Dyrektor hotelu L’Hermitage: Polscy piłkarze nie chcą jeść pierogów

Remigiusz Półtorak
Remigiusz Półtorak
Zaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Dyrektor Jean-Louis Goube zdradza nam tajemnice hotelu L’Hermitage w La Baule, gdzie mieszkają Polacy podczas Euro 2016.

Od tygodnia hotel L’Hermitage jest znany jeszcze bardziej.
I to dzięki Polakom! Reprezentacja wynajęła u nas dwa piętra na samej górze – czwarte i piąte, w sumie około 70 pokoi. W przyjmowaniu wielkich drużyn mam pewne doświadczenie, bo wcześniej byłem dyrektorem hotelu, do którego przyjeżdżała kadra Francji na dzień przed meczami rozgrywanymi na Stade France, a podczas mistrzostw świata w rugby mieszkała u mnie reprezentacja Australii. W latach 90. przed pięć lat pracowałem w warszawskim hotelu Bristol, więc zdążyłem poznać trochę polską mentalność i miałem możliwość pokazywać, na czym polega wasza gościnność. Teraz pokazuję Polakom francuską gościnność.

Po mistrzostwach ustawi się pewnie kolejka, żeby wynająć ten sam pokój, w którym mieszkają Lewandowski albo Krychowiak.
Liczymy, że tak się stanie… Już teraz mamy kilku turystów z Polski, którzy mieszkają na niższych piętrach, ale niewielu, bo jednym z warunków polskiej kadry było to, aby pobyt tutaj nie był w żaden sposób zakłócony i żeby zawodnicy mieli spokój w sytuacji, gdy hotel nie został w całości wynajęty przez ekipę. Po Euro polskich turystów będzie z pewnością znacznie więcej.

Od momentu przyjazdu do hotelu reprezentacja miała dodatkowe wymagania?
Nie. Nie trzeba było wstawiać dłuższych łóżek tak jak w przypadku australijskich rugbistów… Adam Nawałka zażyczył sobie jedynie, żeby z trzech większych pokoi, tzw. suite, zostały wyniesione normalne łóżka i żeby można tam było zrobić pomieszczenia do masażu oraz złożyć niezbędny sprzęt.

Co piłkarze robią w ciągu dnia? Z jakich korzystają atrakcji?
Część hotelu została wynajęta tylko dla polskiej ekipy, która spędza tam czas według swojego uznania. Trudno mi więc dokładnie odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno drużyna korzysta z basenu, jak sądzę w celach terapeutycznych, ale generalnie nie ma wiele wolnego czasu. Widać, że wszystko zostało precyzyjnie zaplanowane.

Rozmawiamy między hotelem a plażą, gdzie znajduje się pięknie położona restauracja Eden Beach. Zawodnicy tutaj jedzą posiłki?
Nie. Mają do tego specjalny salon, który nazywa się La Terrasse, właśnie z tarasem. Może tam wchodzić jedynie polska ekipa, żaden inny mieszkaniec hotelu nie ma tam wstępu.

A kuchnia?
Z drużyną przyjechali dwaj kucharze. Posiłki przygotowuje nasza ekipa z ich pomocą, choć dotychczas nie było życzeń, aby na stole pojawiły dania tradycyjnie polskie – pierogi, barszcz albo żurek. Są natomiast ryby, owoce morza, drób i wołowina.

W La Baule jest niezwykle spokojnie, ale względy bezpieczeństwa narzucone przez UEFA zobowiązują, więc przy polskiej ekipie jest wielu ochroniarzy.
W sumie ponad dwudziestu w ciągu dnia i około piętnastu wieczorem. Za zapewnienie bezpieczeństwa płacą organizatorzy turnieju, czyli Europejska Federacja Piłkarska.

Rozmawiał w La Baule Remigiusz Półtorak

Sportowy24.pl w Małopolsce

Materiał oryginalny: Dyrektor hotelu L’Hermitage: Polscy piłkarze nie chcą jeść pierogów - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zuzinka

nie dziwię się, że nie chcą żeby Francuzi przygotowywali Polakom ruskie pierogi,
węgierski gulasz czy ukraiński barszcz...

Dodaj ogłoszenie