Kolejne budynki postoczniowe zostaną rozebrane? [ROZMOWA]

Jarosław Zalesiński
Jeżeli nie zostanie wszczęta procedura wpisu do rejestru zabytków - kolejne budynki będą mogły być rozebrane.

To między innymi Pana praca była podstawą planu miejscowego dla gdańskich terenów postoczniowych z 2004 roku, który dopuścił do takiej destrukcji...
To nieprawda. Skończyłem swoje urzędowanie jako wojewódzki konserwator zabytków z końcem 2002 roku, a plan miejscowy został przyjęty dwa lata później. Prace ewidencyjne rozpoczęte za czasów mojego urzędowania dotyczyły kilkudziesięciu obiektów. Część tych obiektów dzisiaj nie istnieje, czyli zostały w jakimś momencie wyłączone spod ochrony konserwatorskiej. Ale nie przeze mnie.

Nie chciałem, żeby moje pytanie zabrzmiało jak próba rozliczania. Chodziło mi o refleksję, po wielu latach, że na mocy planu z 2004 roku stało się coś, co stać się nie powinno.
W tym planie powinno się znaleźć więcej obiektów uznanych za wartościowe z punktu widzenia konserwatorskiego i w związku z tym objętych ochroną. Stało się inaczej prawdopodobnie na końcowych etapach tworzenia planu. Nie została konsekwentnie wyegzekwowana konserwatorska opinia o tych kilkudziesięciu obiektach. Skutki tego odczuwamy do dzisiaj.

Nie było wówczas wystarczającej wrażliwości na ich wartość? A może interesy inwestorów odegrały swoją rolę?
Myślę, że wszystko po trosze. Zadaniem urzędu konserwatorskiego jest ochrona dziedzictwa kulturowego. Inwestor stara się uzyskać jak największy zysk z renty gruntowej i jak najlepsze możliwości inwestowania.

Jego prawo.
Jego prawo. Jeżeli któraś strona tego dialogu jest pomijana w negocjacjach albo zbyt łatwo ustępuje, wtedy traci jakby swoją legitymację.

W dyskusji wokół studium ICOMOS mówiono o "grzechu zaniechania". Może nie spowiadajmy wszystkich z tego grzechu, tylko zapytajmy, czy można jakoś odwrócić to, co się na terenach postoczniowych dokonało.
Odwrócenie tych tendencji będzie niezwykle trudne, aczkolwiek nie jest niemożliwe. Naszym zadaniem było wskazanie możliwych form ochrony dziedzictwa kulturowego. Dajemy pewien materiał, który, mam nadzieję, będzie w miarę dobrze wykorzystany. Dajemy też narzędzie, którym może się posłużyć urząd konserwatora.

Wedle studium ICOMOS, najlepszą formą byłby rejestr zabytków i późniejsze przekształcenie tych terenów w pomnik historii. A nie park kulturowy, nad którego koncepcją pracuje miasto Gdańsk.
Park kulturowy tworzony jest w zupełnie innych realiach i ma inny cel. W Polsce utworzono parki kulturowe na około 20 obszarach. Wiele z nich to obszary otwartego krajobrazu. Kilka lat temu dużym kosztem i po kilku latach pracy został przygotowany program ochrony, w formie parku kulturowego, dla śródmieścia Krakowa. Ale Kraków i bez parku się bronił. Tam chodziło bardziej o opanowanie problemów z dziedziny estetyki miasta, reklamy itp. Natomiast w przypadku terenów po stoczni gdańskiej mówimy o działaniach fundamentalnych. Jeżeli nie zostanie wszczęta procedura wpisu do rejestru zabytków tego obszaru - nawet nie mówię o poszczególnych obiektach, które wskazujemy w naszym studium, ale o całym obszarze - to w praktyce kolejne budynki będą mógłby być rozebrane w majestacie prawa, tak jak zostało rozebranych w ostatnim roku kilka kolejnych budynków.

Dyskusja o terenach postoczniowych do tej pory dotyczyła poszczególnych obiektów. Propozycja ICOMOS to objęcie ochroną konserwatorską całych obszarów, urbanistycznego układu.
Dokładnie. Dobrze byłoby to porównać z obszarem śródmieścia Gdańska. Na terenie dawnego Starego Miasta rozległe tereny wpisane są do rejestru zabytków. Nie przeszkadza to temu, że podlegają one całkiem sensowym procesom inwestycyjnym. Wpisanie jakiegoś obszaru do rejestru nie przekreśla możliwości budowania tam całkowicie nowych obiektów, nawet ultranowoczesnych. Ale zmusza inwestora do podjęcia dialogu z urzędem konserwatorskim, po to żeby chronić wartości kulturowe tego obszaru.

W pierwszej dyskusji o studium ICOMOS przedstawiciele miasta od razu zarysowali ostrą polaryzację: albo wizja rozwoju miast, albo wizja skansenu.
Tworzenie skansenu oczywiście nie jest naszą intencją. Rozmawiamy w nowoczesnej siedzibie ECS. Można by sobie wyobrazić, że elementem ECS byłaby któraś z jeszcze istniejących hal stoczniowych. Takie możliwości zostały wypuszczone z ręki. Nasze opracowanie próbuje dać narzędzia służące odzyskaniu przynajmniej części tych wartości, które jeszcze są na terenie stoczni zakodowane. Bo chyba jesteśmy zgodni co do tego, że te wartości nadal tam są.

Rozmawiał
Jarosław Zalesiński

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Restauratorzy załamani decyzją premiera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.