Elastyczni do pewnych granic

RedakcjaZaktualizowano 
Wiesław Bielawski
Wiesław Bielawski Robert Kwiatek/Archwium
W ubiegły poniedziałek opublikowaliśmy rozmowę z gdańskim przedsiębiorcą Maciejem Grabskim, który opowiadał o kulisach nieudanej inwestycji, do jakiej nie doszło na skutek braku porozumienia z władzami Gdańska. Firma Grabskiego miała wybudować centrum biurowe nieopodal hali Olivia. Tereny pod centrum miał otrzymać od miasta, w zamian za wybudowanie i przekazanie 221 mieszkań przeznaczonych dla najemców komunalnych. Grabski twierdzi, że wywiązał się ze swojej części umowy, w przeciwieństwie do urzędników miejskich. Dziś oddajemy głos drugiej stronie konfliktu.

Z wiceprezydentem Gdańska Wiesławem Bielawskim rozmawia Artur Kiełbasiński

Gdańsk to nadal "morze możliwości"? Hasło jest aktualne?
Oczywiście.

A ja mam wersję "może możliwości uciekają"... Szczególnie gdy patrzę na zamieszanie wokół działki przy Olivii.
W waszej gazecie kreowany jest obraz Gdańska złego, oszukującego inwestora. To obraz z gruntu nieprawdziwy.

Ale patrzmy na sprawę realnie - jest umowa przedwstępna w formie aktu notarialnego, odebraliście obiecane mieszkania. A sami wystawiliście inwestora do wiatru.
Poproszę konkrety.

Nie przystąpiliście do umowy ostatecznej w wyznaczonym terminie.
Pan Maciej Grabski musiał wskazać termin, bo wynikało to z umowy. I termin wskazał. Tyle tylko, że termin był wyznaczony na godz. 15, a do 14.45 nie zostały uzgodnione szczegóły umowy. Strony nie były gotowe do jej podpisania. Co mieliśmy podpisać? Listę obecności?

Najważniejsze postanowienia były już ustalone w umowie przedwstępnej. Chodziło o dogranie szczegółów. Natomiast faktem jest to, że grunt nie został przez miasto przygotowany. Bo działki miały być oddane w użytkowanie wieczyste, a tam stał budynek, którego nie rozebraliście.
Nieprawda. Proszę spojrzeć, co jest napisane w ogłoszeniu - "opis nieruchomości". A nieruchomość, zgodnie z kodeksem, to grunt i wszystko, co z nim trwale związane. O czym pan Grabski i jego doradcy musieli wiedzieć, jeśli rzeczywiście są fachowcami.
Nieruchomość chcieliście oddać w użytkowanie wieczyste, a to dotyczy tylko nieruchomości niezabudowanej. Gdybyście oddawali działkę z budynkiem - piszecie w ogłoszeniu "ustanowienie użytkowania wieczystego na nieruchomości gruntowej i przeniesienie własności budynku". Tylko, że takiej formuły nie zawarliście.
Chcieliśmy ustanowić użytkowanie wieczyste dla nieruchomości. W tym przypadku nieomal z automatu przechodzi prawo własności budynku. Do tego się zobowiązaliśmy i jesteśmy do tego gotowi.

Nie można ustanowić użytkowania wieczystego na budynku. Błędnie sformułowaliście ofertę...
Wystawiliśmy do przetargu nieruchomość. Jej opis, z budynkiem, jest w dokumentach konkursowych. Pan Grabski nie artykułował żadnych wątpliwości. A miał na to dużo czasu.

A ja patrzę na to inaczej. Maciej Grabski miał dostarczyć 221 mieszkań w rozliczeniu, wy oddać nieruchomość w użytkowanie wieczyste. On swoje świadczenie wykonał, a wy nie.
To nieprawda. Pan Grabski nie wykonał swojego świadczenia, bo nie przeniósł na rzecz gminy prawa własności tych mieszkań do czego był zobowiązany w umowie. A problem budynku sprowadza się tylko do tego, że jego obecność powoduje skutki w zakresie prawa podatkowego, pojawia się pytanie o stawkę podatku VAT, o to od jakiej kwoty jest on naliczany. A co mówią przepisy? Pierwszą opłatę przy zamianie nalicza się, ale się jej nie pobiera. To przepis prawa, a nie widzimisię urzędnika.

A pamięta Pan ofertę dotyczącą tej nieruchomości? Była w niej zapisana stawka 22 proc. VAT.
To była tylko informacja, że wartość oferowanych gminie mieszkań nie może być niższa niż ta kwota z VAT.

Ja patrzę na sprawę inaczej - jest oferta z podanym podatkiem VAT, jest umowa przedwstępna w formie aktu notarialnego, gdzie jest mowa o podatku VAT, druga strona spełnia swoje świadczenie, a miasto nie. Wzięliście mieszkania, nie daliście ziemi. Tak się robi biznes w Gdańsku z gminą?
Pyta Pan jako dziennikarz, czy jako pełnomocnik pana Grabskiego? Powtarzam - miasto zrobiło wszystko, aby w terminie wywiązać się z zobowiązań. Cztery oferty złożone w konkursie przewidywały oddanie miastu 70-80 mieszkań w zamian za tę nieruchomość. I to było świadczenie na poziomie pierwszej opłaty. Kilka ofert na zbliżonym poziomie pokazuje poziom efektywności ekonomicznej tej transakcji. Pan Grabski dał ok. trzy razy więcej. Może to świadczyć o tym, że, mając znikome doświadczenie w inwestowaniu w nieruchomościach, przeliczył się w założeniach. Do tego doszła dekoniunktura i dopiero wtedy zaczęły się kłopoty, bo do 20 listo-pada nie było kwestii budynku i VAT.
A może to postawa miasta stawia biznes pod znakiem zapytania. W spółce pana Grabskiego policzono, że gdy uwzględni się VAT wynikający z oferty, nawet dając 221 mieszkań, umowa jest opłacalna. Problem pojawia się, gdy postawa miasta uniemożliwia odliczenie tego VAT.
To nie postawa miasta, a obowiązujące wszystkich prawo podatkowe. Oferta pana Grabskiego była ryzykowana pod względem ekonomicznym. Być może się przeliczył i szuka winnych?

Skoro Pan uważa, że oferta była nierealistyczna ekonomicznie, to czemu byliście tak "chciwi", aby ją przyjmować? Przecież to było takie ryzykowne...
Umowa nie została podpisana, bo coś przestało się "spinać" panu Grabskiemu. 28 listopada zawiadomiliśmy go, że jesteśmy gotowi stanąć do aktu notarialnego. Pełnomocnik spółki przyszedł, ale bez pełnomocnictw. Pan Grabski nie odbierał telefonu.

Ale umowę trudno było zawrzeć, bo na działce stał budynek.
Budynek jest bez znaczenia, bo i tak nie było pierwszej opłaty. W umowie przedwstępnej napisane było, że VAT będzie naliczany wg obowiązujących przepisów. To nie miasto decyduje, jak rozlicza się VAT, a ustawa.

Ale miasto ma wpływ na formę umowy. Skoro w ofercie była mowa o podatku VAT 22 proc., trzeba było szukać takich rozwiązań, aby było najbliższe temu.
Co do podatku VAT nie można się umawiać. Tę kwestię przesądza prawo.

Wystawiacie ofertę z podatkiem VAT, ale potem okazuje się, że tak naprawdę to wpisano coś nie wiadomo po co i nie wiadomo jak.
Doświadczeni deweloperzy nie mieli tu żadnych wątpliwości.

I dawali trzy raz niższą cenę... Może jednak zostawmy ten podatek, zobaczymy jak sprawę zinterpretuje urząd skarbowy. Widzicie szansę na zawarcie umowy z Maciejem Grabskim?
Wielokrotnie deklarowaliśmy, jesteśmy gotowi zawrzeć tę umowę nawet dziś. Skoro panu Grabskiemu tak zależało, to mógł ją podpisać i mieć do nas roszczenie o VAT.
Zaliczkę VAT trzeba zapłacić tu i teraz. A roszczenia dochodzić można latami. Z drugiej strony spór sądowy może was i tak czekać i nie sprzedacie tej ziemi przez najbliższe pięć lat.
Jest dekoniunktura, ale wartość tej działki nie maleje, lecz wzrasta.

Czyli zapominamy o inwestycji w hotele itp. na 2012?
Pan Grabski nie miał tam budować hoteli, a centrum biurowe.

Nie niepokoi Pana, że ten teren nie będzie zagospodarowany?
Od siedmiu lat, jako zastępca prezydenta miasta, obsługuję inwestorów. Nigdy z żadnym z nich nie miałem takich problemów. Niepokoi mnie coś innego. Słyszę wypowiedzi pana Grabskiego, że on się boi, że będzie szykanowany w czasie inwestycji. I jest mi przykro. Gmina zawsze pomagała panu Grabskiemu. Na jego prośbę przedłużyliśmy termin zawarcia umowy przedwstępnej, przyspieszaliśmy maksymalnie procedury w czasie budowy jego mieszkań. Więc proszę nie mówić, że miasto chce go szykanować. Takie rzeczy są niedopuszczalne. Byliśmy i jesteśmy elastyczni.

Czyli domek wyburzycie?
Pan ciągle o tym samym... To nie zmieni prawnej sytuacji nieruchomości poza dokonaniem zmian w dokumentach. Po co więc mamy go wyburzać?

Bo Gdańsk to podobno "morze możliwości" i chcecie pomóc biznesowi.
W Gdańsku powstaje najwięcej inwestycji ze wszystkich miast Pomorza. Podobna transakcja ze spółką Pomeranka odbyła się bez problemów. Pan Grabski jest jedynym inwestorem, który tak ostro zarzuca nam, że rzucamy mu kłody pod nogi. Czyżby w ten sposób chciał uchronić się przed ewentualnymi roszczeniami z naszej strony?

Jeśli nie dojdzie do umowy, czeka was proces związany z mieszkaniami. Inwestor wybudował mieszkania na warunkach miasta, w dość niskim standardzie. Ciężko będzie je sprzedać. Możecie zapłacić miliony odszkodowania...
Mamy świadomość złożoności sytuacji i jej skutków. Odszkodowanie dla spółki jest bardzo wątpliwe. A zależy nam na tych mieszkaniach, bo rozwiązują problemy wielu gdańskich rodzin.

Czyli będziecie elastyczni?
Pan Grabski nie dotrzymał umowy. W dodatku bezustannie oczernia Miasto w Pana gazecie. Swoją i swoich ludzi nieudolność i brak doświadczenia zrzuca na nas. To pierwszy znany mi przypadek, kiedy przedsiębiorca zainteresowany inwestycją na 3,5-hektarowej działce w centrum miasta zabiera się do tego w tak kuriozalny sposób. Ale tak, będziemy elastyczni. Tyle tylko, że w granicach prawa.

polecane: 60 Sekund Biznesu: Niemcy najważniejszym partnerem handlowym.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie