Euro 2016. Polacy z rolą faworytów

Paweł Stankiewicz
Fot. Michał Gaciarz/Polska Press
Udostępnij:
Polscy piłkarze ręczni pewnie ograli mistrzów świata i olimpijskich, Francuzów. Do kolejnego etapu awansowali z kompletem punktów. Droga do półfinału jest dla biało-czerwonych otwarta.

Francja to absolutny dominator ostatnich lat w męskiej piłce ręcznej. Reprezentacja tego kraju trzyma w swoich rękach aktualnie trzy najważniejsze tytuły - mistrzostwo olimpijskie, świata i Europy. Do Polski przyjechała bronić złotego medalu i w roli głównych faworytów. W fazie grupowej zostali powstrzymani przez podopiecznych Michaela Bieglera. To był wielki mecz polskiego zespołu, który wygrał z Francją po 22 latach! W 1994 roku biało-czerwoni ograli Trójkolorowych 23:19 w Kielcach w meczu eliminacji mistrzostw Europy. Potem zremisowali jeszcze w 2008 roku na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Wtorkowe zwycięstwo na mistrzostwach Europy nad Francją można porównać do sukcesu polskich futbolistów nad Niemcami w eliminacjach do mistrzostw Europy.

Francuzi docenili klasę naszego zespołu wymieniając Polaków w gronie faworytów do gry w wielkim finale.

- Nie przegraliśmy dlatego, że zagraliśmy słabo, tylko że Polacy byli tak dobrzy. Mam nadzieję, że zagramy z Polską raz jeszcze na zakończenie turnieju i zaprezentujemy się lepiej - przyznał Claude Onesta, trener Francuzów.

- Zagraliśmy świetny mecz, fantastycznie w obronie, doskonale w kontrataku. To fantastyczne zwycięstwo, ale odniesione w fazie grupowej - mówił po meczu Michael Biegler, szkoleniowiec reprezentacji Polski. - Droga do półfinału prowadzi przez kolejne trzy bardzo trudne spotkania w wymagającymi rywalami.

Biało-czerwoni do kolejnych gier przystąpią z zaliczonymi zwycięstwami nad Francją i Macedonią, a więc z pierwszego miejsca i z kompletem punktów. W podobnej sytuacji jest Norwegia z grupy B, z którą łączą się biało-czerwoni. Sytuacja podopiecznych trenera Bieglera jest bardzo dobra, ale nie mogą pozwolić sobie na dekoncentrację, żeby nie stracić tego, co do tej pory udało się zdobyć. Bo zaliczka dwóch punktów nad Francją czy Chorwacją jest bardzo cenna. Przy dobrym układzie naszej reprezentacji wystarczą dwa zwycięstwa, aby zameldować się w czołowej czwórce mistrzostw Europy. Kluczowy do tego będzie sobotni mecz z Norwegią. Jeśli biało-czerwoni wygrają, to potem przyjedzie im się zmierzyć z teoretycznie słabszą reprezentacją Białorusi. Komplet punktów po czterech spotkaniach powinien zapewnić spokój naszym szczypiornistom. Wówczas mecz z Chorwacją miałby tylko znaczenie dla układu w grupie, czy awans byłby z pierwszego czy drugiego miejsca. Wydaje się, że taka sytuacja byłaby idealna dla trenera Bieglera. W ostatnim spotkaniu tej fazy mógłby dać więcej pograć rezerwowym. Na półfinał mógłby oszczędzać siły swoich czołowych zawodników, bo to przecież bardzo ciężki turniej. To kto lepiej zniesie jego trudy pod względem fizycznym może mieć decydujące znaczenie.

Przy dobrym układzie i trzy punkty w trzech meczach mogą wystarczyć do tego, aby zagrać w półfinale. Tutaj jednak wiele zależałoby od tego, jak w tej fazie turnieju spisywać się będą Francuzi i Chorwaci. Wygrana i remis mogą dać biało-czerwonym półfinał, ale najgroźniejsi rywale muszą dzielić się punktami i nie punktować regularnie, aby nie odrabiać strat.

Dokładny plan gier biało-czerwonych w drugiej fazie mistrzostw: Polska - Norwegia (23.01, godz. 20.30), Polska - Białoruś (25.01, godz. 20.30), Polska - Chorwacja (27.01, godz. 20.30).

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie