Kaszubi dla papieża dodatkowo przeszli ponad 130 kilometrów

Piotr NiemkiewiczZaktualizowano 
W tym roku najdłuższa pielgrzymka z Helu poszła dalej, aby wziąć udział w obchodach Światowych Dni Młodzieży.

Historyczne obchody Światowych Dni Młodzieży w Polsce zbiegły się z kolejną okrągłą rocznicą Kaszubskiej Pielgrzymki z Helu do Częstochowy. To już po raz 35. wierni m.in. z Helu, Władysławowa, Pucka, Kartuz, Szymbarku, Lini, Kętrzyna nie zważając na warunki pogodowe, postanowili udać się w pieszą podróż do Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Dla wszystkich pątników było to przebycie symbolicznych 777 kilometrów w specyficznej atmosferze.

- Miałam okazję poznać wielu niesamowitych ludzi z całej Polski i dzielić z nimi trudy pielgrzymowania - komentuje Izabela, 26-letnia pucczanka. - Na pielgrzymce można podzielić się świadectwami wiary ludzi z różnych środowisk. Tam wszyscy jesteśmy wspólnotą. Radość dzielenia się ostatnim łykiem wody w upale po kilkunastu kilometrach, troska o brata i siostrę, wyciągnięta pomocna dłoń w każdej sytuacji - to prawdziwa wartość.

W tym roku dwadzieścia trzy dni wspólnego pokonywania kolejnych etapów upływały pod jednym hasłem - dotrzeć do Krakowa. I udało się. Klimat Światowych Dni Młodzieży odczuwalny był już na kilkadziesiąt kilometrów przed Łagiewnikami. Dla wielu spotkanie z papieżem Franciszkiem było prawdziwym celem i rekompensatą za trud pielgrzymowania. Drugim ważnym aspektem była wspólna, wielokulturowa modlitwa.

- Mieliśmy okazję witać się z młodzieżą ze wszystkich stron świata - relacjonuje Iza. - Ich temperament i entuzjazm,radość, zwykła chęć przybicia przysłowiowej piątki i dobre słowa o Polsce i Polakach to rzeczy, które wywoływały w nas dumę i wzruszenie.

Tuż za Jasną Górą zrobiło się bardzo międzynarodowo. Do 220-osobowej grupy kaszubskich pątników, do których sukcesywnie na kolejnych etapach dochodziła niemal cała Polska, dołączyło rozentuzjazmowane towarzystwo z Białorusi. Naszej rozmówczyni najbardziej utkwiło w pamięci spotkanie z indyjskimi pielgrzymami. - Hinduski zespół w jednej z parafii zajmujący się oprawą muzyczną mszy świętej przywitał nas śpiewem i oklaskami - wspomina 26-letnia pucczanka. - Po chwili wszyscy pielgrzymi strudzeni liczbą kilometrów i upałem zaczęli skakać, śpiewać i klaskać w dłonie - niesamowita energia. Czuło się jedność w uwielbieniu Boga.

Chrześcijański marsz oficjalnie zakończył się w poniedziałek, 29 lipca, nigdzie indziej jak w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Tam nie mogło zabraknąć odśpiewania oficjalnego hymnu ŚDM w tradycyjnych kaszubskich strojach. Następnie wspólna koronka odmawiana w kilku językach.

Z przyczyn czysto technicznych duża część uczestników Kaszuskiej Pielgrzymki nie doczekała do środowego spotkania z papieżem Franciszkiem. Jednak wielu postanowiło doczekać środowego przyjazdu Ojca Świętego. Mimo to helsko-częstochowsko-krakowski pieszy manifest wiary na długo zostanie w pamięci. - Chociaż nie była to moja pierwsza apielgrzymka, to wielokrotnie wzruszałam się do łez - kończy Izabela.- Teraz z trudem przyzwyczajam się do codzienności, tej poza wędrówką.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie