Gdynia. Cztrech prezesów - cztery wyroki

Szymon SzadurskiZaktualizowano 
Nie widać końca sądowej sagi z udziałem czterech byłych prezesów firm Alfabud i GKM, którzy zdaniem prokuratury oszukali na kilkadziesiąt milionów złotych podwykonawców budujących osiedla: Cadena Park, Cadena Piast i Millennium.

Choć w środę przed gdyńskim sądem zakończyć ma się proces Zbigniewa Ch., ostatniego z zarządców, posadzonych na ławie oskarżonych, wiadomo już, że jego ewentualne skazanie wcale nie zakończy całej sprawy.

Sąd Okręgowy w Gdańsku cofnął bowiem do ponownego rozpatrzenia wątek dotyczący innego z prezesów, Mirosława J. Sędziowie z Gdyni będą więc musieli zająć się nim jeszcze raz.

Mirosław J. sądzony był z dwoma innymi zarządcami Alfabudu i GKM. W połowie 2006 roku zapadł wyrok - rok i dziesięć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata. Odwołała się jednak zarówno obrona, jak i oskarżyciele. Mecenasi Mirosława J. domagali się bowiem uniewinnienia swojego klienta, oskarżyciele zaś kar bezwzględnego pozbawienia wolności.

- Musieliśmy złożyć apelację, bo za tego typu postępowanie - oszukiwanie ludzi z premedytacją i doprowadzanie ich do bankructwa - muszą zapadać bezwzględne wyroki - podkreśla Kazimierz Wilk, oskarżyciel posiłkowy, reprezentant podwykonawców na budowanych osiedlach. - Powtórka procesu zapowiada się ciekawie, bo gdański Sąd Okręgowy sformułował dla sędziów z Gdyni konkretne, rzeczowe uwagi. Jednocześnie wzywany byłem ostatnio do Sądu Najwyższego w Warszawie, gdzie kasację od swojego wyroku złożył kolejny z eksprezesów, Grzegorz T. Sędziowie nakazali mu oddać pieniądze oszukanym kontrahentom, a są to kwoty przekraczające jednorazowo nawet 100 tys. zł. Kasacja mecenasów T. nie została, na szczęście, uwzględniona, więc eksprezes dostanie po kieszeni - dodaje.

Według prokuratury, dawni zarządcy Alfabudu i GKM w latach 2000-2002 dopuścili się oszustw na gigantyczną wręcz skalę, niespotykaną wcześniej na deweloperskim rynku w Trójmieście.

Oskarżeni, realizując osiedla: Cadena Park, Cadena Piast i Millennium, zatrudniać mieli setki firm podwykonawczych, a potem celowo działać na ich szkodę. Zdaniem prokuratury i podwykonawców, prezesi zlecali roboty budowlane, od samego początku planując zapłatę za co najwyżej niewielką część z nich. Świadczyć o tym ma m.in. to, że zawierali podobne kontrakty nawet po 2001 r., gdy kierowana przez nich spółka ogłosiła już upadłość.

- Jej zarządcy musieli zdawać sobie sprawę z jej kondycji finansowej - mówił ostatnio na sali rozpraw prokurator, domagając się 4 lat więzienia dla Zbigniewa Ch.
Zdaniem Wojciecha Cieślaka, obrońcy Ch., akt oskarżenia w sprawie rzekomych nieprawidłowości przy budowie osiedli jest jednak bardzo wątpliwy, a oskarżeni nie mogą odpowiadać za to, że kontrahenci, bez żadnego przygotowania prawniczego, zdecydowali się podpisać z nimi niekorzystne

Proces notorycznych kłopotów

Z prowadzeniem procesu przeciwko zarządcom Alfabudu i GKM sędziowie z Gdyni mieli kłopoty już od pierwszej rozprawy w 2005 roku.

Największe problemy sprawiał początkowo eksprezes Mirosław J. Mężczyzna już podczas potwierdzania przez skład sędziowski jego danych osobowych oświadczył, że leczy się psychiatrycznie. Na jednej z rozpraw zgłosił też, że bardzo źle się czuje, dlatego wezwać trzeba było pogotowie ratunkowe.

W tym samym czasie Zbigniew Ch. w ogóle nie pojawiał się w sądzie. Obrońcy, którzy mieli z nim kontakt, poinformowali sędziów, że Ch. powiedział im, iż przebywa w szpitalu. Nie byli jednak w stanie przedstawić zaświadczenia, podpisanego przez ordynatora oddziału. Sędzia polecił więc zadzwonić do szpitala, w którym leżał rzekomo Ch., a wtedy okazało się, że o takim pacjencie nikt tam nie słyszał. Sprawa zakończyła się wystawieniem listu gończego i nakazem aresztowania.

Gdy Zbigniew Ch. w końcu odnalazł się, poddano go 6-tygodniowej obserwacji psychiatrycznej. Mężczyzna posiadał bowiem zaświadczenia od kilku niezależnych specjalistów, zdiagnozowano u niego kilkanaście różnych schorzeń. Podczas zamkniętej obserwacji okazało się jednak, że Ch. bardzo szybko nawiązał normalny kontakt z lekarzami, a ci orzekli, że może być sądzony.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie