Janusz Woźniak: Ligowa tabela nie kłamie, ale... [KOMENTARZ]

Janusz Woźniak
Zwykło się mawiać, że tabela nie kłamie. To prawda, ale… nie do końca. Tylko patrząc w tabelę można byłoby uznać wynik derbowego meczu Arka Gdynia - Drutex-Bytovia Bytów zero do jednego za niespodziankę, czy wręcz sensację.

Tymczasem warto wiedzieć, że w pięciu ostatnich meczach I ligi Arka zdobyła 3 punkty, za 3 remisy i 2 porażki. Bytovia w tym samym czasie zainkasowała tych punktów 11, za 3 zwycięstwa i 2 remisy. Kto więc grał ostatnio lepiej, gdzie tu niespodzianka?

Trener Tomasz Kafarski dobrze ustawił swój zespół na derby w Gdyni. Ani przez moment nie pomyślał o zaparkowaniu tak zwanego autobusu przed polem karnym Bytovii. Wiedział, że siła ofensywna Arki jest aktualnie bliska zeru, więc w obronie bytowian zagrało tylko trzech zawodników. Goście z Bytowa skupili się na opanowaniu środkowej strefy boiska. I, o dziwo, to im się udało, chociaż w tej samej formacji żółto-niebiescy mieli teoretycznie bardziej klasowych i doświadczonych zawodników, choćby takich jak Antoni Łukasiewicz, Bartosz Ława czy Marcus da Silva.

Pomysł na zdobywanie bramek oba zespoły miały podobny, czyli prawie żaden. I derby zakończyłyby się pewnie najbardziej sprawiedliwym bezbramkowym remisem gdyby nie "pomroczność jasna", która w 77 minucie dopadła gdyńską defensywę. Karą był stracony gol. Jego strzelec Robert Mandrysz pewnie nawet nie wie, że pomścił tym sposobem swojego tatę Piotra Mandrysza, który przed kilku laty w mało elegancki sposób został zwolniony z posady trenera gdyńskiej Arki. Na korytarzu, w przerwie ligowego spotkania. A zwolnił go prezes gdyńskiego klubu… No, mniejsza o nazwiska.

Bytowianie wygrali w Gdyni po raz pierwszy w pomorskich derbach, ale ciągle muszą jeszcze walczyć o pierwszoligowy ligowy byt. Arka i Chojniczanka, chociaż ta druga także przegrała w miniony weekend 0:1 w Niecieczy, takich kłopotów mieć nie powinny, chociaż kilka punktów muszą jeszcze w tym sezonie zdobyć, by poczuć się bezpieczniej.

Nie odbył się w minionej kolejce mecz w Świnoujściu. Flota nie miała pieniędzy na organizację spotkania ze Stomilem Olsztyn. Czy to będzie już ostatni gwóźdź do trumny tej drużyny? Przynajmniej od dwóch lat zespół ze Świnoujścia balansuje na krawędzi finansowej wydolności. Nawet jak dokończy te rozgrywki, to o licencji na następny sezon musi raczej zapomnieć.

Kłopoty Floty to jednocześnie szansa dla trzeciej aktualnie od końca drużyny GKS Tychy. Zajmuje miejsce spadkowe, ale Flota może tyszan z trenerem Tomaszem Hajto uchronić od degradacji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie