Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 24.07.2021 r. Biało-zieloni mieli dwóch bohaterów i wydarli remis [zdjęcia]

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk
Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk. Lechia Gdańsk zaczęła sezon w PKO Ekstraklasie od remisu z Jagiellonią w Białymstoku. To dobry wynik, bo w końcówce spotkania gospodarze mogli sięgnąć po komplet punktów.

Trener Piotr Stokowiec miał nad czym myśleć przed inauguracją nowego sezonu. Dusan Kuciak to z pewnością jeden z najlepszych bramkarzy Ekstraklasy i nie raz ratował biało-zielonych w trudnych sytuacjach. To jeden z najważniejszych piłkarzy w kadrze zespołu. Kuciak był z reprezentacją Słowacji na EURO 2020, a do Lechii dołączył już w trakcie przygotowań do sezonu i zgrupowania w Gniewinie. Z kolei Alomerović mocno naciska na swojego konkurenta do miejsca w bramce, ciężko pracował w okresie przygotowawczym i z dobrej strony pokazał się w meczach sparingowych.

CZYTAJ TAKŻE: Kto jest najdroższym piłkarzem Lechii? Sprawdźcie ranking [TOP 26]

Stokowiec musiał dokonać wyboru. Alomerović czy Kuciak, Kuciak czy Alomerović? Ostatecznie to Serb zagrał w Białymstoku. Początek meczu w jego wykonaniu był średni. Niepewnie odbił piłkę po strzale głową Błażeja Augustyna i nie sprawiał wrażenia konkretnego w swoich poczynaniach. Z czasem się rozegrał i w drugiej połowie jego postawa była już znacznie lepsza. W końcowych minutach Alomerović został bohaterem Lechii, kiedy w fantastyczny sposób odbił piłkę na rzut rożny po precyzyjnym strzale głową Andrzeja Trubehy. Ta parada może śmiało zostać interwencją kolejki, a Zlatan w wydatny sposób przyczynił się do tego, że drużyna wraca z Podlasia do Gdańska z jednym punktem.

Pozycja bramkarza to nie był jedyny dylemat Stokowca przed spotkaniem z Jagiellonią. Stokowiec nie ukrywał, że ćwiczyli latem grę na dwóch napastników, ale to szkoleniowiec, który zdecydowanie preferuje grę na jednego snajpera. W poprzednich sezonach pewniakiem do gry był Flavio Paixao. Portugalczyk to już legenda klubu, fantastyczny zawodnik i napastnik, więc nawet jak do zespołu trafił Łukasz Zwoliński, to albo siedział na ławce albo był próbowany jako skrzydłowy. „Zwolak” wykonywał swoje zadania, ale jasne jest, że on najlepiej czuje się jako środkowy napastnik. Blisko 37-letni Paixao nowy sezon zaczął jako rezerwowy, ale Stokowiec podkreślał, że to kapitan i bardzo ważna postać w zespole. Zwoliński doczekał się szansy na pozycji numer „9” i ją wykorzystał. Już w pierwszej połowie był najgroźniejszym zawodnikiem w zespole. Po dośrodkowaniu debiutującego w zespole Ilkaya Durmusa głową strzelał „Zwolak”, ale piłkę – również głową – odbił Michał Pazdan. Kolejną szansę Zwoliński miał po zagraniu Tomasza Makowskiego, ale tym razem bardzo dobrą interwencją popisał się Xavier Dziekoński. Do trzech razy sztuka. W 52 minucie świetną akcję prawą stroną przeprowadził Joseph Ceesay, a jego zagranie na gola dla Lechii zamienił właśnie Zwoliński. Szkoda, że nie udało się utrzymać tej przewagi, bo już trzy minuty później zagrał Fedor Cernych, a do wyrównania doprowadził Jesus Imaz.

CZYTAJ TAKŻE: Kadra Lechii Gdańsk na sezon 2021/22. Poznajcie lepiej biało-zielonych GALERIA

- Trzeba dużej odwagi, żeby na pierwszy mecz w sezonie wyjść bez kilku ważnych dla Lechii zawodników. Jestem jednak trenerem i widzę piłkarzy na co dzień. Trener musi być sprawiedliwy, musi doceniać pracę na treningu. Najważniejsze, że te decyzje się obroniły. Alomerović miał dwie kluczowe interwencje, w tym jedną, która pretenduje do parady kolejki. Zwoliński zdobył bramkę. Każdego cenię w drużynie. Każdy się przyda, z każdego będę korzystać, bo sezon jest długi. Uważam, że byliśmy świadkami otwartego meczu. Szkoda, że tak szybko straciliśmy bramkę. Pięć minut po zdobyciu bramki trzeba wytrzymać. Po tym czasie rywal zaczyna się denerwować. To był ważny moment. Generalnie jednak uważam, że byliśmy świadkami fajnego, otwartego meczu. Do końca walczyliśmy o drugą bramkę. Wynik jest sprawiedliwy, bo Jagiellonia również zaprezentowała się przyzwoicie – ocenił Piotr Stokowiec, trener Lechii.

Pazdan, Sobiech, Furman i Quintana wracają do ekstraklasy. "To ciekawe nazwiska, które mówią coś kibicom. To magnesy na stadiony"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie