Jest co poprawiać

    Jest co poprawiać

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Problemy, które pojawiły się w Gdańsku po przekazaniu prywatnym przewoźnikom kilkunastu linii autobusowych, sprowokowały nas do zorganizowania debaty na temat trójmiejskiej komunikacji
    Paweł Rydzyński, "Polska Dziennik Bałtycki": Dlaczego odpowiedzialność za wydarzenia z pierwszych dni stycznia nie powinien ponieść tylko zdymisjonowany dyrektor ZTM Włodzimierz Popiołek?

    Kazimierz Koralewski, gdański radny PiS: To, co się wydarzyło na przełomie 2008 i 2009 r., miało korzenie kwartał czy pół roku wcześniej. Stawialiśmy pytanie, czy prezydent nie został oszukany, czy nie odmalowano obrazu sielankowego, dzięki czemu wydawało się, że zmiany w komunikacji 1 stycznia nastąpią płynnie. A potem nagle wszyscy doznali szoku...

    Maciej Lisicki, wiceprezydent Gdańska: Nie uważam, żebym był oszukiwany. ZTM w ostatnich miesiącach dobrze pracował. Efekty są widoczne. Dwu- krotna obniżka cen biletów miesięcznych w ciągu roku, ze 132 na 98 zł, to ewenement w skali kraju. Złe wydarzenia przykryły dobre. Narzekamy, że nowi przewoźnicy jeździli w pierwszych dniach nieoznakowanym taborem. To ich wina, będą płacić kary umowne. Ale to jest cena za to, że dopuściliśmy prywatnych przewoźników na rynek. Wiele rzeczy się udało, nie wszystko, ale śmiem twierdzić, że warto było zapłacić cenę.

    Kazimierz Koralewski: Dyrektor Popiołek w pierwszych dniach stycznia poszedł na urlop, a to był ten moment, że powinien być na miejscu.

    Maciej Lisicki: Włodzimierz Popiołek wziął winę na siebie, uważam, że słusznie. Na tym etapie rozliczenia powinniśmy zakończyć.

    Paweł Rydzyński: Których problemów można było uniknąć?

    Alicja Kraska, p.o. dyrektor ZTM: Zabrakło współpracy z ZKM. Można było zadzwonić, poprosić, żeby nie usuwali rozkładów z internetu, porozumieć się w sprawie wieszania ich na przystankach. Pan prezydent wie, że nie działamy w takiej formie, w jakiej chcielibyśmy. Występowaliśmy o dodatkowe etaty, tabor, samochody, komputery, urządzenia do poligrafii...

    Maciej Lisicki: Były duże oczekiwania finansowe. Zostały zredukowane, ale nie do zera. Na ten rok ZTM ma 11 nowych etatów, można je było rozpisywać od października. Można było przygotować umowę-zlecenie, żeby ZKM przez miesiąc czy dwa "prowadził" sprawę rozkładów. Środki były, zabrakło decyzji, żeby je uruchomić.
    1 3 4 5 6 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo