Karnowski kontratakuje

    Karnowski kontratakuje

    Piotr Weltrowski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Jacek Karnowski pojawił się w czwartek w towarzystwie swojego prawnika w sopockim oddziale Prokuratury Krajowej. Nie zeznawał jednak, nie spotkał się ze śledczymi, przyniósł jedynie swojego laptopa. Wydał też krótkie oświadczenie dla mediów: - Powiem tylko jedno, zależy mi na jak najszybszym wyjaśnieniu całej sprawy i odrzuceniu tego steku bzdurnych pomówień pana Julkego i jego przyjaciół czy mocodawców
    Niby nic, jednak sugestia, że Julke, który w zeszły poniedziałek poinformował prokuraturę o próbie wymuszenia przez sopockiego włodarza łapówki w zamian za podjęcie korzystnej dla niego decyzji administracyjnej, nie działa sam - była bardzo wyraźna.

    Sam Julke, kiedy mówimy mu o tym, tylko uśmiecha się z politowaniem. - To tylko PR. Kiedy tylko skończą się czynności śledcze, opowiem dokładnie o całej sprawie, dzień po dniu. Wtedy prawda wyjdzie na jaw - mówi.

    Na razie jednak zadowolić musimy się jedynie strzępkami informacji. Trudno się więc dziwić, iż sytuacja, a co za tym idzie, także sympatia obserwatorów sopockiej afery zmienia się niczym w kalejdoskopie.

    Z początku wszystko wydaje się klarowne. Opublikowane nagranie obu panów pokazuje, że jeżeli nawet nie było mowy o propozycji korupcyjnej, to sam układ, którego dotyczy, był wyraźnie niezdrowy.

    Karnowski jednak szybko kontratakuje. Zapewnia o swojej niewinności, a podlegli mu urzędnicy tłumaczą, iż nie tylko nie było mowy o postępowaniu administracyjnym w sprawie przebudowy kamienicy, ale też opinia, negatywna rzecz jasna, zapadła w tej sprawie na miesiąc przed sławetną rozmową. Ławą za włodarzem Sopotu stają też lokalni politycy PO.

    Nagle jednak okazuje się, że to nie kamienica, a dom handlowy w centrum miasta jest jądrem sprawy, a zamieszana jest w nią słynna kancelaria prawnicza Głuchowski, Jedliński, Rodziewicz, Zwara i Partnerzy. Nad Trójmiastem znów pojawia się widmo układu, a nad Karnowskim kolejne oskarżenia. Co więcej, Donald Tusk, najważniejsza osoba w Platformie, wyraźnie sugeruje, iż Karnowski nie powinien być dalej członkiem partii.

    Odium spada też na Julkego. Pojawiają się informacje, iż nagrywał nie tylko Karnowskiego, ale i Tuska. Młodzi Konserwatyści, których szefem jest od czerwca tego roku, chcą go zmusić do rezygnacji ze stanowiska. Całe miasto huczy od plotek.

    Wszyscy pytają, skąd tak młody człowiek ma takie pieniądze (dom handlowy kupił za 4,5 mln euro). Pojawiają się nowe tropy. Ktoś sugeruje, aby sprawdzić, czy Julke nie był karany. Sprawdzamy. Miał w 2006 roku sprawę dotyczącą naruszenia praw autorskich. Umorzono ją warunkowo na dwa lata. Jeżeli w tym czasie popełni podobne przestępstwo, może dostać karę grzywny albo nawet rok więzienia.

    Nikt więc czysty nie jest, co tylko potęguje wątpliwości. Tych nie mają tylko działacze lokalnego PiS. Jeden z nich, Michał Rachoń, wczoraj na swoim blogu głośno zapytał, czemu Julke, podobnie jak Karnowski, nie zawiesił swojego członkostwa w PO. - Brał udział w procederze korupcyjnym, o którym poinformował prokuraturę całe pięć miesięcy później - pisze młody polityk.

    Jego koledzy rozpoczęli zaś zbieranie od mieszkańców kurortu podpisów w celu przeprowadzenia referendum i odsunięcia od władzy Karnowskiego. Innych szans na takie rozwiązanie raczej nie mają. Ich pozycja w Radzie Miasta jest marginalna, zaś sam Karnowski do dymisji się nie poda - tak przynajmniej twierdzą ludzie z jego najbliższego otoczenia.

    Wisienką na torcie jest w tym całym zamieszaniu informacja, iż Paweł Orłowski, wiceprezydent Sopotu, w imieniu Jacka Karnowskiego odebrał wczoraj z rąk dziennikarzy "Rzeczpospolitej" nagrodę dla kurortu za zajęcie drugiego miejsca w kategorii miast na prawach powiatu.

    W czwartek przesłuchiwano kolejnych świadków. Prokuratorzy zadawali pytania Julkemu. W obroty wzięli też jednego z miejskich urzędników, który wydawał opinie na temat rozbudowy kamienicy przy ul. Czyżewskiego. Wszyscy mają nadzieję, że sprawa wyjaśni się do zapowiadanej na 29 lipca specjalnej sesji RM. Nadzieje te mogą być jednak płonne. - Wątpię, abyśmy do tego terminu zdążyli - powiedział nam wczoraj nieoficjalnie jeden ze śledczych.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo