Dwumiesięczna dziewczynka trafiła na OIOM. Policja ze Sławna zatrzymała osoby w tej sprawie. Prokuratura postawiła zarzuty AKTUALIZACJA

Tomasz Turczyn
Tomasz Turczyn
Dziecko zostało przetransportowane śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (po wezwaniu pogotowia ratunkowego), który wylądował na placu przed ratuszem w Darłowie.
Dziecko zostało przetransportowane śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (po wezwaniu pogotowia ratunkowego), który wylądował na placu przed ratuszem w Darłowie. Czytelnik
Dwumiesięczna dziewczynka przebywa na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie. Prokuratura postawiła zarzut matce i konkubentowi.

AKTUALIZACJA - 22 czerwca godz. 8.20

Sąd koszaliński przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował tymczasowy areszt wobec Adama K. - partnera życiowego matki Darii B. - dwumiesięcznej dziewczynki. Tymczasowy areszt jest na trzy miesiące.

Wiadomo też, że mężczyzna był poszukiwany przez wymiar sprawiedliwości za przestępstwa przeciwko mieniu i tu prokuratura informuje, że to będzie przedmiotem osobnego postępowania.

Ryszard Gąsiorowski, rzecznik prasowy koszalińskiej prokuratury mówi, że feralnego dnia - jak wynika z wyjaśnień kobiety - wyszła ona z domu ze starszym dzieckiem na zakupy pozostawiając dwumiesięczną Jagódkę z Adamem K. Według rzecznika w tym czasie do mężczyzny przyszedł kolega i razem pili w mieszkaniu alkohol.

- Kobiety nie było kilkadziesiąt minut - mówi rzecznik. - Po powrocie okazało się, że stan małej jest zły. Dziecko nie oddychało. Wezwano pogotowie ratunkowe i tutaj zabrano dziewczynkę na OIOM. W trakcie szczegółowych badań tomografem okazało się, że są dwa krwiaki w mózgu dziewczynki. Biegły lekarz sądowy ocenił, że nie mogły one powstać samoistnie. To dlatego, że mamy do czynienia z małym dzieckiem, które nie chodzi. Adam K. zaprzeczył, że wyrządził dziewczynce krzywdę.

AKTUALIZACJA 21 czerwca godz. 14.53
- Konkubent usłyszał zarzut spowodowania obrażeń ciała realnie zagrażających życiu - mówi Ryszard Gąsiorowski, rzecznik prasowy koszalińskiej prokuratury. - Nie przyznał się do tego. Stwierdził, że u dziecka wystąpił bezdech i wówczas starał się mu pomóc.

Były też zatrzymane przez policję dwie osoby. Brat i kolega konkubenta, gdyż starano się ustalić, kto ostatni miał kontakt z dziewczynką. Wymienieni mężczyźni - według prokuratury - mają status świadków i zostali zwolnieni do domów.

Kobiecie grozi do 5 lat więzienia, a konkubentowi do 15 lat. Matka jest objęta dozorem policyjnym i ma zakaz zbliżania się do partnera życiowego oraz zakaz opuszczania kraju. Zaś wobec konkubenta prokuratura złożyła wniosek do sądu o tymczasowy areszt. Termin posiedzenia sądowego nie został jeszcze wyznaczony.

AKTUALIZACJA - 21 czerwca godz. 13.56

Ryszard Gąsiorowski, rzecznik prasowy Prokuratury Rejonowej w Koszalinie mówi, że powołano biegłego lekarza sądowego, który zbadał dziecko w szpitalu i ocenił, że takie obrażenie same z siebie nie mogły powstać. Prokuratura wyjaśnia, co się wydarzyło i nic tu nie przesądza.

AKTUALIZACJA - 21 czerwca 2019 r. godz. 12.28

- Matka usłyszała w prokuraturze zarzut braku opieki nad dzieckiem - informuje Ryszard Gąsiorowski, rzecznik prasowy Prokuratury Rejonowej w Koszalinie. - Z jej wyjaśnień wynika, że w tym dniu, gdy doszło do wezwania pogotowia, musiała wyjść z domu ze starszym synem na zakupy. Matka mówi, że dziecko zostało pod opieką konkubenta. Dalej wyjaśnia, że po powrocie do domu dowiedziała się, że z córeczką jest źle oraz że wezwała pogotowie ratunkowe. Kobieta twierdzi też, że dopytywała się konkubenta, co się wydarzyło. Z jej relacji wynika, że mężczyzna powiedział, że w trakcie opieki nad dziewczynką ta się zachłysnęła oraz, że próbował odblokować jej drogi oddechowe.

Rzecznik zaznacza, że matka nie przyznaje się do braku opieki nad dwumiesięczną dziewczynką. A stan małej...

- Jest bardzo zły. Dziecko przebywa na OIOM-ie, ma dwa krwiaki w mózgu. Lekarze twierdzą, że stan jest wręcz krytyczny - mówi Ryszard Gąsiorowski.

Dodaje, że w prokuraturze jest przesłuchiwany konkubent kobiety.

- Były jeszcze zatrzymane przez policję dwie osoby. Brat i kolega konkubenta, gdyż starano się ustalić, kto ostatni miał kontakt z dziewczynką. Wymienieni mężczyźni mają status świadków i zostali zwolnieni do domów - informuje rzecznik prokuratury.

Tu też Ryszard Gąsiorowski podkreśla, że dziewczynka nie ma na ciele obrażeń (np. siniaków) lub złamań, które mogły by świadczyć o tym, że była pobita.

- Niemniej skutek jest poważny - mówi rzecznik. - Staramy się ustalić co się wydarzyło. Nic ostatecznie nie przesądzamy. Dwa krwiaki w mózgu dziecka zostały zauważone, gdy lekarze wykonali badanie tomografem komputerowym.

Zarzut, który usłyszała kobieta jest zagrożony karą pozbawienia wolności do 5 lat.

WCZEŚNIEJ PISALIŚMY

Wiadomo, że dwumiesięczna dziewczynka przebywa na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie. Policja potwierdza, że w związku z tym zatrzymano do wyjaśnienia - jak mówi w liczbie mnogiej - osoby. Według nieoficjalnych informacji dziecko trafiło do szpitala w Koszalinie w miniony wtorek popołudniu (18 czerwca 2019 r.). Zaś policję ze Sławna szpital powiadomił w środę - 19 czerwca 2019 w godzinach późnowieczornych.

Czytaj także: Trzymiesięczny chłopiec z licznymi złamaniami trafił do szpitala w Elblągu. Ojciec z zarzutami o znęcanie się nad dzieckiem i partnerką

Co było powodem zaalarmowania policji w Sławnie? Tutaj śledczy milczą. Ale (według nieoficjalnych informacji) lekarza z Koszalina zaniepokoiło to, że w trakcie badań dziecka wykryto krwiaka.

- Mogę tylko potwierdzić, że szpital w Koszalinie zgłosił nam w środę, że trafiło tam dwumiesięczne dziecko. Na tym etapie sprawy nic nie możemy przesądzić. Do wyjaśnienia zostały zatrzymane osoby. I jesteśmy w toku wykonywania czynności, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Koszalinie - komentuje mł. asp. Kinga Warczak, rzecznik prasowy powiatowego komendanta policji w Sławnie.

Według nieoficjalnych informacji zatrzymano cztery osoby. Wiadomo też, że dziecko zostało przetransportowane śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (po wezwaniu pogotowia ratunkowego), który wylądował na placu przed ratuszem w Darłowie.

Według nieoficjalnych informacji stan dziecka jest zagrażający jego życiu. Śledczy raz jeszcze podkreślają, że nic nie przesądzają oraz, że trzeba poczekać z oceną, aż wszystko zostanie wyjaśnione.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie