Gdyńskie rady dzielnic

Marcin Lange
Udostępnij:
Ponad 330 społeczników działa w 22 gdyńskich radach dzielnic.

Trzystu z okładem ludzi. Społeczników, pasjonatów. Tych -którzy nie mając nic w zamian, może poza satysfakcją, a często dokładając do tego z własnej kieszeni - działają na rzecz lokalnych społeczności. Dla sąsiadów, znajomych ze sklepu i tak dalej. Mowa oczywiście o dzielnicowych radnych, których w przypadku Gdyni jest ponad 330.

To w znacznej części społecznicy z krwi i kości. Nie mają co liczyć na gratyfikacje za pracę, ani na splendor. Jedynie na własną satysfakcję. Część z nich na pracę u podstaw poświęca więcej czasu, inni mniej, bo obowiązki służbowe im na to nie pozwalają. W zdecydowanej większości jednak starają się zrobić coś dobrego dla swojej dzielnicy.

Dzielnicowy radny to też z reguły dla „zwykłego ” mieszkańca, parafrazując lekarskie określenie, polityk pierwszego kontaktu. To on bowiem najczęściej pełni rolę pośrednika z radnymi Rady Miasta.

Chlubni rekordziści, nazwiska pominiemy, aby nikogo nie faworyzować, w radach dzielnic działają od początku ich istnienia. I nawet, jak zapewniają, nie przeszło im przez myśl, aby skalę mikro zamienić na większą i kandydować do Rady Miasta, w której to mogliby liczyć na diety.

- Nigdy nie miałem takich ambicji, w ogóle mnie to nie interesuje, a pieniądze nie są dla mnie argumentem - mówi jeden ze wspomnianych „rekordzistów”. - W mojej dzielnicy mieszkam od trzydziestu z okładem lat i interesuje mnie poprawianie warunków życia mieszkańców właśnie tutaj, na tym się skupiam. Nawet jak ktoś mnie pyta, gdzie mieszkam, to wymieniam nazwę mojej dzielnicy. Dopiero, jak dopytuje, gdzie to jest, mówię, że to część Gdyni.

Dość powszechna jest opinia, że rady dzielnic nic nie mogą, a ich wpływ na cokolwiek jest praktycznie żaden. To jednak twierdzenie mylne. Z kadencji na kadencję, z roku na rok dzielnicowi radni dostają coraz więcej narzędzi, przede wszystkim środków finansowych, dzięki którym zwiększa się ich udział i wpływ na rozwój dzielnic.

Przykładem choćby program „Przyjazna dzielnica” , który zadebiutuje w tym roku , a który jest efektem ewoluowania gdyńskiego budżetu obywatelskiego. I wyjątkowo przeprowadzony zostanie dwukrotnie. Najpierw, pilotażowo, rady miały do końca marca możliwość złożenia przynajmniej dwóch projektów konkursowych, których wartość nie przekracza 18 tys. zł, a łącznie na ten cel przeznaczono 400 tys. zł. - Natomiast w zasadniczej edycji „Przyjaznej dzielnicy”, we wrześniu, do podziału będzie 550 tys. złotych - po 25 tys. na każdą dzielnicę. Głosowanie odbędzie się razem z głosowaniem do budżetu obywatelskiego. Zgłoszenia rad dzielnic powinny mieć wpływ na szeroko rozumianą integrację mieszkańców dzielnicy, organizację czasu wolnego dzieci, młodzieży jak i osób dorosłych, obejmować działania kulturalne, sportowe, a także działania prorodzinne - tłumaczy Paweł Brutel, gdyński radny.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie