Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Dziura Wstydu denerwuje mieszkańców Gdańska

Magdalena Sapkowska
Dziura Wstydu to niezwykła atrakcja turystyczna - ironizują członkowie FRAG
Dziura Wstydu to niezwykła atrakcja turystyczna - ironizują członkowie FRAG Przemek Świderski
Dziura Wstydu - choć nazwa nowa, miejsce doskonale znane jest mieszkańcom. Tak bowiem nazwany został wykop ziejący pustką od 13 lat przy skrzyżowaniu ul. Rajskiej i Heweliusza w Gdańsku, przed budynkiem Domu Technika. Akcję napiętnowania wyrwy wymyśliło stowarzyszenie Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej. Dziurę Wstydu na portalu społecznościowym Facebook "lubi" już ponad 250 osób.

- Chcemy zwrócić uwagę gdańszczan na problem dziury. To jedno z najbardziej reprezentacyjnych miejsc w Gdańsku. Aż niewiarygodne, że od tylu lat znajduje się tam ogromny wykop. Niektórzy nawet nie wiedzą, że przy Rajskiej było kiedyś coś innego niż dziura - zauważa Michał Szymański, prezes FRAG.

Cała sprawa zaczęła się w 1998 roku, gdy teren obok NOT-u kupiła firma Portico Development z Warszawy. Najpierw inwestor deklarował, że postawi tam centrum rozrywki z kilkunastoma salami kinowymi, koncertowymi, sklepami i restauracjami.

Obok multipleksu, którego koszt budowy szacowano na 30 mln dolarów, powstać miał plac z odtworzeniem śladu dawnej ul. Rajskiej. Jednak, gdy koło dworca stanęło kino Krewetka, inwestor się rozmyślił.

Potem chciał wybudować centrum biurowe, apartamentowiec, ostatecznie stanęło na wysokościowcu, na co nie zgodził się wojewódzki konserwator zabytków. - Wysoka budowla popsułaby perspektywę tej części miasta - mówi Marcin Tymiński, rzecznik konserwatora.

- Dziura na dobre już wrosła w krajobraz miasta. Ludzie zaczęli przechodzić obok niej obojętnie. Tak nie powinno być - podkreśla Szymański. - Naszą akcją chcemy też zrobić trochę czarnego PR-u inwestorowi. Wywrzeć presję, by w miejscu Dziury Wstydu wreszcie powstał jakiś budynek - dodaje.

Miasto podkreśla jednak, że nie ma żadnej możliwości, by wpłynąć na inwestora. - Teren, na którym funkcjonuje "dziura przy NOT", jest terenem prywatnym. Nie ma w Polsce żadnych narzędzi prawnych, które pozwalałyby zmusić właściciela działki, by ją zabudował. Nie ma też żadnych możliwości prawnych, by na przyszłość zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami - mówi Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska. - Nazwanie akcji FRAG "Dziurą Wstydu" dziwi o tyle, że wstydzić się winien raczej FRAG, że nie wie o tak podstawowej sprawie, jak konstytucyjna ochrona własności.

- Doskonale wiemy, czym jest prawo własności - ripostuje Szymański. - Ale zdajemy sobie też sprawę z tego, że wykop psuje wizerunek miasta - mówi.

Co na temat Dziury Wstydu ma do powiedzenia inwestor? - Prezes jest na urlopie, w tym miesiącu nie ma żadnej możliwości skontaktowania się z nim - powiedziano nam w sekretariacie firmy Portico Development.

Dziura Wstydu to nie jedyna miejska wyrwa w Trójmieście. Kolejny wykop jest przy skrzyżowaniu ul. Heweliusza i Łagiewniki, gdzie ponad 10 lat temu Orbis planował wznieść hotel. Następna dziura straszy obok bazyliki Mariackiej - tam najpierw odbywały się prace archeologiczne, a potem miał powstać... hotel. Kolejny hotel miał stanąć na Polance Redłowskiej w Gdyni. Przez dekadę zmieniali się właściciele, ale budowa nie ruszyła.
Z Marcinem Tymińskim, rzecznikiem wojewódzkiego konserwatora zabytków, rozmawia Magdalena Sapkowska

Jak to w ogóle możliwe, że w sercu Gdańska znajduje się wielka dziura?
No właśnie? Inwestor dostał pozwolenie na budowę, ze strony konserwatora zabytków wszystko jest uzgodnione. Prace mogłyby się rozpocząć choćby jutro, ale nie można do niczego zmusić inwestora.

Wykop budzi sprzeciw wśród mieszkańców. Mówią, że nie wpływa dobrze na wizerunek miasta.
Bo tak jest. To miejsce wygląda wręcz upiornie. Widziałem akcję "Dziura Wstydu" na Facebooku i zgadzam się, że chluby to miejsce miastu nie przynosi. Ale nic nie można zrobić.

Co mogłoby powstać w miejscu dziury?
Budynek, który nie naruszałby historycznego wizerunku mia-sta. Jego funkcja to sprawa drugorzędna. Musiałby jedynie spełniać parametry zabudowy określone w planie miejscowym, czyli na przykład nie zasłaniać stojących dookoła zabytków.

Ale inwestor ostatecznie chciał postawić wysokościowiec.
Na to nie mogliśmy się zgodzić. Tak czy inaczej, sądzę, że jakakolwiek inwestycja w tym miejscu powinna się opłacać. To przecież samo centrum.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki