Jan Ciechowicz: Nowy trener mógł natchnąć piłkarzy do walki [ROZMOWA]

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Fot. Tomasz Bołt
Rozmowa z prof. Janem Ciechowiczem, teatrologiem i literaturoznawcą z Uniwersytetu Gdańskiego, kibicem Arki Gdynia.

Derby Arki z Lechią już za chwilę. Napięcie wśród fanów żółto-niebieskich rośnie?
Oczywiście. Czuć atmosferę piłkarskiego święta. Derby są wyjątkowym meczem, na który warto czekać.

Kibice Arki w ostatnich tygodniach nie mają jednak zbyt wielu powodów do zadowolenia.
Dlatego liczę na to, że pojedynek derbowy będzie końcem tego pasma porażek.

Na papierze faworytem jest Lechia. W czym kibic Arki może upatrywać szans dla swojego zespołu?
Nie da się zaprzeczyć, że - logicznie rzecz ujmując - więcej szans na zwycięstwo w poniedziałkowym meczu trzeba przyznawać gospodarzom. Piłka nożna jest jednak takim sportem, w którym zdarzają się niespodzianki. Liczę, że do takiej właśnie dojdzie w poniedziałek w Gdańsku. Szans dla Arki niewątpliwie trzeba upatrywać w tym, że mamy nowego trenera. Być może Leszkowi Ojrzyńskiemu udało się coś zmienić, spowodować, że nastawienie zawodników będzie bardziej pozytywne. Choć miał na to mało czasu, wierzę, że tak się stało. Czy rzeczywiście Arka przystąpi do pojedynku derbowego odmieniona, przekonamy się już w poniedziałek.

Przy okazji starcia Arki z Lechią w Gdyni gospodarze nie pękli i podjęli walkę. Na podobny scenariusz meczu liczy Pan w Gdańsku?
Sądzę, że przebieg spotkania przy ul. Olimpijskiej, rozegranego w tym sezonie, także może mieć wpływ na to, co zobaczymy w rewanżu. Arka jest w ewidentnym dołku, to prawda, jednak zawodnicy na pewno pamiętają, że są w stanie podjąć walkę z Lechią, uznawaną za zespół dużo silniejszy i wskazywaną jako kandydat do mistrzostwa Polski. W Gdyni żółto-niebiescy przegrywali 0:1, ale zdołali doprowadzić do wyrównania. Mieli nawet okazje, aby wygrać to spotkanie. Różnicy w potencjałach zespołów nie było jakoś wyraźnie widać na boisku i w tym także upatruję szansy dla Arki. Mecz derbowy wywołuje dodatkowe emocje. Faworytowi w takim pojedynku wcale nie będzie grało się lekko. To Lechia jest pod presją. Arka ma dużo mniej do stracenia.

Areczko, tylko zwycięstwo! - śpiewają fani w żółto-niebieskich szalikach na szyi. Czy także tym razem kibiców z Gdyni zadowoli jedynie triumf nad odwiecznym rywalem? Osobiście uważam, że sukcesem będzie remis. Najważniejsze jest, aby nie przegrać tego spotkania i przerwać serię porażek. W zwycięstwo w Gdańsku w obecnych okolicznościach nie bardzo wierzę. Trzeba pamiętać, że drużyna nie tylko jest w kryzysie, ale na to wszystko nakładają się dodatkowo osłabienia kadrowe. Brak takich zawodników, jak Mateusz Szwoch, czy Marcus da Silva, a przede wszystkim Rafał Siemaszko, mocno komplikuje pracę Leszkowi Ojrzyńskiemu. Wierzę jednak, że trener pozytywnie przejdzie swój chrzest bojowy i stanie na wysokości zadania.

Jest Pan nietypowym kibicem. Co profesor, teatrolog i krytyk teatralny, prezes gdańskiego oddziału Towarzystwa Literackiego, widzi w piłce nożnej?
Są to na pewno emocje i przywiązanie do drużyny, z którą człowiek się utożsamia. Na stadionie w Gdyni kibicuję, tak samo, jak inni fani. Piłka nożna stała się jednak dla mnie też inspiracją do pracy literackiej. Przy okazji Euro w 2012 roku razem z prof. Waldemarem Moską, rektorem gdańskiej AWFiS, napisałem książkę „Futbol w świecie sztuki”.

Derby Trójmiasta coraz bliżej. Piłkarze też już na nie czekają

Dziennik Bałtycki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie