Janusz Biesiada zostanie prezesem Lechii Gdańsk. Tylko kiedy to nastąpi?

Rafał RusieckiZaktualizowano 
Janusz Biesiada
Janusz Biesiada Fot. Przemysław Świderski
Od lat związany ze sportem na Pomorzu Janusz Biesiada ma zająć stery Lechii Gdańsk. W tym momencie wydaje się jedynym kandydatem na fotel po Adamie Mandziarze.

Od 1 lipca nie ma w Lechii Gdańsk prezesa. Stało się tak po rezygnacji ze stanowiska Adama Mandziary. Rada nadzorcza spółki przyjęła jego decyzję do wiadomości 7 czerwca, a klub przez oficjalną stronę poinformował o tym trzy dni później. Mandziara szefem gdańskiego klubu był od 18 grudnia 2014 roku.

CZYTAJ TAKŻE: Lechia zaprezentowała się kibicom. Znajdźcie się na zdjęciach

Zarząd Lechii pozostaje od tego momentu dwuosobowy. Tworzą go wiceprezes Janusz Biesiada oraz (od 22 marca) członek zarządu Piotr Zejer ze stowarzyszenia kibiców „Lwy Północy”. Nie wpływa to na funkcjonowanie klubu, gdyż obaj mogą podpisywać się pod wiążącymi dokumentami.

Już to pokazuje, że Janusz Biesiada, z wykształcenia prawnik, jest najbliżej zastąpienia Adama Mandziary. Może też liczyć na poparcie większościowego udziałowca Lechii, jakim jest Philipp Wernze, syn Franza Josefa Wernze.

Znamienne, że podczas finałowego meczu Pucharu Polski w Warszawie najbliżej Zbigniewa Bońka siedział właśnie Wernze senior. Tymczasem podczas ostatniego spotkania o Superpuchar w Gliwicach po prawicy szefa Polskiego Związku Piłki Nożnej był już Biesiada.

O nowej funkcji kolegi z zarządu na łamach „Przeglądu Sportowego” wypowiadał się też ustępujący Mandziara. - Nie ukrywam, że właściciel będzie rekomendował właśnie tę kandydaturę. Wiceprezes Biesiada do tej roli od ponad roku jest konsekwentnie przygotowywany i to również dowód, że nie ma mowy o jakichś zaskakujących czy nieplanowanych ruchach. To bardzo doświadczony, kompetentny i spokojny menedżer - wyjaśniał.

Dla tak doświadczonego menedżera przejęcie sterów w Lechii nie powinno być problemem. Wydaje się, że w dużej mierze udało się już uporać z problemami w ciągłościach płac dla piłkarzy. A przede wszystkim nie jest już przekraczany budżet płacowy, co jeszcze kilka lat temu było zmorą gdańskiego klubu. Sportowo, pod opieką trenera Piotra Stokowca, biało-zieloni rosną w siłę. Najlepszym tego wykładnikiem jest trzecie miejsce w rozgrywkach ekstraklasy w poprzednim sezonie, udokumentowane jeszcze zdobyciem Pucharu Polski oraz - niedawno - Superpucharu.

CZYTAJ TAKŻE: Zobaczcie piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk

Janusz Biesiada nie odbierał od nas telefonu. O zajęciu stanowiska po Adamie Mandziarze wypowiada się jednak ważąc słowa.

- Formalnie musi się zebrać rada nadzorcza. Nie wiemy kiedy to nastąpi. Myślę, że w najbliższym czasie. Wtedy okaże się, czy to, o co ludzie mnie pytają, będzie prawdą. Na razie jestem wiceprezesem klubu - powiedział Janusz Biesiada w Radiu Gdańsk. - To duże wyróżnienie i wyraz zaufania, jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce. Lechii się nie odmawia - dodał.

Biesiada z Lechią jest związany od 2014 roku. Pełnił w niej funkcję dyrektora marketingu oraz prokurenta. Od maja 2017 roku jest prezesem Fundacji Lechii Gdańsk. 13 marca 2018 roku znalazł się w zarządzie, w randzie wiceprezesa.

Na boisku Janusz Biesiada był rozgrywającym, ale w siatkarskim Stoczniowcu Gdańsku. Później był m.in. dyrektorem Gedanii i dyrektorem wydziału sportu Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. Od sierpnia 1998 roku pracował jako sekretarz generalny Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Od stycznia 2001 roku kierował już związkową centralą. Prezesem był do 20 września 2004 roku. Znacząco wpłynął na odbudowę pozycji polskiej siatkówki w świecie. Był dyrektorem Ligi Światowej w Polsce. Odchodził jednak w niesławie, po zarzutach o rzekomych nieprawidłowościach w PZPS-ie. Po latach Sąd Okręgowy w Warszawie go uniewinnił. - Zrobiono ze mnie zbója, przestępcę, czarny charakter - triumfował po ogłoszeniu wyroku Janusz Biesiada.

Na hotdogowym tronie bez zmian. Joey Chestnut i Miki Sudo ponownie najlepsi w dorocznych zawodach z okazji Dnia Niepodległości

Associated Press / x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie