18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Jastarnia: Na półwyspie myślą, jak uratować merki

Piotr Niemkiewicz
Wakacyjne merki z półwyspu wciąż jeszcze można kupić
Wakacyjne merki z półwyspu wciąż jeszcze można kupić Piotr Niemkiewicz
Koniec z jastarnickimi merkami, czyli pierwszą w Polsce walutą lokalną? Niewykluczone, bo po trzech latach emisji w gminnej kasie zostało kilkaset sztuk wakacyjnych monet.

- Pierwszy raz tak się stało, dotąd zawsze schodziły "na pniu" - przyznaje Marta Balicka, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury Sportu i Rekreacji. - W tym roku wybiliśmy ich 20 tysięcy sztuk.

Dziś gmina wyprzedaje swoje zapasy. Merki można kupić, ale łącznie z obwieszczeniami o emisji - materiałami, które poświęcone są monetom. Dostanie je każdy, kto wykupi 3 merki za jedyne 9 zł.

Lokalna waluta, za którą można było kupić towary w turystycznej gminie oraz zapłacić za usługi, cieszyła się od początku olbrzymim zainteresowaniem kolekcjonerów, mieszkańców i wakacyjnych gości. Ci ostatni merki mogli zabrać ze sobą do domu albo wymienić po urlopie w kasie MOKSiR. Nie tracąc przy tym ani grosza. Po 30 września merk tracił siłę nabywczą i stawał się pamiątką znad morza.
- Promocyjny pieniążek szybko stał się popularny w całym kraju, bo obserwowaliśmy, jak inne gminy zaczęły korzystać z naszego pomysłu - przypomina Balicka.

Monety promujące gminę z półwyspu szybko stały się też handlowym hitem. Na internetowych serwisach aukcyjnych sprzedawano je z przynajmniej kilkakrotną przebitką. W Jastarni podejrzewają, że zapasy merków, które im zostały po sezonie, to efekt przesycenia rynku dukatami. To, co w 2006 r. było nowością, dziś jest często spotykanym produktem promocyjnym.

- Dlatego raczej nie zdecydujemy się, by za rok wyemitować nasze merki - zdradza nam dyr. Balicka. - Ale to nie oznacza, że w ogóle z nich zrezygnujemy.

Za dwa lata gmina będzie świętować 80 rocznicę utworzenia Juraty - słynnego w Polsce kurortu.
- To dobra okazja, żeby wrócić w dobrym stylu do naszych merków - podsumowuje Marta Balicka.

Lokalne pieniądze są wszędzie

Dziś lokalne pieniądze - dukaty - bije niemal każdy, kogo tylko na to stać.
W Człuchowie lokalne pieniądze rozchodziły się bardzo dobrze. Sprzedano cały nakład słuchów (20 tys. plus 500 kolekcjonerskich) oraz jakubów miejskich (3 tys.). Ratusz musiał nawet zamówić dodatkową pulę jakubów. Lokalne monety pojawiły się też w Tczewie, gdzie wybito 20 tys. sztuk dersławów. Wszystkie, przeznaczone do sprzedania, znalazły swoich nabywców. W styczniu 2010 r. pojawią się trsowy, a 1 czerwca sambory. W powiecie kartuskim swoje cepry miało Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. Monety te funkcjonowały jedynie jako forma pamiątki. Na darło-wiakach zarabiało Muzeum Zamek Książąt Pomorskich w Darłowie. Monety można nadal kupić w kasie muzeum. W przyszłym roku ukaże się kolejna edycja tego dukata. W Malborku miasto tylko promowało pomysł z pieniądzem, ale jego emisją zajęła się prywatna firma. Podobnie było w Bytowie i Miastku, gdzie gminy użyczyły firmom tylko swój herb. W za-mian dostały kilkaset dukatów w celach promocyjnych.

Powrót na siłownię - na jakich zasadach?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie