniu 2021 roku w Kanale La Manche pojawił się rosyjski „okręt badawczy” Jantar. Płynął na północ. Miesiąc wcześniej widziano go w pobliżu atlantyckich brzegów Irlandii. Okręt ten przewozi szereg małych podwodnych pojazdów do głębokiego nurkowania oraz systemy sonarowe. Był już wcześniej podejrzewany o operowanie w rejonie podmorskich kabli. Gdy pojawił się w pobliżu Irlandii, zatrzymał się na ponad dobę pomiędzy dwoma podwodnymi kablami. Oficjalnie Jantar nazywany jest „jednostką specjalnego przeznaczenia” czy „statkiem oceanograficznym”. Udaje statek naukowo-badawczy. W rzeczywistości to okręt szpiegowski. Podlega rozkazom Głównego Zarządu Badań Podwodnych (GUGI), tajnej struktury odpowiadającej za szpiegowskie i dywersyjne działania floty podwodnej Rosji.

Rosjanie od lat przygotowują się do przecinania kabli podwodnych, zarówno jeśli mowa o szkoleniu załóg, zbieraniu danych o położeniu i charakterystyce kabli, po produkcję odpowiedniego wyposażenia. Mogą tuż przed wybuchem regularnej wojny sparaliżować informacyjnie Zachód. W wyspecjalizowanych instytutach i stoczniach realizowany jest od lat program budowy niewielkich podwodnych pojazdów o dużym zanurzeniu. Te małe jednostki, przynajmniej niektóre, są projektowane w celu działań na głębokości, w tym odszukiwania i przecinania kabli podwodnych. Uwagę zwraca pojawianie się rosyjskich jednostek w tych akwenach, gdzie biegną najważniejsze kable podwodne.

Rosja dysponuje dwoma podstawowymi środkami, za pomocą których może bezpośrednio zagrozić kablom: okrętami podwodnymi i statkami nawodnymi, które mogą użyć autonomicznych lub załogowych pojazdów podwodnych. Przykładem tych pierwszych jest szpiegowski okręt podwodny Łoszarik, który - zanim tragiczny pożar w 2019 roku spowodował wycofanie ze służby - prawdopodobnie posiadał zdolności niezbędne do mapowania lub niszczenia kabli podmorskich. Łoszarik jest w remoncie, ale rosyjska flota wojenna posiada inne podobnego typu okręty podwodne i rozwija program bezzałogowych dronów podmorskich, takich, jak posiadający autonomiczny napęd jądrowy Posejdon. Jeśli chodzi o okręty nawodne, najbardziej znanym jest opisywany już tu Jantar, który pozornie jest statkiem badawczym, ale może po dopłynięciu w pobliże celu wysłać na dno małe podwodne pojazdy, żeby niszczyły kable.

Awaria w Arktyce

Ustalenie i udowodnienie, kto uszkodził podwodne kable gdzieś na dużej głębokości, na pełnym oceanie, nie jest czymś prostym. Można więc spodziewać się aktów sabotażu ze strony Rosji nawet w czasie pokoju. Być może właśnie tak jest w przypadku niedawnego uszkodzenia kabla światłowodowego łączącego archipelag Svalbard w Arktyce z kontynentalną Norwegią (członkiem NATO). Svalbard Undersea Cable System (SUCS) to najdalej na północ położony podmorski kabel na świecie. Właściwie dwa kable. Jeden nagle przestał działać 7 stycznia. Do jego naprawy potrzebny jest specjalny statek i dobre warunki pogodowe, bo najpierw trzeba ustalić, gdzie dokładnie doszło do uszkodzenia. A chodzi o odcinek, bagatela, liczący blisko 100 km (operator mógł dokonać tylko takiej lokalizacji). Na dodatek uszkodzony kabel znajduje się na dnie morskim, które opada z 300 m do ponad 2700 m.

Amerykański serwis The Drive nie wyklucza, że winni awarii są Rosjanie. Norweskie kable łączące kontynent z archipelagiem przebiegają przez akwen o wielkim znaczeniu strategicznym dla rosyjskiej floty. To „brama na Atlantyk” dla atomowych okrętów podwodnych z Floty Północnej, stacjonujących w w rejonie Murmańska, wyjście z Morza Barentsa na otwarty ocean. Kable pomagają zapewnić szerokopasmową łączność internetową około 3000 mieszkańcom wysp, jak również podłączyć Svalbard Satellite Station (SvalSat), placówkę z ponad setką anten satelitarnych, która jest kluczowa dla pobierania danych z satelitów polarnych. Rosja od dawna sugeruje jednak, że SvalSat jest też wykorzystywane dla celów militarnych, ściągając dane z satelitów wojskowych czy wręcz monitorując ruchy rosyjskich okrętów podwodnych w tym obszarze. To zaś byłoby nielegalne, bo Svalbard ma status strefy zdemilitaryzowanej. Norwegia zdaje sobie zresztą sprawę, że właśnie z racji położenia, archipelag jest łakomym kąskiem dla Rosji.

Informacyjny krwioobieg świata

Planowanie, produkcja, rozmieszczanie i konserwacja kabli podmorskich prawie w całości znajduje się w rękach sektora prywatnego. Obecnie czterema największymi dostawcami są Alcatel Submarine Networks (Francja), SubCom (Stany Zjednoczone), NEC (Japonia) oraz nowicjusz w tym gronie Huawei Marine Networks (Chiny). Kable podmorskie mają również krytyczne znaczenie dla bezpieczeństwa transatlantyckiego, ponieważ rządy w znacznym stopniu polegają na tej infrastrukturze w zakresie własnej komunikacji. Depesze dyplomatyczne i rozkazy wojskowe w znacznej mierze przechodzą przez te prywatne kable, ale operatorem jest wtedy wojsko. Tajne kable używane wyłącznie do celów państwowych to rzadkość. Obszar euroatlantycki jest najstarszym podmorskim szlakiem kablowym i zapewnia wymianę informacji i danych za pomocą kilkudziesięciu kabli, z których większość biegnie między Stanami Zjednoczonymi a Wielką Brytanią i Francją. Europa w znacznym stopniu polega na tych połączeniach, ponieważ większość jej danych jest przechowywana w centrach zlokalizowanych w USA.

Nagłe zablokowanie „kablowej autostrady” łączącej Amerykę z Europą wprowadzić może chaos w wielu dziedzinach życia oraz ograniczyć możliwości koordynacji ruchów przez sojuszników euroatlantyckich w kluczowych momentach. Jak ważna jest ta infrastruktura także dla wojska, pokazuje przykład z 2008 roku. Przerwanie kabla podmorskiego między Egiptem a Włochami spowodowało, że liczba lotów amerykańskich dronów w Iraku gwałtownie spadła z setek do dziesiątek dziennie. Wspomniany już „The Times” cytuje anonimowego oficera z brytyjskiej floty wojennej: „Czy w razie trzeciej wojny światowej byłby to szczególnie dobry sposób na utrudnienie nam życia? Tak. Właśnie dlatego to robią. Jeśli zniszczysz kable, nikt nie będzie mógł prowadzić rozmów telefonicznych, nie będzie można zawierać transakcji biznesowych, kupować akcji, a gospodarka zatrzyma się w miejscu”.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ilja Kuksa o szansach na przystąpienie Ukrainy do UE

Wideo

Materiał oryginalny: Łatwy cel dla rosyjskiej floty. Tak mogą sparaliżować Zachód - Polska Times

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie