Fatalna porażka piłkarzy Arki w PE

Janusz WoźniakZaktualizowano 
Blamaż Arki w meczu we Wrocławiu
Blamaż Arki w meczu we Wrocławiu Tomasz Hołod
Po żenująco słabej grze piłkarze Arki Gdynia przegrali wczoraj w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław 0:3. Bardziej od porażki boli styl, a w zasadzie jego brak. Za tydzień w Gdyni mecz rewanżowy., ale nie ma się co łudzić, że gdynianie odrobią straty. Widać 200 tysięcy złotych, czyli premia za awans do finału, to nie są pieniądze, o które żółto-niebiescy chcieliby powalczyć.

Trener Marek Chojnacki, w porównaniu do ligowego meczu z Wisłą Kraków, dokonał siedmiu zmian w podstawowym składzie. W trakcie gry dokonał sześciu kolejnych. W sumie więc zrobił swoisty przegląd klubowej kadry, bo w trakcie dwóch potyczek z Wisłą i Śląskiem, w warunkach meczowych, sprawdził ponad 20 zawodników. I teraz pewnie boli go głowa, bo zawodników, na których może spokojnie postawić w najbliższym derbowym meczu z Lechią jest zaledwie kilku. To co ostatnio wyprawiają piłkarze Arki na boisku woła o pomstę do nieba. Panowie obudźcie się, bo z taką grą, ambicją i zaangażowaniem na boisku bez problemu... spadniecie z ekstraklasy.

O meczu we Wrocławiu trudno cokolwiek, w odniesieniu do Arki, napisać pozytywnego. Wejście w pole karne wrocławian było dla piłkarzy trenera Marka Chojnackiego, jak zdobycie szczytu Mount Everest. Czyli praktycznie nieosiągalne. Raz pojawił się w nim Michał Pietroń i trafił piłką w nogi bramkarza (to był jedyny celny strzał Arki w tym meczu) i raz Marcin Wachowicz, strzelając kilka metrów od bramki. Śląsk gole zdobył bez większego wysiłku, bo w grze defensywnej gdynianie prześcigali się w ilości błędów i uprzejmości wobec rywali.

- Jesteśmy w potężnym dołku i ciężko będzie z niego wyjść. Nie potrafimy przeprowadzić akcji złożonej z 3-4 celnych podań. W obronie robimy prezenty po indywidualnych błędach. Zmiana trenera zazwyczaj daje drużynie "kopa", ale u nas, przyznaję, że tego nie widać. To wszystko dziwne, bo mamy przecież naprawdę dobrych piłkarzy. Pozostaje wierzyć, że się odrodzimy, że takim punktem zwrotnym będzie najbliższy derbowy mecz z Lechią. Przecież do utrzymania w ekstraklasie potrzebujemy zaledwie kilku punktów - mówił po wczorajszym spotkaniu zawodnik Arki Tomasz Sokołowski.

Piłkarski serial w trzech odcinkach w wykonaniu Arki Gdynia i Śląska Wrocław wciąż trwa. Oba zespoły w ciągu 11 dni, do 2 maja, spotkają się dwa razy w meczach półfinałowych Pucharu Ekstraklasy, a na końcu powalczą w Gdyni o ligowe punkty.

Śląsk Wrocław - Arka Gdynia 3:0 (2:0)
1:0 Piotr Celaban (11), 2:0 Vuk Sotirović (44), 3:0 Kamil Biliński (49).
Śląsk: Kaczmarek - Wołczek (70 Ćap), Celeban, Fojut, Pawelec - M. Gancarczyk, Łukasiewicz, Ulatowski (77 Sobociński), Mila (35 Dudek), J.Gancarczyk (46 Klofik) - Sotirović (46 Biliński).
Arka: Bledzewski - Kowalski (46 Telichowski), Anderson, Łabędzki, Płotka - Sokołowski (46 Wachowicz), Ulanowski (5 Weinar), Przytuła (76 Lubenow), Moskalewicz (46 Kojder), Pietroń 964 Budziński) - Trytko.
Sędziował: Sebastian Jarzębek (Bytom). Widzów ok. 4 tys.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie