Krzysztof Jackowski z Człuchowa odpowiada na listy [PRZEPOWIEDNIE DLA CZYTELNIKÓW]

Tadeusz WoźniakZaktualizowano 
Archiwum
Zapraszamy do korzystania z naszego pośrednictwa - tel. 889 239 323 lub t.wozniak@prasa.gda.pl. Adres do wysyłki: Tadeusz Woźniak, Urząd Pocztowy Gdynia 24, ul. 2 MPS 11, 81-624 Gdynia, skr. 21

Wioletta Ł.: - Po raz drugi zwracam się do Pana z prośbą o wizje. Za pierwszym razem, a było to trzy lata temu, wszystkie wizje, jakie Pan dla mnie wykonał, sprawdziły się. Dziś mam 27 lat i nurtuje mnie sprawa mojego zdrowia, wciąż dokuczają mi bóle i zawroty głowy. Będę miała diagnostykę w kierunku stwardnienia rozsianego, ale czy to jest problem, który faktycznie mnie dotyczy? Druga kwestia to praca. Lepiej wyjechać czy zostać i szukać czegoś lepszego w kraju? Pozostaje jeszcze sprawa mojego życia uczuciowego. Załączam zdjęcie, na którym jestem ja i chłopak, którego poznałam na poprawinach u mojego brata stryjecznego (zdjęcie jest z dnia, w którym się poznaliśmy). Teraz, jak o tym myślę, to wydaje mi się, że to był dziwny epizod. On obecnie przebywa w Holandii. Co Pan o tym sądzi? Czy lepiej dać sobie z nim spokój? Jestem ciekawa, kim będzie ten ktoś, z kim ułożę sobie życie na dłużej. Czy poznam go w Polsce? Daleko to czy już całkiem blisko? Dziękuję Panu za niezwykłą pomoc. Dzięki informacjom, które wtedy otrzymałam od Pana, moje relacje z matką są lepsze. Zakończenie kilkuletniego związku też przeżyłam lepiej dzięki Pana sugestiom.

Krzysztof Jackowski: - Zacznijmy od ostatniej kwestii - spraw uczuciowych. Nie widzę Pani przyszłości z tym chłopakiem. To rzeczywiście był swego rodzaju epizod. Ten chłopak nie myśli poważnie ani o Pani, ani o życiu. Mam takie wrażenie, że ten chłopak jeszcze nie wie, czego oczekuje od życia. Na Pani miejscu skupiłbym się na poszukiwaniu dobrej pracy, niestety, poza granicami kraju. Co do kwestii Pani zdrowia, nie potrafię nic konkretnego powiedzieć, to kwestia skomplikowanych badań, którym musi się Pani poddać. Mam odczucie, że nie będzie źle, ale nie chcę Pani demobilizować, proszę stosować się do zaleceń lekarzy.

***

Magdalena B.: - Niedawno pisałam do Pana pytając o okoliczności nagłej śmierci mojego narzeczonego. Stwierdził Pan, że był to nieszczęśliwy wypadek lub samobójstwo, wykluczył Pan udział osób trzecich w tym tragicznym zdarzeniu. Odnośnie tych stwierdzeń - nurtuje mnie kilka pytań, które chciałabym Panu zadać. Zacznijmy od tego - czy jest Pan pewien, że był to wypadek? Czy mój narzeczony cierpiał na schizofrenię? Czy w tym dniu, kiedy miał miejsce tragiczny wypadek, szef narzeczonego wezwał go do pracy i zlecił mu mycie okien? Czy kamery zarejestrowały to zdarzenie? Czy mój narzeczony miał w ostatnim czasie jakieś długi? Czy to prawda, że pracodawca żądał od niego połowy zarobionych pieniędzy? Czy narzeczony miał przede mną jakieś tajemnice? Czy on naprawdę mnie kochał? Czy w najbliższym czasie jeszcze kogoś poznam, czy będę miała dzieci?

Krzysztof Jackowski: - Rozpędziła się Pani, pani Magdaleno z pytaniami, zapominając, że nie przysłała Pani swojego zdjęcia, a tylko zdjęcie narzeczonego. Tak więc ten ostatni „segment” pytań z przyczyn obiektywnych musimy pozostawić bez odpowiedzi. Większość pozostałych Pani pytań, w obliczu śmierci narzeczonego, traci swoją aktualność. Zresztą, gdyby upierać się przy ich rozwikłaniu, trzeba by wiele czasu i dodatkowych materiałów, takich jak zdjęcia z miejsca jego śmierci, zdjęcie jego szefa itd. Natomiast bez najmniejszych wątpliwości mogę Panią zapewnić, że narzeczony miał jakieś swoje tajemnice, ale na pewno bardzo Panią kochał.

***

Irena M.: - Od dawna czytam Pana wizje w „Dzienniku Bałtyckim” i uważam, że bardzo pomaga Pan wielu ludziom. Chciałabym również prosić o pomoc. Byliśmy zgodnym małżeństwem przez trzydzieści kilka lat. W ostatnim roku nasze małżeństwo przechodziło kryzys, z którym mimo starań nie uporałam się. Obecnie stajemy się sobie obcymi ludźmi. Nie potrafię tego zrozumieć, ani tym bardziej pogodzić się z tym. W moim odczuciu powodem są męża słabości: karty i alkohol. A może Pan widzi to inaczej? Przesyłam nasze zdjęcia z wiosennego urlopu, kiedy jeszcze miałam nadzieję, że mąż zastanowi się, co w życiu jest najważniejsze. Ale teraz wydaje mi się, że szanse na uratowanie małżeństwa są nikłe. Chciałabym jeszcze zapytać o nasze zdrowie. Czy powinnam poddać się operacji biodra? Czy powinnam zadbać o swoje bezpieczeństwo?

Krzysztof Jackowski: - Owszem, Pani mąż w pewnym stopniu jest hazardzistą, nie można też powiedzieć, że jest abstynentem, ale w jednym i drugim nałogu potrafi zachować umiar, w żadnym wypadku nie zatraca się, pozostaje odpowiedzialnym, dobrze sytuowanym człowiekiem. Uważam, że Pani demonizuje te uzależnienia męża, zupełnie niesłusznie, bo to bardzo dobry człowiek i mąż. Jeśli Pani myśli o rozwodzie, to jest to bardzo niedobry pomysł i radzę jak najszybciej go poniechać. Nie bardzo rozumiem, o co chodzi, kiedy Pani pyta, czy powinna zadbać o swoje bezpieczeństwo? A niby co lub kto Pani zagraża? Jeśli chodzi o operację biodra, to moim zdaniem jeszcze nie jest ona konieczna.

***

Elżbieta K.: - Mam do Pana dwa pytania. Pytanie pierwsze - została skradziona moja wypłata, chyba w moim domu, na początku lipca tego roku. Moja rodzina podejrzewa ciocię, ale ja w to nie chcę uwierzyć. Jeżeli coś w tej sprawie może Pan zobaczyć, to proszę o odpowiedź. Druga kwestia, to mój los, moje życie. Nic nie przychodzi mi lekko, jestem zmęczona wszystkim, nie wiem może to jest depresja? A teraz ta kradzież jeszcze mnie dobiła, że już zaczynam wierzyć, że nic lepszego mnie nie czeka. Wysyłam zdjęcie z dowodu osobistego, bo w biurze nie posiadam innego.

Krzysztof Jackowski: - Owszem, nie ma Pani lekkiego życia od zawsze, a teraz też musi Pani ciężko pracować. No, ale jednak zawsze Pani daje sobie radę. Jest Pani dzielna i pokonuje wszystkie trudności. Czyż to nie jest powód do dumy i zadowolenia? W żadnym wypadku nie powinna Pani tracić wiary w sens życia. A jeśli chodzi o kradzież wypłaty, to bardzo proszę nie obwiniać cioci. Pieniądze zabrała Pani bardzo dobra przyjaciółka i chyba stało się to w pracy.

***

Elżbieta Z.: - Piszę do Pana w sprawie mojego syna. Chciałabym się dowiedzieć, czy odnajdzie on swoje miejsce w życiu. On dużo rozmyśla i wydaje mi się, że popada czasami w stany depresyjne, albo związane jest to z jakąś chorobą, że nie ma siły i ochoty na wszelkie działanie. Od czasu szkoły średniej ma problemy ze stanami lękowymi. Obecnie cały czas zażywa tabletki, które przepisał mu psychiatra i nawet nie próbuje ich odstawić. Swoją edukację skończył na szkole średniej (liceum) i chyba boi się pójść na studia i nie wie, jaki kierunek by mu odpowiadał. Czy widziałby Pan go w jakiejś konkretnej dziedzinie i czy te stany lęku, depresji mu przejdą? Chciałabym też, aby wykonał Pan wizje co do mojego zdrowia.

Cały czas boję się, że mam jakąś poważną chorobę. Z lewej strony głowy, tak jakby w uchu, w czasie snu budzi mnie ból. Zdarza się to co jakiś czas. Towarzyszy temu jakiś wyciek z ucha (po prostu mam mokro w uchu, jest to bezbarwne). Laryngolog nic nie stwierdził. Ogólnie od lat leczę się na tarczycę. Byłam ostatnio u dentysty w celu wyrwania zęba, doktor powiedział, że za mocno krwawię i że nie jest to naturalne. Zaznaczam, że wcześniej nie miałam takich problemów. Czy jest to związane z jakąś chorobą? Ogólnie rzecz biorąc, chciałabym, aby powiedział Pan, na co mam zwrócić uwagę co do mojego zdrowia.

Krzysztof Jackowski: - Jeśli chodzi o syna, to nie podzielam Pani diagnozy, że syn cierpi na stany depresyjne. Moim zdaniem jego zachowanie wynika z jego charakteru, sposobu bycia. On z natury jest trochę leniwy, trochę antypatyczny, zamknięty w sobie, małomówny. Trudno mi za niego decydować i wybierać kierunek studiów. Problem tkwi zresztą nie w wyborze kierunku, ale w obudzeniu w nim chęci studiowania, zgłębiania jakiejś wiedzy. On nie ma zainteresowań, jakiejś pasji, której byłby skłonny poświęcić czas, zmobilizować się do wysiłku. Tego nie zmieni się tabletkami ani też interwencją lekarza. To kwestia wewnętrznych predyspozycji lub wychowania, wpływu otoczenia. Lekką depresję widzę natomiast u Pani. Nie widzę u Pani jakiegoś poważnego zagrożenia zdrowia, o które Pani obawia się. Sądzę, że nie jest tak źle, proszę być dobrej myśli co do dalszych swoich losów.

***

Alicja B.: - Potrzebuję Pana pomocy, bowiem nie wytrzymuję tego koszmaru, w jakim się znalazłam. Były mąż od 15 lat mści się, grozi, zastrasza, że odbierze mi wszystko. Nie mam siły ani środków na tę walkę. Czy spełni swe groźby, a może dam radę się od niego uwolnić? Jak to się dla mnie skończy? Mam chorego ojca, który mieszka daleko. Nie chce mieszkać z nami, a my nie możemy mieszkać z nim. Co się z nim stanie?

Kolejny problem mam z młodszym synem. Od trzech lat Paweł nie daje znaku życia, policja nie ustaliła miejsca jego pobytu. Czy jeszcze kiedyś wróci do mnie? Co ze zdrowiem starszego syna Łukasza?

Krzysztof Jackowski:
- Od 15 lat mąż Panią straszy, no ale na szczęście na gadaniu jego mściwość się kończy. Tak było, jest i będzie nadal. Szarpiecie się już tyle lat, że stało się to treścią waszego życia, no i pozostanie na dalsze lata. Dobrze, że w ślad za tymi słowami nie idą czyny. Uważam, że z jego strony raczej nic Pani nie grozi. Byłbym w swoich sądach pewniejszy, gdyby zamiast papierowych odbitek ksero, przysłała Pani autentyczne zdjęcia. To także uwaga do wielu innych Czytelników: nie przysyłajcie zdjęć wydrukowanych na drukarkach laserowych, ale tradycyjne zwykłe zdjęcia fotograficzne - takie są potrzebne do wizji. Ponieważ takich zdjęć od Pani nie otrzymałem pani Alicjo, nie odpowiem na pozostałe Pani pytania. Proszę nie posądzać mnie o złą wolę, powodem są po prostu obiektywne trudności wykonania trafnej wizji.

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie