Gdańsk: Zmarł pisarz, publicysta i rusycysta Zbigniew Żakiewicz

Tadeusz Skutnik
Udostępnij:
W czwartek w Gdańsku zmarł urodzony w Wilnie Zbigniew Żakiewicz.

Zbigniew Żakiewicz przybył do Gdańska w burzliwym 1968 roku. Jako profesjonalista - filolog rosyjski - nie najlepiej przyjmowany. Miał bowiem wielu wśród Rosjan przyjaciół. Choć od rządzących Rosją doznał wielu krzywd. Był we wrześniu 1939 świadkiem wkroczenia do Mołodeczna Armii Czerwonej, musiał w 1944 lekko fałszować metrykę urodzenia, aby nie dostać się w "kamasze". Ojca zostawił w Ziemi Wileńskiej, repatriował się z matką do Łodzi. Po latach wylądował w Gdańsku, przywożąc ze sobą z polskich gór dobrego ducha - żonę pospolicie znaną jako Dusia. Dzięki niej dożył tych swoich burzliwych 77 lat.

Ale też i dzięki Kaszubom, gdzie znalazł lustrzane odbicie swojej Wileńszczyzny i poświęcił szmat swej prozy. Tamtą zaś zebrał najpierw w "Sadze wileńskiej" (1992), a potem w "Tryptyku wileńskim" (2005), wydanym w nobilitującej Bibliotece Gdańskiej. Złożyły się nań "Wilcze łąki", "Ród Abaczów" i "Wilio, w głębokościach morza". To o kresowym nurcie jego twórczości napisał znakomity krytyk Zbigniew Bieńkowski: "Żakiewicz broni swej rodzinnej ziemi, ziemi wileńskiej, ziemi polskiej, litewskiej, białoruskiej przed inwazją niepamięci. Przyzywa na ratunek rodzimy język tej ziemi, w którym polszczyzna nie zmaga się, lecz sprzymierza z białoruszczyzną, aby wyrazić całą prawdę historii, psychologii i natury".

Tak jednak bywa z opiniami wielkich, że eksponując jedno, przykrywają wszystko inne; "Chłopiec o lisiej twarzy" (tytuł debiutanckiego tomiku opowiadań, 1962) staje się pisarzem jednego tematu i jednej krainy. Staje się pisarzem wybitnie niedocenionym. Na przykład jako autor absolutnie fantastycznych opowieści snutych dla dzieci małych (poczynając od "Krainy Sto Piątej Tajemnicy" 1972, 77, 88) albo dorosłych 1970 ("Biały karzeł" 1972, 75; "To sen tylko, Danielu" 1973...). A co mówić o szkicach literackich, takich choćby jak "Dziennik intymny mego N.N." (1977), czy "Pożądanie Wzgórz Wiekuistych" (1987)?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan de Sagorza
Wysoki ze sterczącą płową czupryną i niebieskich oczach nordyk był w Opolu lubiany. Literatura rosyjska i dostojewszczyzna - to obszar jego szczególnych zainteresowań. Egzamin z literatury rosyjskiej studentów 2-go roku rusycystyki WSP w roku 1963 w Opolu zbiegł się z wydaniem jego debiutanckiej książki "Chłopiec o lisiej twarzy". Dziewczyny przeważnie, przed egzaminem pokupowały jego zbiór opowiadań i poleciały prosić o autograf. Chciały sobie wyrobić fory, no i gibnęły się. Oblał prawie 60% zdających. Mnie też. Żeńce i innym facetom (Michałowi, Bolkowi i jeszcze kilku) powiodło się i już wiedzieliśmy, że jest pryncypialny o subtelnym poczuciu sprawiedliwości. Na ostatnim w latach 80-tych spotkaniu w Opolu powiedział, ze Opole śni mu się po nocach.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie