Konkubinat to grzech- alarmuje bilboard. Co na to młodzi? Uznają ślub za niemodny przeżytek

Dorota Abramowicz
Na popularność konkubinatu wpływa też społeczna akceptacja. - Im więcej tych związków, tym są bardziej akceptowane, im bardziej są akceptowane, tym jest ich więcej
Na popularność konkubinatu wpływa też społeczna akceptacja. - Im więcej tych związków, tym są bardziej akceptowane, im bardziej są akceptowane, tym jest ich więcej 123RF
W kilku polskich miastach pojawiły się ostatnio budzące spore kontrowersje bilboardy z hasłem: "Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż". Na plakacie obrączki zostały zastąpione przez węża. Dla jednych to ostrzeżenie, dla innych przyczynek do żartów. Nie da się jednak ukryć, że coraz więcej młodych Polaków uznaje ślub za niemodny przeżytek.

W kilku polskich miastach pojawiły się ostatnio budzące spore kontrowersje bilboardy z hasłem: "Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż". Na plakacie obrączki zostały zastąpione przez węża. Dla jednych to ostrzeżenie, dla innych przyczynek do żartów. Nie da się jednak ukryć, że coraz więcej młodych Polaków uznaje ślub za niemodny przeżytek. W kilku polskich miastach pojawiły się ostatnio budzące spore kontrowersje bilboardy z hasłem: "Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż". Na plakacie obrączki zostały zastąpione przez węża. Dla jednych to ostrzeżenie, dla innych przyczynek do żartów. Nie da się jednak ukryć, że coraz więcej młodych Polaków uznaje ślub za niemodny przeżytek.

Chcesz więcej?

Kup prenumeratę cyfrową i ciesz się nieograniczonym dostępem do najlepszych artykułów w jednym miejscu

Subskrybuj

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pff

jak żeś się wyuczyła, to taką biedę klepiesz. Zaraz po studiach zarabiam powyżej 4 tys. zł netto. Gdzie ta bieda ?

ś
śmiech na sali

Przy wstępnych, szczerych rozmowach przedmałżeńskich (uczestniczy cała przyszła rodzina):
1. Przyszły teść do przyszłej synowej: Rozbiłaś nasze wspaniałe gniazdo rodzinne, będę ci uprzykrzać życie jak tylko mogę. Sprawię, że wcześniej osiwiejesz, będę złośliwy jak tylko to możliwe.
2. Przyszła teściowa do przyszłej synowej: Zabrałaś mi mojego synusia, nie znasz się na niczym, będę cię krytykować na każdym kroku i nigdy nie pochwalę. Uprzykrzę ci życie. Już nie będziesz taka radosna.
3. Przyszli szwagrowie: Wykorzystamy cię doszczętnie. Rodzinie się nie odmawia.
4. Przyszłe szwagierki: Wykorzystamy cię doszczętnie. Rodzinie się nie odmawia.
5. Dalsza rodzina: Wykorzystamy cię doszczętnie. Rodzinie się nie odmawia.
Przyszła synowa: REZYGNUJĘ.

g
gosc

widziały gały co brały...człowiek ma wolną wole i sma decyduje o swoim życiu a że tak niefortunnie trafiłaś to przykre...

k
kasa

Powinno być: pedofilia to grzech. O co chodzi z tym konkubinatem? Że kasa ucieka, że nie ma kasy za śluby. Są za to za chrzciny, komunie, pogrzeby. Zawsze jest ruch w interesie.

k
kobieta

Konkubinat to grzech dla kogo,przynajmiej nie dla ksiezy facetow konksekrowanych co lubia i zyja w konkubinacie. Gdyby byl to grzech to ci w sutannach bali by sie konkubinatu i nie lajdaczyli jak to robia .Tresc z bilbordow skierowana jest wlasnie do tej grupy spoleczenstwa co bredzi z ambony o grzechu ,a sami sa nic warci.

J
Jarek

Przerażające, że w państwie europejskim ukształtowanym przez cywilizację chrześcijańską kwestionuje się dekalog-podstawę norm moralnych.
Wkrótce nie będzie wolno przypomnieć i napisać "nie kradnij" aby nie obrazić złodziei ,którzy wybrali tę drogę życia i będą podkreślali ,że też mają" swoje prawa".

m
mmm

Nie wzięłabym ślubu drugi raz. Uważam, że jest to zbędny wydatek. Kasa wyrzucona w błoto. Poza tym "wychodzi się" nie tylko za mąż ale za całą rodzinę. Ja akurat mam "szczęście" w życiu do despotów, choleryków, histeryków, bezczelnych chamów - obu płci. Całe życie muszę się awanturować i walczyć o swoje, żeby mi nie n....li na głowę. Szczerze mówiąc: męczy mnie to. Rodzinka po prostu się nudzi i lubi powymyślać cyrk. Święta to dla mnie koszmar i szczerze żałuję że muszę toto "przeżyć" 2 razy do roku. O dwa razy za dużo. Oddycham z ulgą po kwietniu bo wreszcie 8 miesięcy spokoju. Kobietę się zamęcza w małżeństwie. Rodzina nakłada na nią za dużo obowiązków traktując ją jako służącą dla wszystkich. I jak tu wykorzystać i jak zapędzić do roboty. By mieć poczucie władzy. Małżeństwo to niewolnictwo. W Polsce kobieta zazwyczaj zarabia marnie i mniej niż mężczyzna żeby nie podskakiwała i nie zerwała się z łańcucha. W Polsce kobiet zupełnie się nie docenia i nie szanuje. Często traktuje się jak przygłupów, seksizm jest na porządku dziennym. Małżeństwo w Polsce jest nieopłacalne. Podziwiam ludzi w Polsce za to, że tu żyją, kombinują i zmagają z tymi wszystkim patologiami w każdej dziedzinie życia. Księża żyją w innej rzeczywistości. Natomiast prawdziwa rzeczywistość polska to: bieda, bezrobocie i samobójstwa. W porównaniu z nimi konkubinat to żaden problem.

P
Polihistor

Ale i ci, którzy podchodzą do małżeństwa areligijnie powinni się głęboko zastanowić, czemu ludzkość wprowadziła (lub przyjęła - nie będę się spierał) instytucję małżeństwa, i do tej pory nie wymyśliła innego rozwiązania, które chroniłoby ją przed nieładem społecznym, który wkrada się wszędzie tam, gdzie małżeństwo ulga erozji.
Cóż bowiem zapewnia ta instytucja? Otóż mnóstwo rzeczy:
- rozwiązuje (i to z automatu) większość problemów związanych z kwestią ustalenia, kto jest ojcem dzieci, i kto powinien na nie łożyć (nie mówiąc o innych ojcowskich obowiązkach);
- zapewnia (minimalną przynajmniej) ochronę majątkową kobiecie, tak by nie została na lodzie jeśli świadomie opuści ją ten, kto powinien przy niej trwać zgodnie ze złożoną przez siebie przysięgą/deklaracją;
- usuwa problemy, jakie powstają gdy jedno z małżonków zachoruje/dozna wypadku/umrze, nie pozwalając, by w różnych - ważnych życiowo - kwestiach powstała niepewność prawna.
Itd. itd.
Że co, że część przynajmniej z tych kwestii można rozwiązać umową? Zapewne.
Zamiast jednak kontraktować przed notariuszem, i zabezpieczać się przed losem (i konkubentem), lepiej chyba przeżyć (religijną lub choćby tylko świecką) uroczystość, ślubować sobie wierność, ograniczyć trochę własne widzimisię i możliwość nagłej zmiany zdania.
Ciągle jeszcze marzy o tym większość kobiet. I ma rację - choć niekoniecznie w pełni uprzytamnia sobie, czego - wziąwszy ślub - unika.
Choć, prawdę powiedziawszy, nie zawsze też jest świadoma, co jednocześnie bierze sobie na głowę.
"Śmieszna" kampania? Nie sądzę.
Wystarczy unieść nieco głowę i popatrzeć na świat z innej, niż żabia, perspektywy.

Dodaj ogłoszenie