Dzisiaj na Stade Vélodrome światła będą skierowane na kapitanów

Remigiusz Półtorak, Rafał MusiołZaktualizowano 
Thanassis Stavrakis
Zapowiada się pojedynek dwóch wielkich indywidualności. Z jednej strony Robert Lewandowski, a z drugiej Cristiano Ronaldo.

Na stadionie w Marsylii pojawią się naprzeciwko siebie drużyny Polski i Portugalii, ale światła będą skierowane na kapitanów. To oni mają poprowadzić swoje ekipy do półfinału mistrzostw Europy. Ronaldo zna już ten smak - z 2004 i 2012 r. Dla Roberta to zupełnie nowe doświadczenie. Ale na turnieju we Francji, oprócz wielkiej rozpoznawalności, łączy ich jeszcze jedno. Żaden nie może powiedzieć, że jest ze swojej gry zadowolony. Żaden nie zdecydował jeszcze o zwycięstwie.

Kapitan Portugalczyków strzelił wprawdzie dwa gole Węgrom, ratując przed katastrofą, ale wcześniej zmarnował nawet karnego w meczu z Austrią. Kibice liczą na zdecydowanie więcej.

Polak z kolei realizuje się taktycznie, często wraca po piłkę albo ucieka obrońcom do boku, zostawiając więcej miejsca dla innych, ale statystyki są nieubłagane - brak gola, a nawet sytuacji strzeleckich musi zawodnika tej klasy co najmniej niepokoić.

Dlatego tym bardziej rywalizacja Lewandowski - Ronaldo zapowiada się pasjonująco.

Choć Bogdan Zając, asystent trenera Adama Nawałki, przekonuje, przynajmniej oficjalnie, że nikt w sztabie tak sprawy nie stawia. - Patrzymy na Portugalię jako na zespół. Wiemy, że grają tam indywidualności, ale ich siłą jest kolektyw. Pokazali to w spotkaniu z Chorwacją w 1/8 finału - mówił Zając.

- Na pewno będzie ciężko, ale nie możemy patrzeć tylko na indywidualne umiejętności rywali. Jeśli mamy się przeciwstawić groźnej trójce w ataku - Naniemu, Quaresmie i Ronaldo - musimy to zrobić jako zespół - twierdził Michał Pazdan.

Na przykładzie obrońcy Legii widać najlepiej, jaką ewolucję przeszła polska kadra w ostatnich tygodniach. Traktowany na początku z przymrużeniem oka, jako niepewny partner Kamila Glika na środku defensywy, Pazdan z każdym dniem wykazuje się coraz większą dojrzałością. Od młodego chłopaka, który osiem lat temu znalazł się nieoczekiwanie na Euro w kadrze Beenhakkera, dzielą go lata świetlne.

Na zaczepki Marco Paixao - Portugalczyka grającego w polskiej lidze - który twierdził, że wierzy, iż Ronaldo „rozbije” Pazdana, obrońca z Nowej Huty zareagował ze stoickim spokojem. - Nie zwracam uwagi na to, co się mówi ani pisze w prasie. Interesuje mnie tylko to, co dzieje się na boisku - twierdzi zawodnik, będący objawieniem turnieju w polskiej drużynie.

Zawodnicy muszą odbudować się fizycznie przed kolejnym wysiłkiem. Wielu piłkarzy chętnie korzysta też z kriokomory. Niektórzy dwa razy dziennie. Jak mówią, to pomaga w regeneracji, a mikourazy są dzięki temu szybciej leczone.

Nagrodą za dobry mecz w czwartek może być nie tylko półfinał mistrzostw Europy, ale również znaczący awans w rankingu FIFA, wyżej niż kiedykolwiek w historii. Dotychczas Leo Beenhakker wywindował naszą kadrę na 16. miejsce w 2007 r. Możemy jednak przyjąć z całkowitą pewnością, że ani Adam Nawałka, ani jego piłkarze nie zaprzątają sobie dziś głowy takimi drobiazgami.

Euro 2016. Szef banku informacji reprezentacji Polski: nasz rywal to nie tylko Cristiano Ronaldo

Agencja Informacyjna Polska Press

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie