Gdańszczanie Bartłomiej Pietruszka i Wojciech Kowalczyk chcą pokonać 12 maratońskich dystansów w 12 dni. Pobiegną przez góry do marzeń

Rafał RusieckiZaktualizowano 
Fot. Archiwum klubu
W sobotę, 26 maja wystartują z Ustronia, a w środę, 6 czerwca chcą zjawić się w Wołosatem. Poruszać się będą trasą wyznaczoną czerwonym oznakowaniem Głównego Szlaku Beskidzkiego, którego długość wynosi około 500km. Dwóch gdańszczan - Bartłomiej Pietruszka i Wojciech Kowalczyk - stawiają tym samym na ekstremalny wysiłek. Przyświeca im jednak szczytna idea. Chcą zebrać pieniądze na realizację marzeń podopiecznych dwóch pomorskich hospicjów.

- Zdajemy sobie sprawę, że w środowisku biegowym takich inicjatyw jest sporo. Założyliśmy jednak zrobienie czegoś niemożliwego. Czegoś, czego w żadnej innej akcji nie spotkamy. Dzieci w hospicjach mają zapewnioną podstawową opiekę medyczną. To nie są oczywiście ich marzenia. Wśród tych skrytych są na przykład wylot do siedziby NASA w USA, wylot do Paryża, na safari. To olbrzymie koszta, bo z dziećmi muszą podróżować rodzice i opiekunowie. Wszystko wymaga specjalistycznego sprzętu - wyjaśnia Bartłomiej Pietruszka.

- Dla nas wyczynem będzie pokonanie tych 12 maratonów w 12 dni. Trzeci aspekt to kwota, jaką chcemy uzbierać. A chcemy w tej akcji uzbierać 520 tys. złotych. O niektórych akcjach się mówi, niektóre do skutku nie dochodzą. My mamy po 27 lat i dużo, jak na swoje lata, przeżyliśmy. Jesteśmy pewni, że zrealizujemy cel - dodaje Pietruszka.

Wspólnie z Kowalczykiem znają się od lat z treningów... piłki nożnej w Polonii Gdańsk. Teraz obydwaj są trenerami szkolącymi dzieci. Wyczynowo nigdy nie biegali. Za sobą mają maraton asfaltowy i górski. Zapewniają jednak, że wydolnościowo są gotowi na to duże wyzwanie.

- Można powiedzieć, że więcej w życiu przebiegliśmy, niż przechodziliśmy. Grając w piłkę od dziecka trenowaliśmy po 5-6 razy w tygodniu - tłumaczy Wojciech Kowalczyk. I dodaje: - Mając w głowie ponad 500 km, na pewno nie będziemy się ścigać. Żadna presja wyniku czasowego nas nie popędza. Ścieżka wiedzie przez góry, doliny i szczyty. Mamy 12 dni, wyznaczoną trasę. Trenujemy bardzo dużo. Działamy z fizjoterapeutami. Można powiedzieć, że tej akcji jest podporządkowane w tej chwili całe nasze życie.

Obydwaj zapewniają, że całkowity dochód ze zbiórki pieniędzy przeznaczą na cel akcji. Sami do niej dokładają, jak choćby wtedy, kiedy zainwestowali kilka tysięcy złotych w banery informacyjne, które ustawiali w różnych częściach miasta, w tym m.in. podczas niedawnego 4. Gdańsk Maratonu. Do tego dochodzą jeszcze koszty związane z samym biegiem, czyli dojazd na południe kraju, noclegi itd. Udało im się już tyle, że raz w tygodniu mogą bezpłatnie korzystać z zabiegów rehabilitacyjnych, co przy tych przeciążeniach organizmów jest szalenie ważne.

- Organizujemy to tylko we dwójkę. Mamy swoje prace zawodowe, które teraz poszły na dalszy plan. Akcja się rozpędza. Jeszcze półtora miesiąca temu było bardzo źle. Przez cztery tygodnie odbijaliśmy się od wszystkich możliwych drzwi. Teraz tę barierę przełamaliśmy. Spotkaliśmy się z ciepłym przyjęciem sportowców, byłych mistrzów świata. Każdego dnia dzieje się coraz więcej - zaznacza Kowalczyk.

Samo wyzwanie biegowe to jednak nie wszystko w akcji, którą nazwali „Przez góry do marzeń”.

- Prowadzimy charytatywne treningi. Będą też aukcje charytatywne, a na nich rzeczy znanych sportowców, takie jak m.in. rękawice Dariusza Michalczewskiego, koszulki Izabeli Bełcik, Damiana Wleklaka, Marcina Lijewskiego, piłka Pawła Wszołka, ekipy Vive Kielce. To wszystko będzie dostępne podczas koncertu w Sopocie w Dworku Sierakowskich. Chcielibyśmy prosić czytelników o pomoc, zwrócenie uwagi, aby inni też byli z nami - wyjaśnia Bartłomiej Pietruszka.

- A na starcie biegu chcielibyśmy myśleć już tylko o sportowych rzeczach. Żebyśmy mieli świadomość, że wszystko, co mogliśmy zrobić, to zrobiliśmy. Działamy na 120 procent swoich umiejętności i predyspozycji. Potrzebujemy ludzi, którzy popchną nas do przodu - dodaje Kowalczyk.

Więcej informacji o akcji dwóch gdańszczan na stronie www.przezgorydomarzen.pl.Można tam znaleźć m.in. numer konta - Fundacja Hospicyjna, nr konta: 34 1540 1098 2001 5562 4727 0006, BOŚ Bank SA o/Gdańsk, adres: ul. Chodowieckiego 10, 80-208 Gdańsk.

TOP Sportowy24: Angielskie WAGs zapłacą za mundial?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie