18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Gdynia Film Festiwal 2013. Drugi dzień festiwalu polskich filmów fabularnych [PODSUMOWANIE, ZDJĘCIA]

Jarosław Zalesiński
Trwa Gdynia Film Festiwal 2013. Podczas tegorocznej edycji bonus na starcie mają te filmy, które pokazywane są w Gdyni premierowo. Te, które znane są już z kin, cieszą się mniejszym wzięciem. A przecież mają one wagę nie mniejszą od festiwalowych premier.

Przykładem pokazany we wtorek w Gdyni "Układ zamknięty" Ryszarda Bugajskiego, film znany kinowej publiczności, bo obejrzało go już prawie 600 tys. widzów. Po pokazie dyskusja z ekipą (poza reżyserem do Gdyni przyjechali m.in. odtwórcy głównych ról, Janusz Gajos i Kazimierz Kaczor) siłą rzeczy obracała się już nie tyle wokół filmu, ile wokół tego, jak został odebrany nie tylko w Polsce, ale i na świecie. - Okazuje się, że poruszyliśmy problem ponadnarodowy, uniwersalny - mówił współscenarzysta Michał Pruski.

"Układ zamknięty" odwołuje się do autentycznej historii grupy przedsiębiorców, którym mafijny układ władzy zniszczył nie tylko biznes, ale i życie. - Spotkałem na premierze filmu jednego z tych ludzi - wspominał Kazimierz Kaczor. - To był wypalony człowiek.

Z perspektywy czasu, dzielącej premierę kinową "Układu zamkniętego" od festiwalowej projekcji, jeszcze wyraźniej było widać, że wpisywanie filmu w wojnę Platformy z PiS-em niepotrzebnie spłaszczało i upolityczniało ten film. Widać też było jeszcze wyraźniej, jak skandaliczna była decyzja Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który swego czasu odmówił dotacji ekipie "Układu zamkniętego", filmu dotykającego tak ważnego i nośnego społecznie tematu.

Jaki rodzaj krytyki społecznej bliższy jest sercu władz PISF, widać było w drugim, pokazanym we wtorek na festiwalu filmie, "Ostatnim piętrze" Tadeusza Króla. Film także odwołuje się do prawdziwej historii kapitana Wojska Polskiego, który wykrył machinacje finansowe w swojej jednostce. Sekowany za to w wojsku, wpadł w rodzaj manii prześladowczej i ze swojego mieszkania (na tytułowym ostatnim piętrze smutnego szarego bloku w szarym polskim miasteczku) uczynił twierdzę z własną rodziną w roli zakładników.

- Bardzo lubię swojego bohatera - deklarował przed dziennikarzami na konferencji prasowej reżyser, ale tej sympatii nie potrafiła podzielić nie tylko publiczność, ale nawet odtwórca tej roli Janusz Chabior. Tadeusz Król chciał się z widownią swojego filmu podzielić sympatią do tradycyjnych wartości - honoru, porządku, patriotyzmu oraz niepokojem, że radykalne rozumienie tych cnót zamienia je w ich niebezpieczną karykaturę. Ale z rozpędu wyszła mu karykatura tychże wartości, rodzaj mimowolnej satyry na polski Ciemnogród, wymieszany z wątpliwym psychologicznym thrillerem.
"Płynące wieżowce" Tomasza Wasilewskiego, bodaj najciekawszy film, pokazany we wtorek na festiwalu, w zestawieniu z "Ostatnim piętrem" wydaje się filmem nakręconym w innej już rzeczywistości. Nie angażuje się w żadne polsko-polskie spory, opowiedziana w nim historia tak naprawdę mogłaby się równie dobrze rozegrać w innym kraju. Główni bohaterowie to trójka młodych ludzi, pomiędzy którymi wytwarza się skomplikowana miłosna chemia. Kuba i Sylwia mieszkają razem, u matki chłopaka, ich związek nie przechodzi żadnych szczególnie burzliwych momentów, do czasu gdy Kuba poznaje Michała, homoseksualistę. Miłość, która między nimi wybucha, będzie brzemienna w konsekwencje nie tylko dla nich dwojga.

- To nie jest film gejowski - zastrzegał się na konferencji prasowej Tomasz Wasilewski i należy tę deklarację brać poważnie. Co prawda można się zastanawiać, czy Wasilewski, który rok temu debiutował w Gdyni swoją fabułą "W sypialni", nadal nie reżyseruje trochę naśladowczo wobec modnych konwencji i tematów, ale w przypadku "Płynących wieżowców" miłość homoerotyczna nie wydaje się, mimo wszystko, wątkiem najistotniejszym. Piszę mimo wszystko, bo jednak jest ona mocno wyeksponowana. Tak śmiałej sceny homoerotycznej, jaką oglądamy w "Płynących wieżowcach", w polskim kinie jeszcze nie było, a i wobec kina zachodniego tym jednym filmem nadrobiliśmy wszelkie w tej dziedzinie zaległości. A jednak "Płynące wieżowce" są "nie o tym". To, jak się zdaje, przede wszystkim film o młodych ludziach, którzy dramatycznie niedojrzali nie potrafią się komunikować tak z pokoleniem własnych rodziców, jak i sami ze sobą. Temat, który na tegorocznym festiwalu pojawi się jeszcze co najmniej dwukrotnie, w "Bejbi blues" Katarzyny Rosłaniec i "Nieulotnych" Jacka Borcucha.
j.zalesinski@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Z Gdańska
A w Konkursie Młodego Kina m.in. film Julii Kolberger "Mazurek" z Kingą Preis. A props, za 20 minut TVP Kultura wyemituje ten film na swym kanale.
a
aga

Kolejny dzień dobrych wrażeń ! I jeszcze kilka dni przed nami :) Impreza świetnie zorganizowana... wiem że współorganizatorem jest PKO BP, reszta festiwalu pewnie będzie równie fantastyczna. Czekam na więcej wrażeń !

Dodaj ogłoszenie