reklama

Górnik Zabrze - Arka Gdynia. Siedem meczów ostatniej szansy

Szymon Szadurski
Fot. Piotr Hukało
Poniedziałkowym spotkaniem z Górnikiem Zabrze rozpoczną zmagania w tzw. grupie spadkowej ekstraklasy piłkarze Arki Gdynia.

Wyjazdowy mecz przeciwko jednemu z najsłynniejszych i najbardziej utytułowanych klubów w naszym kraju, 14-krotnemu mistrzowi Polski, żółto-niebieska ekipa rozpocznie o godz. 18. Dla gdynian, którzy nie mogą wygrać w lidze od niemal pięciu miesięcy, co sprawiło, że z bezpiecznego miejsca w tabeli zjechali po równi pochyłej do grupy spadkowej, jest to pierwsza z siedmiu już zaledwie okazji, aby udowodnić, że zasługują na pozostanie w ekstraklasie. Same deklaracje i zapewnienia, że spadek byłby prawdziwą tragedią dla zawodników i dla całego klubu, już nie wystarczą. Z tego akurat wszyscy sobie doskonale w Gdyni zdają sprawę. Teraz liczą się już tylko czyny. Bez wiary, odwagi, walki nawet ponad swoje możliwości, a przede wszystkim skutecznej gry i zwycięstw, ekstraklasy uratować się nie da. Nie ma już miejsca na niesnaski, kłótnie i brak zrozumienia w szatni, czy tym bardziej na boisku. Wszyscy muszą „ciągnąć wózek” w jedną stronę. Także nowy trener Jacek Zieliński, podejmując przemyślane i optymalne decyzje kadrowe.

- Teraz każdy mecz to będzie bój o wszystko - powiedział po ostatnim, zremisowanym spotkaniu przeciwko Miedzi Legnica Damian Zbozień. - Jest nowy duch w drużynie i utrzymanie Arki to nasz najważniejszy cel .

- Nie jesteśmy dziećmi i musimy wziąć się w garść - dodał Michał Janota.

Poniedziałkowy przeciwnik Arki był prawdziwą rewelacją ubiegłego sezonu. Podopieczni trenera Marcina Brosza jako beniaminek zajęli rewelacyjne, czwarte miejsce w tabeli. Po odejściu kilku piłkarzy, jak Rafał Kurzawa, Mateusz Wieteska, czy Damian Kądzior, Górnik jednak mocno spuścił z tonu. Obecnie, podobnie, jak Arka, broni się przed spadkiem. Gwiazdami ekipy z Zabrza są lider klasyfikacji strzelców Igor Angulo, mający na koncie 18 trafień, oraz Szymon Żurkowski, który po zakończeniu rundy przeniesie się do Fiorentiny. To właśnie na tych zawodników obrona żółto-niebieskich będzie musiała najbardziej uważać.

Arka wystąpi natomiast w Zabrzu bez kontuzjowanych Aleksadyra Kolewa, Mateusza Młyńskiego, Jana Łosia oraz wykartkowanego Tadeusza Sochy. Tego typu absencje w żadnym wypadku nie mogą być jednak usprawiedliwieniem ewentualnej porażki.

Gdynianie nadal mają w składzie wielu zawodników, jak Pavels Steinbors, Damian Zbozień, Frederik Helstrup, Michał Janota, Marko Vejinović, Maciej Jankowski, czy Luka Zarandia, którzy mieliby pewne miejsce w podstawowej jedenastce w co najmniej połowie klubów z Lotto Ekstraklasy. Dodatkowo Goran Cvijanović, w zeszłym sezonie gwiazda Korony Kielce, zazwyczaj nawet nie podnosi się z ławki rezerwowych. Potencjał z pewnością jest. Teraz to zadanie dla trenera Jacka Zielińskiego, aby zabłysnąć swoim doświadczeniem i te „klocki” odpowiednio poukładać. Jeśli Arka z takimi zawodnikami w składzie nie zacznie wygrywać w słabej Lotto Ekstraklasie i się w niej nie utrzyma, będzie to wstyd i kompromitacja nie tylko dla zawodników i całego sztabu szkoleniowego, ale także zarządu i właściciela, którzy dziwnymi lub spóźnionymi decyzjami zaprowadzili klub na skraj przepaści.

Tadeusz Socha po meczu Arka Gdynia - Miedź Legnica: Zżyłem się z tym klubem. Nie wyobrażam sobie spadku

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie