reklama

Kadencja pełna wyzwań [ROZMOWA]

Marek AdamkowiczZaktualizowano 
Rozmowa z Łukaszem Grzędzickim, prezesem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego

W tym roku kończy się Pana druga kadencja na stanowisku prezesa ZKP, wiadomo więc, że reelekcji nie będzie - nie pozwala na to statut organizacji. Możemy za to podsumować owe sześć lat, bo tyle w sumie przewodził Pan Zrzeszeniu.

Ograniczenie prezesowania do dwóch kadencji to bardzo rozsądne rozwiązanie, chociażby dlatego, że jest to zajęcie wyczerpujące. To funkcja społeczna, która w naszej tradycji jest pełniona niezawodowo - bez wynagrodzenia, a zrzeszenie przecież to bardzo duże stowarzyszenie - prawie 60 działających oddziałów w 5 województwach i kilka tysięcy członków, wśród nich wiele osób wpływowych w różnych środowiskach lokalnych i branżowych. Prowadzenie tak zróżnicowanej aktywności i przedsięwzięć wymaga silnego zaangażowania. Na szczęście, udało się nam stworzyć sprawny zespół ludzi, który pracuje na konto zrzeszenia. Taka działalność organiczna, pozytywistyczna nie jest atrakcyjna dla mediów, ale na szczęście wiele osób ma satysfakcję z jej owoców. Wdzięczny jestem bardzo wielu środowiskom za okazane wsparcie, za zdobyte bogate doświadczenia oraz kontakty.

Najchętniej wracamy pamięcią do sukcesów. Było ich trochę.

Działania takich organizacji jak zrzeszenie to długoterminowe inwestycje w sferze społeczno-kulturowej. One dopiero przyniosą efekty. Ale już dziś można na przykład zauważyć, że na początku tych moich kadencji tablice z nazwami miejscowości po kaszubsku stały tylko w 4 gminach, a dziś są w 25 i dobrze by było, aby pojawiły się w kolejnych. Mieszkańcy już oswoili się z nimi i jedynie turyści bywają zaskoczeni. Sukcesem było również to, że udało się zachować udogodnienia i rozwinąć nauczanie języka kaszubskiego w szkołach, a jest to przecież przedmiot dobrowolny - dla chętnych. Do tego dano możliwość wprowadzenia dodatkowych lekcji kaszubskiej historii i kultury. W ciągu 6 lat podwoiliśmy do 20 tys. (w okresie niżu demograficznego!) liczbę dzieci uczących się języka kaszubskiego. Wymagało to dużego wysiłku organizacyjnego również ze strony naszych partnerów. Konieczne było przecież opracowanie i wydanie podręczników oraz wielu nowoczesnych pomocy naukowych. Nikt w Polsce na taką skalę takiego przedsięwzięcia edukacyjnego nie prowadzi - robimy to tylko u nas, na Kaszubach. Proszę uzmysłowić sobie, że przytłaczająca większość osób umiejących czytać i pisać po kaszubsku nie ukończyła jeszcze 18 lat. To musi przynieść w przyszłości jeszcze lepsze rezultaty kulturowe. Kiedy te dzieci dorosną, to będą solidnie zakorzenione i emocjonalnie związane z regionem - jego los nie będzie im obojętny. Dobrze, że pewne ożywienie w sferze edukacji regionalnej udało się również osiągnąć na Kociewiu. Tylko na poziomie Zarządu Głównego ZKP realizujemy około 30 przedsięwzięć rocznie - w tym wyselekcjonowane publikacje książkowe i wydawanie miesięcznika „Pomerania”. Poza tym, po wielu latach starań, udało się w końcu doprowadzić do uruchomienia unikatowego kierunku studiów etnofilologia kaszubska. To wszystko jest wynikiem zabiegów dużego zespołu ludzi. Cieszę się, że mogłem w tych i szeregu innych działań uczestniczyć.

Trudno nie zauważyć, że Zrzeszenie ma do rozwiązania poważne problemy. Wystarczy wspomnieć, że od lat mówi się o niewystarczającej obecności programów kaszubskich w mediach publicznych, teraz zaś, w związku z reformą oświaty, pod znakiem zapytania stanęła kwestia nauczania w szkołach języka regionalnego...

Przed wielu laty głównie inteligencja zawiązała Zrzeszenie właśnie po to, aby rozwiązywać problemy uznawane jako nader istotne. Przez ten czas nigdy ich nie brakowało i pewnie kolejne będą się pojawiały. Pracy nie zabraknie. Media publiczne od dłuższego czasu przeżywają „zawał”, ale środki do leczenia i rehabilitacji są w rękach ustawodawcy. Jak realizowana jest misja mediów publicznych, każdy widzi i słyszy. Prywatne media natomiast nastawione są głównie na zysk i nie są w stanie zastąpić funkcji kulturotwórczej mediów publicznych. Konieczne są precyzyjne rozwiązania ustawowe - inaczej tego problemu się nie rozwiąże. To ważna kwestia, ale o wiele ważniejsza jest reforma ustroju szkolnego. Wiąże się z tym szereg pytań i zagrożeń, ale niektóre propozycje zgłoszone przez MEN są słuszne i w tej reformie widzę też szanse przeprowadzenia kilku korekt. W najbliższych miesiącach musimy więc skoncentrować swoją aktywność na działaniach związanych właśnie z reformą edukacji. To sprawa fundamentalna dla naszej przyszłości.

Kończy Pan kadencję w momencie szczególnym, gdy ZKP przygotowuje się do obchodów 60-lecia istnienia. Doceniając dorobek kilku pokoleń zrzeszeńców trzeba przyznać, że w ostatnich latach przybyło organizacji działających na niwie regionalnej. ZKP nie ma już tu tak silnej pozycji jak dawniej.

Od początku istnienia Zrzeszenie funkcjonuje na konkurencyjnym rynku idei i każdy wybierał sobie, gdzie chce się angażować w działalność. Tak jest i teraz. Po liberalizacji ustawodawstwa w 1989 r. nastąpił gwałtowny wysyp różnych stowarzyszeń, a kolejny przeżywaliśmy w związku z pojawieniem się różnych grantów i środków unijnych. Dziś w każdej kaszubskiej gminie działa kilkanaście stowarzyszeń i fundacji, a na niedobór członków w Zrzeszeniu i tak nie ma powodu narzekać. Atutem Zrzeszenia, poza przyciągającą nadal ideą, wielonurtowością i różnorodnością środowisk, poza 60 letnią tradycją i marką, jest jej sieciowy charakter - mamy swoich ludzi prawie wszędzie. Dobrze, że w naszych szeregach jest też w różnych miejscach, sporo młodych osób - kolejne pokolenie społeczników. To jest sztafeta pokoleń. 29 października w Gdańsku będziemy symbolicznie obchodzili właśnie 60-lecie powstania Zrzeszenia i to będzie dobra okazja do refleksji i przyjacielskiego spotkania.

W grudniu wybrany zostanie nowy prezes ZKP i to on będzie wytyczał kierunki działania. Zapytam jednak: jakie marzy się Panu Zrzeszenie w przyszłości?

Jest chyba naturalne, że odchodzącemu prezesowi zależy żeby dobre działania, w które włożono tyle wysiłku były kontynuowane i rozwijane. Marzę o Zrzeszeniu pełnym aktywności na poziomach lokalnym, regionalnym i krajowym w różnych branżach, skupiającym świadomych obywateli tego kraju, będących odpowiedzialnymi i twórczymi liderami w swoich środowiskach, konsekwentnie realizującym cele zapisane w statucie, a więc rozbudzanie inicjatywy na rzecz wszechstronnego rozwoju kulturowego, społecznego i gospodarczego całego Pomorza. Sam prezes jeśli nie ma za sobą mocnego zespołu niewiele wskóra. Zgłaszanie kandydatów i wybory w grudniu, ale wiem, że spośród moich współpracowników w obecnych władzach naczelnych do kandydowania namawiano Dankę Pioch, Tomka Fopke czy Bożenę Ugowską. Jednak zarówno te wymienione osoby, jak i szereg innych, szczerze zaangażowanych w bieżące działania zrzeszenia osób uważa, że teraz najlepszym kandydatem na prezesa będzie prof. Edmund Wittbrodt - obecnie w Zarządzie Głównym ZKP odpowiedzialny za sprawy m.in. edukacji regionalnej. Doświadczenie profesora, autorytet i różnorodne kontakty na wszystkich szczeblach będą pomocne w realizacji stojących przed zrzeszeniem wyzwań. I co równie ważne: jest zaprawiony w pracy zespół, który z prof. Wittbrodtem chce współdziałać.

Rozmawiał MareK Adamkowicz

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie