Kościerzyna. Proboszcz parafii w Wielu namawiał do zdjęcia maseczek podczas mszy. Teraz żałuje

Edyta Łosińska-Okoniewska, Joanna Surażyńska
fot. Pixabay.com/Zdjęcie ilustracyjne
Proboszcz Sanktuarium Kalwaryjskiego w Wielu (powiat kościerski), podczas mszy świętej namawiał parafian do zdjęcia maseczek ochronnych. Jak tłumaczy, powoływał się na przepis, mówiący o prawie dyrektora zakładu do zdjęcia obowiązku ze swoich pracowników w sprawie ich noszenia. Teraz przyznaje, że źle zinterpretował ten zapis.

Prawdziwa burza rozpętała się wokół kazania, jakie w minioną niedzielę wygłosił ks. Jan Flisikowski, kustosz Sanktuarium Kalwaryjskiego w Wielu. Chodzi o słowa dotyczące noszenia maseczek w kościele. Ksiądz zachęcał wiernych, aby podczas mszy je zdjęli. Sprawa wzbudziła wiele kontrowersji.

Ks. Jan Flisikowski powoływał się na przepis, mówiący o prawie dyrektora zakładu do zdjęcia tego obowiązku ze swoich pracowników.

- Możecie zdjąć maseczki - przekonywał proboszcz podczas mszy. - Jest taki przepis w prawie państwowym, że dyrektor danego zakładu ma możliwość zwolnienia z noszenia maseczek pracowników, którzy są obecni na terenie zakładu. Jeżeli przyjmiemy, że świątynia jest moim miejscem pracy, to możecie, jeśli chcecie, zdjąć maseczki. Nie musicie być zamaskowani, bo co to za uczestnictwo we mszy świętej, kiedy chuchamy sobie, kiedy nie możemy żywo uczestniczyć w liturgii.

- Cieszę się, że po dłuższej nieobecności was wszystkich widzę. Może nie wszyscy jeszcze wrócili, bo niektórzy są jeszcze ludźmi lęku, ludźmi grobu, nie mają odwagi wyjść. Wy się odważyliście, dlatego chciałbym was wszystkich przytulić do swojego serca. Niestety, jest to niemożliwe - mówił podczas kazania.

Teraz jednak duchowny bije się w pierś i prostuje swoje słowa. Jak podkreśla, zbyt szeroko zinterpretował przepis i został w tej sprawie pouczony. Tłumaczy również, że nigdy nie kwestionował zarządzeń władz.

- Rozumiem wprowadzone ograniczenia. Są podyktowane troską o nasze zdrowie, dobro i przyszłość - mówi ks. Jan Flisikowski. - Mamy duży kościół, więc na każdej mszy może być obecnych 70 osób. Zdarzało się, że było więcej. Wtedy prosiliśmy o zaczekanie na kolejną mszę na cmentarzu. Ludzie to rozumieją.

Jak podkreśla ks. Jan Flisikowski, miał na myśli jedynie uchylenie maseczki w celu przyjęcia komunii świętej.

- Sam noszę maseczkę w miejscach publicznych, a nawet w czasie przejścia z plebanii do sanktuarium - zapewnił. - Noszę, choć jestem po zawale i ze schorzeniami kardiologicznymi, więc nie musiałbym. Respektuję jednak zarządzenia i chcę być przykładem.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Kontrowersje wzbudziły również słowa księdza, który krytykował brak uczestnictwa w eucharystii „na żywo”.

- Daliśmy sobie wdrukować, że nie zakazimy się w sklepie, gdzie czasami jest ścisk - mówił podczas kazania. - Ktoś próbował nam wdrukować, że zakazimy się w kościele. Czym? Chyba miłością i dobrocią.

Ksiądz przypomniał, jak dawniej Polacy walczyli z epidemią, tłumnie przychodząc do kościoła.

- Wam się kierunki pomyliły ostatnio - mówił podczas niedzielnej mszy. - I dlatego jak patrzę na was, to cieszę się, że jesteście, bo bez was nie ma Kościoła.

Ks. Jan Flisikowski podkreśla jednak, że nie widzi nic złego w przeżywaniu mszy świętej za pośrednictwem internetu. Wskazuje też, że jego parafia już przed trzema laty zamontowała w kościele kamerę i transmitowała wydarzenia online.

- Zrobiliśmy to dla wiernych przebywających za granicą. Dziś rozumiem, że niektóre osoby: w stanie błogosławionym, chore i inne, boją się wizyty w kościele, dlatego zostają w domu - zapewnia kustosz sanktuarium.

Jednocześnie ksiądz mocno dał do zrozumienia wiernym, że nie zależy mu na pieniądzach z datków na tacę, dlatego rezygnuje ze zbiórki.

- Nie potrzebuję waszych pieniędzy, potrzebuję waszych dusz, by doprowadzić je do zbawienia - mówił.

Jak dodaje ksiądz, sformułowanie: „ludzie lęku, grobu” pochodzi od śp. Księdza Piotra Pawlukiewicza, który był i jest nadal wzorem kaznodziejstwa. Określenie zostało użyte w formie religijnej, abyśmy wyszli ze swoich utartych schematów i przyzwyczajeń - czyli ze swoich grobów, ku Jezusowi.

Czytaj także

- Podkreślałem, iż w zamknięciu człowiek się boi tak, jak apostołowie, dopiero wyjście w stronę Jezusa i z Jezusem daje pełną rzeczywistość wiary - tłumaczy proboszcz. - Apelowałem, abyśmy byli świadomi, iż płyniemy łódką, którą jest rodzina, parafia, Ojczyzna; kapitanem jest Jezus, a my abyśmy nią nie kołysali, nie szukali różnic między sobą, ale zgodnie wzięli się do wioseł w myśl przesłania Św. Jana Pawła II: „solidarność to jeden z drugim… a jeśli brzemię to niesione razem we wspólnocie”.

- Nikogo nie zmuszam do przychodzenia do kościoła, zawsze powtarzam: jeśli chcesz. Wręcz apelowałem i nadal mówię: jeśli ktoś jest chory, to w imię miłości bliźniego: niech pozostanie w domu - podkreśla ks. proboszcz. - W ogłoszeniach zawarta była informacja: jeśli ktoś uczestniczy we mszy świętej poprzez transmisję internetową, a chciałby w ciągu dnia przyjąć Chrystusa w sposób rzeczywisty (bo akurat przyszedł do sklepu po zakupy), to zapraszam, jestem do dyspozycji, przyjdę do kościoła i podam komunię świętą. Kościół jest przez cały dzień otwarty, wystawiony jest Najświętszy Sakrament, abyśmy mogli wejść i się pomodlić, czy skorzystać z sakramentów świętych. Była również informacja co do sposobu przyjęcia Komunii Świętej: mówiłem o dwóch formach, które są możliwe: do ust i na dłoń. Nasza świątynia jest sporych rozmiarów, apeluję wciąż, aby wierni zachowali dystans od siebie i aby na przejściach z domu i do domu zakładali maseczki; sam zresztą to czynię, choć jestem po różnych schorzeniach kardiologicznych. Podałem również informację: jeśli ktoś lęka się o siebie, swoją rodzinę - wszak nie ma tu bohaterów - każdy z nas po trosze boi się o swoje zdrowie, życie czy przyszłość - to jest żal doskonały za grzechy i komunia duchowa.

Restauracje otwarte. O czym musisz pamiętać?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marek Major

Świątynia jest miejscem pracy? A nie miejscem posługi Bożej? Wygląda na to że ów świątynia w danym momencie jest tym, czym pasuje żeby była. Jeśli jest miejscem pracy "przyjmijmy", to urząd skarbowy powinien się tym "panem" zainteresować.

Dodaj ogłoszenie