Gdańsk Szadółki: Fetor z wysypiska nie zniknie, ale będzie mniej uciążliwy [ZDJĘCIA]

Łukasz Kłos, Ewelina Oleksy
Przyspieszone zostaną prace, dzięki którym fetor z Szadółek przestanie doskwierać mieszkańcom tak bardzo jak w ostatnich miesiącach - przyznają władze gdańskiego Zakładu Utylizacyjnego. Podczas wtorkowej konferencji prasowej przyznały się też do "kilku błędów i niedociągnięć".

Po tygodniu milczenia szefostwo zakładu odniosło się też w końcu do ostatnich ustaleń Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. Przypomnijmy: inspektorzy w trakcie oględzin trafili na niedrożne kratki ściekowe i miejscami zaśmiecone rowy.
- Nie sposób zapewnić, żeby w każdym rowie panowała sterylna czystość - twierdzi prezes Wojciech Głuszczak. - Jeśli są tam jakieś odpadki, to zazwyczaj są to lekkie foliówki, które nie zakłócają drożności rowów.

Inspektorów WIOŚ zaniepokoił jednak też sposób zabezpieczenia składowanego azbestu. W odpowiedzi kierownictwo zakładu stwierdziło wczoraj, że składowane w Szadółkach odpady azbestowe zabezpieczane są już na etapie ich transportu. Prezes Głuszczak podkreślił jednak, że firma zastosuje się do zarządzeń wydanych przez inspekcję.

Szef Zakładu Utylizacyjnego zapewnił też, że zgodnie ze wskazaniami inspektorów zlikwidowany zostanie "dziki" odpływ kanalizacji ściekowej z jednego z placów. - Trzeba jednak wiedzieć, że został wykonany zgodnie z projektem budowlanym, w dodatku zatwierdzonym przez nadzór budowlany - zaznaczył. Dodał też, że od czasu jego powstania zakład "miał kilkanaście kontroli", ale dopiero ta ostatnia, przeprowadzana przez WIOŚ, wskazała, że należy go zlikwidować.
Mimo wszelkich tłumaczeń prezes Zakładu Utylizacyjnego nie potrafił dać jednoznacznej odpowiedzi na podstawowe pytanie dziennikarzy: - Kiedy fetor z Szadółek zniknie?
- Tego typu zakłady, nawet jeśli spełniają wszelkie normy, zawsze będą w jakimś stopniu uciążliwe. Nigdy nie obiecywaliśmy i nie będziemy obiecywać, że zakład będzie bezemisyjny - mówi Głuszczak.

Władze zakładu zapewniły jednak, że uciążliwości powinny zmaleć po odgazowaniu sektora czynnej kwatery oraz - w perspektywie kilku najbliższych miesięcy - po naprawie instalacji kompostowni.
Obecni podczas konferencji członkowie władz ZU kilkakrotnie zapewniali, że mieszkańcy nie zapłacą ponownie za modernizację czy naprawę powstałych usterek. Zakład otrzymał już bowiem 36, 5 mln zł z tytułu ubezpieczenia za nienależyte przeprowadzenie modernizacji.

- I to z tych środków naprawimy usterki w sortowni oraz kompostowni - podkreśla prezes.
Ta kwota musi też starczyć na serwisowanie urządzeń, na które Szadółki straciły gwarancję po upadku głównego wykonawcy, czyli Hydrobudowy. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że spółka nie rozliczyła się z podwykonawcą odpowiedzialnym za instalacje w kompostowni. Z tego powodu francuska firma Vauche nie chce nawet rozmawiać o jakichkolwiek naprawach gwarancyjnych.

- W zakładzie zrobione będzie jednak wszystko, by jego działalność nie była wyczuwalna dalej niż na 300 metrów od jego granic - przekonywał tymczasem prof. Jan Hupka z rady nadzorczej Zakładu Utylizacyjnego.
Jak usłyszeliśmy, pierwotnie odgazowanie eksploatowanego sektora było zaplanowane na pierwszy kwartał 2013 roku, jednak zdecydowano, że proces ten rozpocznie się jeszcze w tym roku. Nie ukrywano również, że wpływ na tę decyzję miał m.in. nacisk opinii publicznej.

Co jeszcze planuje zakład w najbliższym czasie?
- Na bieżąco swoimi siłami staramy się naprawiać te urządzenia, które jesteśmy w stanie - informuje Wojciech Głuszczak. - Nawiązaliśmy już kontakt z fundacją, badającą jakość powietrza. Jeszcze w tym miesiącu sprowadzimy specjalne urządzenie, które będzie monitorować i badać, z jakimi emisjami mamy do czynienia w sąsiedztwie zakładu.

Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Monika
ha ha ha jak to zrobicie, skoro od kwietnia kiedy była awaria do dnia dzisiejszego nie zrobiliscie nic w tym temacie. Głowy się nie posypały, a powinny/
j
j 23
Ponieważ śmierdziało,śmierdzi i będie śmirdzieć jak najszybciej należy wybudować wspoołną dla Trójmiasta spalarnię odpadów mieszanych -to jest jedyne rozwiazanie tego problemu.
Niekompetentne władze + demagogiczni pseudoekolodzy=SMRÓD+ marnotrawstwo
E
Erddill
władze gdańskiego Zakładu Utylizacyjnego. Podczas wtorkowej konferencji prasowej przyznały się też do "kilku błędów i niedociągnięć". :D :D :D "Fetor z wysypiska nie zniknie, ale będzie mniej uciążliwy " ...Głuszczak bedzie biegal z odswiezaczem powietrza dookola zakladu :D :D
Z
Zdenerwowany
Gdańszczanie, obywatele! Ile można słuchać tych bzdur Głuczczaka! jest to nieudolny idiota, który nie ma pojęcia o zarządzaniu tak skomplikowaną firmą jaka jest ZU - jego błędy kosztowały nas 400 mln złotych, zasmrodzenie całego górnego Gdańska- a dojdą podwyższone opłaty za śmieci dla mieszkańców, bo zbudowany zakład praktycznie nie ma odzysku surowców wtórnych a więc całe koszta bieżącej działalności pójdą z naszych kieszeni. W normalnym kraju i zarząd i rada nadzorcza i vice-prezydent za rozcfonienie takich dużych pieniędzy dawno by się podały do demisii a do tego toczyło by się śledztwo prokuratorskie sprawdzające zasadność wydania 400 banek bez żednego skutku pozytywnego dla miasta - a u nas wszyscy siedzą przy stołkach ogromniaste pensie pobierają!
d
duch
Szanowni Państwo ,nie dajcie się zwieść winnym którzy zlokalizowali takie wysypiska jak Szadółki i Eko Dolina na obrzeżach trójmiasta. " Nowoczesna" Eko Dolina śmierdzi na kilka kilometrów a ma zaledwie 10 lat. Szadółki są na wzór i podobieństwo Eko Doliny. Śmierdzą kwatery składowe na które wyrzucają wszystko co się da. Czy zanim poczyniono nowe inwestycje to nie śmierdziało? Tu nie chodzi o komfort mieszkańców ale o kasę dla zarządzających kumpli oraz wyciąganie kasy z różnych funduszy i Uni Europejskiej. Wystarczyło by zrobić segregację na osiedlach od podstaw skąd posortowane odpady jechały by bezpośrednio do producentów. Niestety trójmiejska władza nie chce oddać kasy za wywożenie śmieci na śmierdzące hałdy. Jest ustawa to trzeba ciągnąć od mieszkańców kasę ile się da i zarabiać na budowie śmierdzących molochów starej generacji.
K
Krytyk
już nie plecie głupstw w stylu:
"To co dla jednego cuchnie, dla innego pachnie a jeszcze innemu jest obojętne. Dla niektórych perfumeria jest uciążliwa...".
Teraz p. Głuszczak podkreślił jednak, że firma zastosuje się do zarządzeń wydanych przez inspekcję. Lepiej póżniej niż wcale!
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie