Jerzy Skrobecki zawieszony w obowiązkach trenera Sandeco EC Wybrzeża TPS Rumia

Marcin Lange
Zawodniczkom nie odpowiadały metody szkoleniowe trenera Jerzego Skrobeckiego
Zawodniczkom nie odpowiadały metody szkoleniowe trenera Jerzego Skrobeckiego Tomasz Bołt
Udostępnij:
Jerzy Skrobecki nie jest już trenerem broniącego się przed spadkiem z PlusLigi Kobiet Sandeco EC Wybrzeże TPS Rumia. Do końca obecnego sezonu szkoleniowiec, a jednocześnie wiceprezes klubu, został zawieszony w obowiązkach trenera. Drużynę prowadzić będzie Piotr Sobolewski, dotychczasowy asystent Jerzego Skrobeckiego. Oficjalnie powodem takiej decyzji były słabe wyniki zespołu. Nam jednak udało się ustalić, że to tylko jeden z powodów tej decyzji. Na dodatek nie najważniejszy.

Jak twierdzi nasze źródło, zmianę szkoleniowca wymusiły zawodniczki, którym nie odpowiadały metody treningowe Jerzego Skrobeckiego. To jednak nie wszystko. Do poniedziałku klub ma czas na uregulowanie zaległości względem sześciu zawodniczek. Jeśli tak się nie stanie, ich kontrakty zostaną rozwiązane.

Niekonwencjonalne sposoby motywowania

A było tak: Przed sezonem beniaminek z Rumi dokonał sporych roszad kadrowych. Do klubu trafiły m.in. Dorota Pykosz, Veronika Hudima, Natalia Ziemcowa, Mayvelis Martinez Adlun, Ewelina Toborek oraz Alicja Leszczyńska - wszystkie reprezentowane przez menedżera Andrzeja Grzyba. Według naszych nieoficjalnych informacji po przyjściu do drużyny zawodniczki miały jakoby być źle traktowane przez trenera. W prywatnych rozmowach miały sugerować, że są poniżane przez trenera, a wręcz mieszane z błotem - tego nie udało nam się potwierdzić u samych zainteresowanych, jednak dla tych, którzy oglądali mecze rumianek w tym sezonie, widoczny był brak zrozumienia między trenerem a siatkarkami.

- Nie będziemy się wypowiadać na temat trenera Skrobeckiego, bo to bardzo dobry szkoleniowiec, ale jego metody są dobre dla dziewczynek z I ligi, a nie profesjonalnych, doświadczonych siatkarek - stwierdził Andrzej Grzyb.

Siatkarskie środowisko doskonale zna metody trenera Skrobeckiego

Jak ustaliliśmy, choć nikt nie chce tego oficjalnie powiedzieć, niekonwencjonalne sposoby motywowania i traktowania podopiecznych przez Jerzego Skrobeckiego są w środowisku siatkarskim znane.

Co ciekawe, zawodniczki nie mogły poskarżyć się na nieodpowiednie traktowanie władzom klubu, gdyż Jerzy Skrobecki miał jakoby zabronić im kontaktowania się z innymi niż on przedstawicielami zarządu Sandeco EC Wybrzeża TPS.

- Nic mi na ten temat nie wiadomo - twierdzi Jerzy Skrobecki, wiceprezes klubu.

Tak więc atmosfera gęstniała, a zespół ponosił kolejne porażki. W związku z tym przed dwoma miesiącami przedstawiciele zarządu klubu - Jerzy Skrobecki i Jarosław Goździewicz - zostali zaproszeni na obrady komisji kultury, sportu i rekreacji Rady Miasta Rumi (miasto jest jednym z głównych sponsorów zespołu), aby wytłumaczyli powody słabej gry. Ci zapewnić mieli, iż wszystko w klubie jest w porządku.

Kulminacja konfliktu między zawodniczkami a trenerem miała miejsce w sobotnim meczu z AZS w Białymstoku. Efekt był taki, że w poniedziałek z interwencją w tej sprawie do Elżbiety Rogali-Kończak, burmistrz Rumi, miała jakoby udać się kapitan zespołu Dorota Pykosz.

- Nie będę się wypowiadała na temat TPS - mówi Elżbieta Rogala-Kończak. - Jeśli chodzi o Panią Pykosz, to rzeczywiście spotkałam się z nią w poniedziałek, jednak dotyczyło to jej prywatnej sprawy.
Według naszych informacji, po spotkaniu burmistrz Rumi miała jakoby poprosić władze klubu o pilne zwołanie zarządu klubu. Jej prośba została spełniona.

Czeski film, czyli nikt nic nie wie

W międzyczasie Andrzej Grzyb wysłał do władz PlusLigi Kobiet, Polskiego Związku Piłki Siatkowej oraz klubu pismo, w którym poinformował, że w związku z zaległościami względem reprezentowanych przez niego zawodniczek, w trybie natychmiastowym rozwiązuje ich kontrakty z klubem. Na poniedziałkowym treningu tychże siatkarek zabrakło. Odnośnie tego pisma w klubie panuje zresztą swoista zmowa milczenia.

Jarosław Goździewicz, członek zarządu klubu: - Nic takiego nie dostałem. Nic mi o tym nie wiadomo.
Jerzy Skrobecki, wiceprezes klubu: - Nie wiem, nie jestem zorientowany. To zbyt skomplikowana sprawa.
Leszek Staszyński, prezes klubu: - Nic mi nie wiadomo na ten temat.

Kiedy jednak poinformowaliśmy prezesa, iż przed chwilą rozmawialiśmy z menedżerem zawodniczek, to przyznał, że takie pismo wpłynęło.

- Dziewczyny dostały warunkową zgodę na treningi, a klub ma czas do poniedziałku na uregulowanie zaległości - stwierdził Andrzej Grzyb. - Jeśli to nie nastąpi, rozwiążemy kontrakty.

- Rozmawialiśmy na ten temat z naszym sponsorem i pieniądze powinny się znaleźć - zapowiedział prezes Leszek Staszyński.

Najpierw rozmowy, potem zawieszenie

Wróćmy do zebrania zarządu klubu. Przedstawiciele władz mieli jakoby na nim rozmawiać o sytuacji w zespole ze wszystkimi zawodniczkami. Te miały podobno potwierdzić zakaz rozmów z innymi, poza Jerzym Skrobeckim, członkami zarządu klubu. Ponadto miały stwierdzić w zdecydowanej większości, iż nie widzą możliwości dalszej współpracy z trenerem. Efekt był taki, że we wtorek rano podjęto decyzję o zawieszeniu Jerzego Skrobeckiego w funkcji trenera i powierzenie tego stanowiska jego asystentowi. Na wtorkowym treningu zespół ćwiczył w pełnym składzie, wraz z tymi siatkarkami, których w poniedziałek zabrakło.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nika801
cudownie, że szanowny pan trener, nie zasługujący na dużą literę, przechodzi teraz do Gdyńskiego klubu "KATS Alpat Gdynia", choć powinien zostać całkowicie zawieszony jeżeli chodzi o trenera. Żałosne, żałosne i jeszcze raz żałosne!
Dodaj ogłoszenie