reklama

Gdańsk: Stella Maris w Prokuraturze Krajowej

Robert KiewliczZaktualizowano 
Do Prokuratury Krajowej trafiło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez osoby mające związek ze zwrotem podarku VAT wraz z odsetkami kościelnemu wydawnictwu Stella Maris.

- Sami nie będziemy prowadzili śledztwa w tej sprawie - zaznacza prokurator Katarzyna Szeska z Prokuratury Krajowej w Warszawie. - Będziemy musieli wyznaczyć do tej sprawy jedną z prokuratur.
Autorem zawiadomienia jest Ministerstwo Finansów. - Złożenie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez urzędników zajmujących się zwrotem podatku dla wydawnictwa to jeden z trzech wniosków po kontroli, jaką przeprowadził specjalny zespół powołany przez Ministerstwo Finansów - mówi Magdalena Kobos, rzecznik prasowy MF. - Kolejnym wnioskiem pokontrolnym jest weryfikacja decyzji Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku.

Z ministerstwa wpłynęło też pismo do dyrektora Izby Skarbowej w Gdańsku. Dostał on polecenie, aby sprawdzić możliwość odzyskania odsetek od podatku, przekazanych wraz z VAT-em wydawnictwu.
W marcu 2007 roku wydawnictwo Stella Maris otrzymało ponad 14 mln zł zwrotu podatku VAT. W tej sprawie prawnicy Stelli Maris zwrócili się do skarbówki już latem 2006 roku. Początkowo Urząd Kontroli Skarbowej w Gdańsku wydał decyzję odmowną. Jednak w grudniu 2006 roku postępowanie zakończyło się wydaniem decyzji podatkowych korzystnych dla wydawnictwa.

Ówczesny naczelnik II Urzędu Skarbowego w Gdańsku Jan Bielawski był, zgodnie z prawem, zobowiązany do jej wykonania. Stało się to tuż po tym, jak ministerstwo uznało, iż nie ma powodów do unieważnienia decyzji UKS. W sprawie mieli interweniować ówcześni wysocy urzędnicy Ministerstwa Finansów. Zwrot podatku VAT trafił na konto wydawnictwa wraz z odsetkami. Teraz zachodzi podejrzenie, że sprawa zwrotu podatku była już przedawniona. Nieoficjalnie mówi się też, że nie było podstawy prawnej do wypłacenia odsetek.

Afera w wydawnictwie archidiecezji Stella Maris wybuchła pod koniec 2002 roku. Pierwszymi podejrzanymi byli szefowie Stelli Maris, w tym były kapelan metropolity gdańskiego Tadeusza Gocłowskiego, ks. Zbigniew B. Zarzucono im, że w latach 1998 - 2001 wystawiali faktury VAT za fikcyjne usługi konsultingowe i doradcze. Jak ustalono, kwota, na którą wystawili takie faktury, sięga 65 mln zł.

Stella Maris, działając jako podmiot gospodarczy w ramach archidiecezji gdańskiej, była zwolniona z podatku dochodowego od osób prawnych w części przeznaczonej na cele statutowe Kościoła. Duchowny odpowiada m.in. za przywłaszczenie ponad 4 mln zł, oszustwo oraz utrudnianie postępowania komorniczego.

Dotychczas przesłuchano w tej sprawie niemal 40 osób.

Już 7 września przed sądem, jako świadek w sprawie afery Stella Maris, stanąć ma arcybiskup Tadeusz Gocłowski. Do wizyty arcybiskupa w sądzie może jednak nie dojść. Do sekretariatu sądu wpłynął bowiem wniosek o przesłuchanie w budynku kurii w Gdańsku Oliwie.

- Decyzję o przesłuchaniu w miejscu zamieszkania arcybiskupa Gocłowskiego podejmie sędzia prowadzący sprawę pod koniec sierpnia - mówi sędzia Przemysław Banasik, rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku. - Zależy ona od wielu czynników, między innymi od stanu zdrowia arcybiskupa.

Kuria nie komentuje oficjalnie sprawy przesłuchania byłego metropolity gdańskiego.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie