Dzień Sybiraka i obchody rocznicy sowieckiej agresji na Polskę. "Jesteśmy szczęśliwi, że doczekaliśmy wolności i niepodległości"

Danuta Strzelecka
Danuta Strzelecka
Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
- Należymy do ostatniego pokolenia zesłańców. Dzięki naszym bohaterskim matkom wróciliśmy do ojczyzny. Polska nie zawsze była łaskawa dla takich jak my, ale przygarnęła nas. Jesteśmy szczęśliwi, że doczekaliśmy czasu wolności i niepodległości - mówił w czwartek w Gdańsku Kordian Borejko, prezes pomorskiego oddziału Związku Sybiraków. 17.09.2020 z okazji Dnia Sybiraka oddano hołd Polakom, którzy ponieśli ofiarę agresji sowieckiej w 1939 roku. Uroczyste obchody odbyły się także w Pruszczu Gdańskim

Na Cmentarzu Łostowickim przy Pomniku Golgota Wschodu oddano hołd i cześć pamięci ofiarom agresji sowieckiej w czasie II wojny światowej. 81 lat temu, 17.09.1939 roku, Związek Radziecki zaatakował zza wschodniej granicy Polskę, która od kilkunastu dni zmagała się z okupacją niemiecką. Przy pomniku upamiętniającym ofiary zebrali się przedstawiciele środowisk kombatanckich, władz miasta i województwa. Uroczystości zaczęto od hymnu państwowego.

Czytaj także

"Przeżycia niezmiennie będą przywoływać traumatyczne wspomnienia"

- 17 września 1939 zawsze będzie się nam kojarzył z agresją sowiecką na Polskę, będzie przypominał o poniesionych ofiarach, śmierci bliskich, zaborze naszych ziem i eksterminacji naszego narodu - mówił prezes Związku Sybiraków w Gdańsku Kordian Borejko, który przemawiał jako pierwszy. - Choć w owym czasie większość z nas była dziećmi, to przeżycia, których doświadczyliśmy przez lata na zesłaniu, niezmiennie będą przywoływać traumatyczne wspomnienia. Wśród deportowanych było ponad 100 tys. polskich dzieci. Liczba zgonów wśród nich była dwukrotnie wyższa niż dorosłych. Matki były gotowe do najwyższych poświęceń - mówił.

Dzień Sybiraka i obchody rocznicy sowieckiej agresji na Polskę.
Rafał Mrowicki

Kordian Borejko wyliczył, że z terenów przedwojennej Polski wywieziono 1,3 mln osób, w tym rodziny i krewnych ofiar mordu katyńskiego.

- W Katyniu, Charkowie, Bykowni i innych miejscach wymordowano ponad 20 tys. polskich oficerów, jeszcze nie znamy losów naszych bliskich z tzw. białoruskiej listy katyńskiej. Dziś, 81 lat później, przy tym pięknym pomniku, w miejscu pamięci narodowej, Sybiracy, rodziny katyńskie, władze miasta i województwa, młodzież i wszyscy, którzy tu przychodzą, upamiętniamy ofiary masowej deportacji. Należymy do ostatniego pokolenia zesłańców. Dzięki naszym bohaterskim matkom wróciliśmy do ojczyzny. Polska nie zawsze była łaskawa dla takich jak my, ale przygarnęła nas. Jesteśmy szczęśliwi, że doczekaliśmy czasu wolności i niepodległości - dodał Kordian Borejko.

Po nim głos zabrała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Mówiła m.in. o pamięci o ofiarach Sowietów.

- Refleksja musi być zawsze wychyleniem ku przyszłości - mówiła Aleksandra Dulkiewicz. - Stoimy przy pomniku matki tulącej swoje dzieci. Sama jestem matką 12-letniej dziewczynki i trudno ukryć wzruszenie. To jeden z najpiękniejszych pomników oddających miłość, tragizm, smutek tego co było skutkiem napaści Związku Sowieckiego 17 września 1939 roku. Kiedy myślimy o patriotyzmie, miłości, rodzinach, o tym wszystkim co wydarzyło się na tej nieludzkiej ziemi, losie Polaków na wschodzie, powinna dla nas, Polaków w XXI wieku wypływać nauka o tym czym powinien być współczesny patriotyzm. Wielu z nas urodziło się już w wolnej Polsce. 17 dni temu przypominaliśmy sobie w Gdańsku hasło "Nigdy więcej wojny". Dla wielu z nas to oparcie w wartościach dekalogu, dla innych to oparcie w wartościach uniwersalnych, które nie mają oparcia w Bogu. Dla mnie taką wartością jest solidarność. Dzisiaj to z jednej strony troska o Polaków, którzy nadal mieszkają na wschodzie, co roku przyjmujemy w Gdańsku kilkanaście rodzin z Kazachstanu czy innych byłych republik sowieckich. W takich miejscach jak to, każdy z nas czuje się w szczególny sposób zobowiązany do solidarności z cierpiącymi w kraju i za granicą - mówiła prezydent Gdańska.

Dzień Sybiraka i obchody rocznicy sowieckiej agresji na Polskę.
Rafał Mrowicki

Następnie Związek Sybiraków odznaczył trzy osoby za zasługi. Odznaczenia otrzymali Andrzej Gogola, Maciej Kukla i Wiesław Wołodko. Później ks. Henryk Kilaczyński, kapelan Sybiraków w Gdańsku, odprawił modlitwę za dusze poległych.

Następnie odbył się uroczysty apel poległych, a żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej wykonali salwę honorową. Orkiestra wojskowa wraz z chórem uczniów z VII Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku wykonała pieśni patriotyczne. Uczniowie VII LO odczytali też poematy mówiące o tragedii Polaków wywiezionych na wschód. Uroczystości zakończono złożeniem wieńców.

Obchody Dnia Sybiraka także w Pruszczu Gdańskim

Tradycyjnie obchody dnia pamięci odbyły się również w Pruszczu Gdańskim. Ze względu na epidemię koronawirusa przebiegały w reżimie sanitarnym. Po uroczystej mszy św., która odbyła się w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Św. przedstawiciele samorządów, służb mundurowych, organizacji kombatanckich, Związku Sybiraków złożyli kwiaty pod pomnikiem Nike na placu Jana Pawła II.

-To jedna z najtragiczniejszych dat w historii Polski, dlatego obchodzimy ją co roku i wspominamy ofiary i bohaterów tamtych wydarzeń - mówi Janusz Wróbel, burmistrz Pruszcza Gdańskiego. - 81 lat temu został nam nóż w plecy wbity. Spowodował szybsze zakończenie kampanii wrześniowej i był początkiem wielkich nieszczęść. Tysiące, setki tysięcy Polaków zginęli później na nieludzkiej ziemi. Dał też początek nieszczęść, których symbolem jest Katyń. Tych miejsc kaźni było dużo, dużo więcej.

Czytaj także

Dzień Sybiraka i obchody rocznicy sowieckiej agresji na Polskę.
Danuta Strzelecka

- Jest to też dzień, o którym trzeba pamiętać z racji tych ludzi, którzy jeszcze zginęli przed II wojną światową - dodaje Stefan Skonieczny, starosta gdański. - Przecież Sybir zawsze był miejscem zsyłki dla naszych mieszkańców, dla naszych obywateli już od XIX wieku, od Powstania Styczniowego. Praktycznie cały czas tam trafiali Polacy, nasi rodacy i to jest też okazja, żeby o nich pamiętać.
- Oczywiście pamiętamy też o tych z kampanii wrześniowej 39 roku i po, bo później też się zdarzało wyjeżdżać w tym kierunku nie z własnej woli. Składamy im hołd. Mam nadzieję, że będziemy to pamiętać i jeszcze nasze dzieci będą również składały hołd tym wszystkim, którzy zginęli - dodaje starosta.

Dzień Sybiraka to dzień zadumy

Dla Zdzisława Sawickiego, pruszczańskiego Sybiraka, który w wieku 10 lat w 1941 r. wraz z rodziną został wywieziony na Sybir, ten dzień, to przede wszystkim dzień zadumy.

- Dla mnie, dla Sybiraka jest to dzień zadumy i rozważań, bo poprzez układ Ribbentrop-Mołotow, został dokonany czwarty rozbiór Polski - mówi Zdzisław Sawicki, Prezes Honorowy Koła Związku Sybiraków w Pruszczu Gdańskim. - Niemcy robili swoje, a sowieci robili swoje. Wszystko, Katyń, niszczenie inteligencji, wywożenie wszystkich inteligentnych ludzi i przeciętnych, wszystko na Sybir. Tam na katorgę. Mnie z rodziną wywieźli 20 czerwca 41 roku. Miałem wtedy 10 lat. A dziś jestem staruszkiem. Głód i insekty to wszystko zabijało nas. Ten dzień to nie dzień balu, ale zadumy, żebyśmy nie stracili tego, co mamy, bo 123 lata nie było Polski na mapie. Musimy o tę wolność dbać.

Miejsca pamięci Sybiraków w Pruszczu

Pan Zdzisław przez lata odplamiał historię. Od lat przybliża ją także młodym pruszczanom, wskazując im miejsca pamięci Sybiraków w Pruszczu.

- Przy kościele Podwyższenia Krzyża jest jodła archangielska i tabliczka. To jest upamiętnienie pierwszego dziecka, które zmarło z głodu w archangielskiej tajdze. I ta jodełka pięknie rośnie. To jest pamiątka - opowiada pan Zdzisław.- Jak miałem spotkanie z dziećmi ze szkoły dwójki z dziesięciolatkami, to część miałem w bibliotece, a później ich zaprosiłem pod tą jodełkę. Widziałem, że te dzieci to przeżywały. To się da wyczuć. I mówię do nich - ile macie latek? A oni 10. To mówię, że ja taki byłem jak oni, jak mnie wywieźli Sybir. Moich pogadanek wysłuchało ponad 2 tysiące młodzieży. I nie tylko szkolnej, ale i wojskowej, bo z młodym rocznikiem tez miałem kilka spotkań

.

- Inne znaki pamięci u nas w Pruszczu to tablica w kościele Podwyższenia Krzyża Św. na prawym filarze, gdzie składaliśmy dziś kwiaty, sztandar związkowy, ulica Sybiraków - dodaje Zdzisław Sawicki.

Szwecja wygrywa z koronawirusem. Inne kraje daleko w tyle

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie