reklama

Koszykarki Lotosu Gdynia przegrały z Fenerbahce Stambuł

Łukasz BartosiakZaktualizowano 
Paulina Pawlak zdobyła 7 punktów
Paulina Pawlak zdobyła 7 punktów T. Bołt
Fatalnie rozpoczął się nowy sezon Euroligi dla koszykarek Lotosu Gdynia. Nasze zawodniczki łatwo dały się ograć tureckiemu Fenerbahce Stambuł.

Plamy na honorze nie zmaże nawet końcówka spotkania, w której gdynianki zagrały rewelacyjnie i o mały włos nie odwróciły losów tego, mimo wszystko, jednostronnego widowiska.
Turczynki, które w ubiegłym sezonie wyeliminowały Lotos w 1/8 play-off, już na początku spotkania pokazały, że przyjezdne nie mają co szukać punktów na ich parkiecie. Nie zdążyły upłynąć trzy minuty, a gospodynie prowadziły już 8:2. Po tym kuble zimnej wody wylanym na głowy koszykarki z Trójmiasta ocuciły się i nie pozwalały rywalkom na dalsze powiększanie przewagi.

W 8 minucie na tablicy wyników było 17:11, jednak statystyki wyraźnie świadczyły o tym, kto tego dnia lepiej się prezentuje. Gdynianki ustępowały Turczynkom zarówno w skuteczności rzutów, jak i w walce pod tablicami. Problemem, z którym Lotos nie mógł sobie z początku poradzić, była twarda obrona przeciwniczek. Ostatecznie, po pierwszej kwarcie podopieczne Jacka Winnickiego przegrywały 10 "oczkami". Druga kwarta zaczęła się nie lepiej.

W pierwszej akcji Nicole Powell "odpaliła" trójkę i przewaga wzrosła do 13 punktów. Chwilę później Turczynki dwie kolejne akcje wykończyły celnymi rzutami i Lotos przegrywał już 30:13. Polki nadal ustępowały swoim rywalkom pod każdym względem. Pod tablicami zebrały tylko 5 piłek, podczas gdy zawodniczki Fenerbahce zrobiły to aż 11 razy. Pod względem skuteczności rzutów gdynianki równie źle wypadały na tle rywalek. Trafiły 38 proc. rzutów z gry, a Fenerbahce - 68 procent.

Niemoc Lotosu trwała aż do początku czwartej kwarty. Gdy po pół godziny gry przyjezdne przyjezdne przegrywały 63:45, a była to najwyższa różnica w całym spotkaniu, wydawało się, że jest już po meczu.

Jednakże to, co podopieczne Winnickiego uczyniły w ostatnich 10 minutach, musiało wzbudzić podziw. Rozluźnione Turczynki przez pierwsze pięć minut nie zdobyły ani jednego punktu, natomiast Lotos osiem "oczek". Wreszcie gospodynie odblokowały się, jednak przyjezdne powoli, po jednym punkcie, nadal odrabiały stratę. Na niespełna dwie minuty przed końcową syreną doprowadziły już do stanu 65:59 i zrobiło się gorąco. Po rzucie Oliwii Tomiałowicz za trzy punkty było już tylko pięć punktów straty - 67:62.

Kolejny ważny rzut z dystansu oddała Erin Philips na 15 sekund przed syreną. Po jej "trójce" było już tylko 71:67. Trener tureckiej drużyny poprosił o czas i, niestety, po powrocie na parkiet gospodynie potwierdziły, że zwycięstwo należy się właśnie im.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie