Koszykarki Lotosu wciąż liczą na brąz

Patryk KurkowskiZaktualizowano 
Gdynianki mają jeszcze szanse na brązowy medal MP
Gdynianki mają jeszcze szanse na brązowy medal MP T. Bołt
Po raz ostatni koszykarki Lotosu zagrają we własnej hali, ale miejmy nadzieję, że nie po raz ostatni w tym sezonie. Gdynianki pokonały w środę akademiczki z Gorzowa Wlkp. i przedłużyły szanse na brązowy medal, ale żeby doprowadzić w stanie rywalizacji do wyrównania, nie mogą zawieść również w piątek.

- Lotos zagrał bardzo dobry mecz, szczególnie w ataku. Zmienialiśmy systemy w obronie, ale na niewiele się to zdało. Moim zdaniem, przełomowym momentem tego spotkania były dwie trójki Olivii Tomiałowicz trafione z samego narożnika. Dały one gdyniankom dodatkowy impuls - powiedział po przegranym starciu Dariusz Maciejewski.

Rzeczywiście, to był dobry mecz w wykonaniu naszych koszykarek, które wreszcie zagrały na miarę swojego potencjału. Podopieczne Georgiosa Dikaioulakosa jeszcze w pierwszej połowie nie grały najlepiej, ale w drugiej ofensywa żółto-niebieskich była nie do zatrzymania. Lotos zdobył w trzeciej i czwartej kwarcie łącznie aż 50 punktów. Tego brakowało w poprzednich meczach, żeby wygrywać.

Ustępujące mistrzynie do wygranej poprowadziły liderki, czyli Monica Wright i Elina Babkina, ale wielki wkład miały również Polki - Paulina Krawczyk, Małgorzata Misiuk i Olivia Tomiałowicz. Wymieniona piątka zdobyła w sumie aż 74 punkty, czyli tyle, ile cała ekipa KSSSE AZS PWSZ.

- Byliśmy w trudnej sytuacji, bo ponieśliśmy pięć porażek z rzędu. Mamy młody zespół i nie wiedziałem, jak dziewczyny zareagują na tak kiepską passę. Na początku meczu graliśmy za wolno, zawodniczki podej- mowały też złe decyzje. Kluczem do zwycięstwa okazała się bardzo agresywna obrona, dzięki której przechodziliśmy do dobrych pozycji w ataku - powiedział opiekun gdynianek.

Koszykarki Lotosu mają w piątek okazję zrobić kolejny krok, czyli doprowadzić do wyrównania, ale muszą zagrać równie dobrze jak w środę. Tym razem będzie jeszcze trudniej, bo gorzowianki zdają sobie sprawę z ogromnej wagi tej bitwy.

Ale to Lotos jest teraz w nieco lepszej sytuacji. Do składu wróciła przecież Misiuk, więc Milka Bjelica nie jest już osamotniona w walce pod tablicami, a w rotacji Dikaioulakos ma już więcej niż tylko dwie zawodniczki. W takim spotkaniu, gdzie intensywność jest ogromna, może to odegrać kluczową rolę.

- Dziękuję kibicom za doping. Liczę, że na piątkowym meczu frekwencja będzie jeszcze większa. Nasze dziewczyny, bez względu na to, czy wygrywają, czy przegrywają, zostawiają całe swoje serce na parkiecie i zasługują na to, aby być niesione gorącym dopingiem. Dlatego zapraszam wszystkich na kolejny mecz - zachęca Dikaioulakos.

Początek trzeciego meczu w piątek o godz. 17.30. W przypadku zwycięstwa Lotosu piąte spotkanie odbędzie się 18 kwietnia w Gorzowie Wlkp.

polecane: Wybory 2019

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie