reklama

Filip Dylewicz, koszykarz Trefla Sopot: Chcemy odbudować siłę sportową

KMZaktualizowano 
Przemek Swiderski/Polskapresse
Do pierwszego spotkania nowego sezonu ze Stelmetem Zielona Góra (8 października o godz. 18) został koszykarzom Trefla Sopot równo miesiąc. Filip Dylewicz, który wrócił do Sopotu po trzech latach spędzonych w PGE Turowie Zgorzelec, jest optymistycznie nastawiony do startu nowych rozgrywek.

- Myślę, że w poprzednim sezonie dokonała się bardzo ważna rzecz – Trefl Sopot znów jest w pełni wiarygodnym, wypłacalnym i poważanym w lidze klubem. Teraz przyszła więc kolej na kolejny krok, czyli odbudowanie siły sportowej Trefla Sopot - mówi 36-letni koszykarz na oficjalnej stronie klubu. Działacze Trefla od razu po zakończeniu poprzedniego sezonu ogłosili, że celem klubu w rozgrywkach 16/17 będzie powrót do play-offów.

- Zapowiada się bardzo wyrównana liga. Stelmet, Anwil, Rosa i Czarni na pewno będą mocni, ale tak naprawdę każdy będzie mógł tu wygrać z każdym. Poziom sportowy będzie – mam nadzieję – przyzwoity i liczę, że w końcu przełoży się to na wzrost popularności koszykówki. My będziemy mierzyć w play-off, choć wiadomo, że takie same ambicje będzie miało też 16 innych drużyn - zapowiada popularny "Dylu".

Gdy Dylewicz odchodził z Trefla, sopocki klub był jednym z najlepszych w Polsce i liczył się w walce o podium. Teraz jego marka znacząco podupadła, a w zespole znajduje się sporo młodych koszykarzy, którzy dopiero wchodzą do dorosłej koszykówki. - Podoba mi się ten kierunek. Śmiało mogę powiedzieć, że mamy 5-6 graczy, którzy już w najbliższym czasie mogą poważnie namieszać w ekstraklasie. Każdy z nich mocno pracuje i każdy z pewnością otrzyma swoje szanse - chwali młodszych kolegów Dylewicz.

Doświadczony zawodnik nie ukrywa jednak, że martwi go stan polskiej koszykówki. - W ostatnich latach nowych postaci w naszej koszykówce nie pojawia się za dużo. Promujemy za mało klasowych koszykarzy, a nie wierzę, żeby w Polsce nie było uzdolnionych młodych ludzi. Uważam, że przepis, który gwarantuje polskim graczom minuty, jest złym przepisem, bo wtedy taki zawodnik nie odczuwa presji i spada jego motywacja do rozwoju. Młody gracz stawiający swoje pierwsze kroki w zawodowej koszykówce powinien czuć w tyle głowy, że musi walczyć i codziennie udowadniać, że warto na niego stawiać - tłumaczy silny skrzydłowy Trefla Sopot.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie