Jerzy Owsiak: Z Kostrzynem pożegnaliśmy się tylko na rok

Sandra Gozdur
Sandra Gozdur
Jerzy Owsiak: Jeśli komuś wyjdzie pozytywny test na obecność koronawirusa, to będziemy na to przygotowani. Każda taka osoba będzie mogła zrobić wtedy tradycyjny wymaz. Cała reszta jest ryzykiem, ale wszyscy je podejmujemy Karolina Misztal
- Alternatywa jest jedna - albo robimy festiwal, albo nie. Jeśli organizujemy, to nie bądźmy dziećmi, wiemy, na jakich warunkach możemy go zrobić - mówi Jerzy Owsiak

Cały czas dawaliście iskierkę nadziei, że w tym roku odbędzie się festiwal. Niewielu w to wierzyło, wszystko wskazuje na to, że jednak się uda. Choć przyznaję, że nadal brzmi to jak nierealne marzenie! Jak to możliwe, że organizujecie 27. Pol’and’Rock Festival, mimo trwającej pandemii?
Pandemia reguluje co może się odbyć, a czego nie możemy organizować. Cały czas jesteśmy informowani czy już są otwarte placówki handlowe, czy są zamykane, czy fryzjerzy mogą pracować, czy muszą zamknąć swoje zakłady, czy siłownie otwieramy, czy zamykamy… Te same przepisy regulują, czy możemy zorganizować imprezę noworoczną przez Telewizję Polską i jakie warunki należy spełnić. Postanowiliśmy oprzeć się na tych przepisach i zorganizować tegoroczny festiwal, tak jak zrobiliśmy 29. Finał WOŚP.

Ile osób będzie mogło uczestniczyć w tym wydarzeniu?
Na ten moment obowiązują obostrzenia, które zezwalają na udział 5 osób. Wychodzimy naprzód i wierzymy, że maj oraz czerwiec to będzie znowu ten czas, kiedy wrócimy do standardów sprzed kilku miesięcy. Właśnie ogłoszono nowe zasady w uwalnianiu różnych dziedzin życia z pandemicznych więzów. Wszystko wskazuje na to, że także od 15 maja będą luzowane obostrzenia dotyczące Festiwali albo można to nazwać imprezami na świeżym powietrzu. W związku z tym także my szybko dostosowujemy nasze pomysły festiwalowe, w tym momencie mamy nadzieję, że grupy 5000 osób. A co przyniosą kolejne decyzje? W tym przypadku scenariusz pisze życie, a my jesteśmy w stanie bardzo szybko dostosować się do każdej nowej możliwości zorganizowania festiwalu.

Skoro wspomniałeś o wejściówkach… Wielu uczestników zdziwiło się, że wstęp na Pol’and’Rock Festival będzie płatny. To festiwal, który od zawsze był darmowy.
Wejściówki będą płatne, ale te pieniądze przeznaczone zostaną w całości na organizację zabezpieczenia przed COVID-19. Każdy uczestnik będzie miał wykonany szybki test na obecność wirusa, a także otrzyma 3 maski chirurgiczne na każdy dzień pobytu, żeton na prysznice oraz dostęp do bardzo wielu miejsc ze specjalnymi płynami dezynfekującymi. Teren chcemy przygotować tak, aby było precyzyjnie wyznaczone pole namiotowe, parking dla samochodów oraz osobne pole dla kamperów i przyczep kampingowych. W tym roku wydzierżawiliśmy 50 ha na lotnisku Makowice-Płoty.

Makowice i awaryjne lotnisko gdzie w tym roku ma odbyć się Pol’and’Rock Festival
Makowice i awaryjne lotnisko gdzie w tym roku ma odbyć się Pol’and’Rock Festival Andrzej Szkocki

W jaki sposób będzie można otrzymać taką wejściówkę?
Jeszcze rozmawiamy o sposobie, w jaki będzie można zdobyć tę wejściówkę. Na razie można zgłosić swoją chęć na stronie: www.jadena27pnr.gr8.com. Do tej pory zapisało się blisko 30 tys. osób. Liczymy ile będzie kosztowała, ale mowa o cenie w granicach kilkudziesięciu złotych. Cały festiwal zbudowany jest na zasadzie sponsorów i naszych partnerów, to zatem nie jest bilet, a jedynie wejściówka, żebyśmy mogli wspomniane rzeczy sfinansować.

Tak jak wspomniałeś, w tym roku wydzierżawiliście teren na lotnisku Makowice-Płoty. Dlaczego nie w Kostrzynie nad Odrą, który jest symbolem tego festiwalu?
Ogrodzenie takiego terenu w Kostrzynie nad Odrą jest bardzo trudne, wręcz niemożliwe, by taki kawałek ziemi wytyczyć. Co więcej, w Kostrzynie będzie remontowany most i budowana będzie obwodnica, co dodatkowo utrudniłoby organizację festiwalu.

Dwa lata temu ślubowaliśmy, że tam jest nasz kawałek ziemi…
Ślubowaliśmy, ale nikt wtedy nie przypuszczał, że coś, co się może wydarzyć wokół nas, to niespodziewana pandemia. Potrafiliśmy poradzić sobie z podwyższonym ryzykiem, które było wprowadzane przez cztery lata z rzędu. Potrafiliśmy dać sobie radę, jeśli ktoś zatrzymywał nam wszystkie pociągi. Dawaliśmy sobie radę, kiedy mieliśmy bardzo wiele osób, którym ten festiwal się nie podobał. Z pandemią nie jest już tak łatwo. Chciałbym jednak zaznaczyć, że z Kostrzynem pożegnaliśmy się tylko na rok. Jesteśmy w bardzo dobrym kontakcie z władzami miasta i jeśli sytuacja się unormuje, to wrócimy tam przy okazji kolejnej edycji.

Jak wyglądały poszukiwania nowego miejsca?
Polska jest krajem, który takich miejsc ma dużo - lotniska wojskowe, poradzieckie. Wystarczy wygooglać rejon, który nas interesuje, a następnie wsiąść w samochód i zwiedzać. Kiedy wjechaliśmy na teren lotniska Makowice-Płoty, to natychmiast byliśmy zachwyceni. Woda, zalew rzeczny, wokół lasy, do tego niewielka miejscowość Płoty. To miejsce jest zupełnie inne niż Kostrzyn. Proszę już nie spekulować - kostrzyńskie pole jest fantastyczne, to jest nasz kawałek ziemi, ale w momencie, kiedy są takie, a nie inne warunki, trzeba cieszyć się, że w ogóle cokolwiek robimy.

Domyślam się, że słynnej górki nie będzie, ale uczestnicy będą mogli liczyć na grzybka?
Jest tam studnia, którą będziemy odblokowywali, patrzyli, sprawdzali. Jeśli ruszy, to bardzo byśmy chcieli, aby także grzybek zadziałał, ale proszę pamiętać, że dzisiejsze przepisy pandemiczne zablokowały między innymi wszystkie funkcjonujące fontanny, więc tutaj decyzja zapada już na zupełnie innym szczeblu. To także niepowtarzalna okazja, aby zrobić to wydarzenie zupełnie inaczej, jeśli chodzi o atmosferę. Chcemy, żeby ten festiwal był czarodziejski, by wykorzystać to, że nie możemy tańczyć obok siebie.

Zawsze mówiło się, że Pol’and’Rock Festival jest dla wszystkich, teraz będzie tylko dla wybranych. Czy to nie zmienia idei tego wydarzenia?
Dla wybranych byłby wtedy, jeśli z góry powiedzielibyśmy, kto na pewno nie mógłby brać w nim udziału. Nigdy nie stosowaliśmy żadnych kryteriów religijnych czy politycznych. W naszym przypadku „dla wybranych” może oznaczać co najwyżej tyle, że ktoś wylosował wejściówkę, a ktoś nie. Alternatywa jest jedna - albo robimy festiwal, albo nie. Jeśli organizujemy, to nie bądźmy dziećmi, wiemy, na jakich warunkach możemy go zrobić.

Pojawiają się pytania, co z osobami, które pojadą mimo wejściówek? Czy ogrodzenie uniemożliwi wchodzenie?
By wyjść naprzeciw takim pomysłom, musielibyśmy zrobić coś na wzór Glastonbury (jeden z największych na świecie festiwali muzycznych odbywający się w Anglii - przyp.), czyli zrobić coś, co jest najgorsze na świecie rock’n’rolla - ustawić mur, a wzdłuż niego jeżdżące i patrolujące samochody. To pomysł straszliwy, ale związany jest z biznesem. Organizatorom zależy, by każdy, kto nie ma biletu, nie obejrzał festiwalu. Tu będzie płot taki, jak był jeden raz w Kostrzynie. Ten płot w Płotach to wynik przepisów, który pozwoli zorganizować imprezę policzalną z dokładną adnotacją o jego uczestnikach. I tylko dlatego będzie ten płot tam stał. To wszystko ma się opierać na ogromnej prośbie do wszystkich uczestników festiwalu - o szacunek do naszej pracy i pokazanie, że nawet w pandemicznych warunkach takie wydarzenia mogłoby mieć miejsce. Ogrodzenie musi być, bo inaczej impreza nie będzie mogła się odbyć, ale będzie symboliczne. Tu nikt nie chce z nikim walczyć.

Wróćmy jeszcze do testów na obecność COVID-19, będą wykonywane na miejscu?
Tak, na miejscu. To trwa ok 4-5 min. Test jest niewizyjny. Trzeba tylko parę razy pokręcić patyczkiem w nosie. Później zabarwienie płytki mówi nam czy jest pozytywny, czy negatywny.

A co jeśli wyjdzie pozytywny? Uczestnik zapłacił za wejściówkę, bilety na pociąg…
Jeśli wyjdzie pozytywny, to będziemy na to przygotowani. Każda taka osoba będzie mogła zrobić wtedy tradycyjny wymaz. Cała reszta jest ryzykiem, ale wszyscy je podejmujemy.

Na Pol’and’Rocku występują zarówno polscy, jak i zagraniczni artyści. Czy mimo panującej pandemii możemy liczyć, że w tym roku posłuchamy także gości z innych krajów? Dyskretnie podpytuję o Limp Bizkit…
Artyści ze świata na razie sami nie wiedzą czy loty np. ze Stanów Zjednoczonych będą możliwe. Limp Bizkit napisał do nas: „Na razie Europa nie jest polecana, jak będzie - zobaczymy”. Poza tym, festiwal nabiera teraz trochę innej formy. Zastanawiamy się czy zostawić sobie takich artystów na wydarzenie organizowane w normalnych warunkach, bo to wiąże się także z kwestiami finansowymi. Limp Bizkit jest bardzo elastyczny, nie mają nic przeciwko, by w razie czego przyjechać za rok. Będziemy to wszystko na nowo budować i zastanawiać się, czy oprzeć to na muzyce z Polski, czy jednak sytuacja będzie pozwalała na odwiedziny gości z Francji czy z Wielkiej Brytanii. Na gorąco będziemy o tym mówili. Co więcej, wcześniej mieliśmy 4 sceny, w tym roku będzie tylko jedna.

Kończąc, wyobrażasz sobie Woodstock bez pogo?
Wszystko trzeba sobie wyobrazić. Woodstocku z ogrodzeniem też sobie nie wyobrażałem. Okoliczności kazały nam to zrobić. Zastanawialiśmy się, czy to powinna być muzyka punkowa, metalowa, czy gdzieś ona nie poderwie uczestników. Potem zadaliśmy sobie pytanie: dlaczego nie? W końcu mamy najbardziej zdyscyplinowaną publikę świata. Jeszcze raz prośba do wszystkich - przestrzegajmy tego, co wam proponujemy, bo można z tego zrobić - mimo pandemii - piękny festiwal.

Spis Powszechny 2021: są pierwsze kary za odmowę spisania się

Wideo

Materiał oryginalny: Jerzy Owsiak: Z Kostrzynem pożegnaliśmy się tylko na rok - Polska Times

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sebix

Ta menda robi dzieciakom wodę z mózgu, organizując spotkania z ubekami pod przykrywką koncertów.

G
Gość

Wypyerdalaj śmieciu, ty i ten twój zawszony festiwal

M
MonX

Dlaczego ta UB-ecka gnida cały czas pokazuje jeszcze swoją [wulgaryzm] w polskich mediach?

G
Gość

Wygląda na to, że Orlen nie przejął G. Wrocławskiej.

Dodaj ogłoszenie