Jasnowidz z Człuchowa, Krzysztof Jackowski odpowiada na listy [PRZEPOWIEDNIE DLA CZYTELNIKÓW]

Opr. Tadeusz Woźniak
Krystyna i Zenon D.: - Mamy dwoje dzieci, między którymi jest bardzo duża różnica wieku - kilkunastu lat. Córka jest starsza i od początku, jak tylko jej brat przyszedł na świat, po prostu wręcz go nie tolerowała. Nadal przejawia wobec niego nieuzasadnioną wrogość. Relacje niby są poprawne, w każdym bądź razie przyzwoite, ale ta granica często pęka, nawet w święta, kiedy spotykamy się przy wspólnym stole. Syn ma już 25 lat, szybko wyszedł z domu i usamodzielnił się. Podejmuje różne prace, często dorywcze, niskopłatne, np. w ochronie, gdzie pracownicy są wykorzystywani. Staramy się mu pomóc, ale syn nie ma z nami dobrego kontaktu. Widzimy, że nie radzi sobie w życiu. Często pochopnie czegoś się podejmuje, a potem tego nie kończy. Raz zrażony niezdanym egzaminem na prawo jazdy nie podejmuje dalszych prób uzyskania go. Myśli o wyjeździe z kraju. Jest nam bardzo bliski, dlatego bardzo martwimy się jego losem. Syn unika rozmów o swojej przyszłości; bywa, że nawet nie odbiera naszych telefonów, unika spotkań rodzinnych, które mogą stwarzać okazję do rozmów na taki temat. Może Pan wyczuje jego dalsze losy? Bardzo Pana prosimy o jakąkolwiek wizję.Krzysztof Jackowski: - Zachowanie syna jest efektem cech jego charakteru, ale także efektem waszego - rodziny -niewłaściwego traktowania go, a szczególnie jego siostry, czyli waszej córki, kobiety ładnej, ale o charakterze topornym, gruboskórnym. Jesteście winni w dużym stopniu tego, że ten mężczyzna jest pozbawiony pewności siebie, ma mocno zachwiane poczucie własnej wartości. To zbyt delikatny człowiek, jak na wasze przaśne, razowe wręcz, środowisko. On ma zupełnie inne poczucie wartości, co innego mu odpowiada, imponuje, coś, co was raczej śmieszy. Rozmawiacie zupełnie innymi językami, prędzej zrozumiecie obcokrajowca aniżeli jego. Szkoda, bo to wasz bliski krewny. On żyje zupełnie inaczej, nie podziela waszych ambicji, pragnień. Powinniście to uszanować, zmusić córkę, by ona i zięć odnosili się do niego z szacunkiem, starali się mu pomóc, a nie kpić z niego. Tego wymagają nie tylko więzy krwi, także zwykła kultura osobista i elementarna wrażliwość. Tyle tylko, że takiemu człowiekowi trzeba umiejętnie pomagać, ażeby to nie raniło jego ambicji. Trudna sprawa, wymagająca dużej delikatności.
Krzysztof Jackowski, jasnowidz z Człuchowa, co tydzień odpowiada na listy Czytelników "Dziennika Bałtyckiego". Zapraszamy do korzystania z naszego pośrednictwa - tel. 889 239 323 lub t.wozniak@prasa.gda.pl. Adres do wysyłki: Tadeusz Woźniak, Urząd Pocztowy Gdynia 24, ul. 2 MPS 11, 81-624 Gdynia, skr. 21.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie