Do kin wszedł "Czarny czwartek" - najlepszy historyczny film o PRL

Henryk Tronowicz
Film jest fabularną rekonstrukcją gdyńskiej masakry
Film jest fabularną rekonstrukcją gdyńskiej masakry Grzegorz Mehring
Udostępnij:
Od wczoraj w kinach w całym kraju wyświetlany jest głośny już polski film w reżyserii Antoniego Krauzego "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł".

Film został publicznie przedstawiony po raz pierwszy 16 grudnia ubiegłego roku na uroczystym pokazie w Gdyni, w przeddzień rocznicy komunistycznej masakry dokonanej na przystanku kolejowym Gdynia Stocznia, na robotnikach udających się do pracy. Przy tej okazji obszernie opisywaliśmy "Czarny czwartek" w "Dzienniku Bałtyckim".

Wówczas, dwa miesiące temu na pokaz filmu do Gdyni zaproszono ekipę twórców filmu i, co szczególnie ważne, także rodziny ofiar tragicznych zajść sprzed 40 lat. "Czarny czwartek" miał potem kilka prezentacji oficjalnych. Przed tygodniem odbył się pokaz filmu w Teatrze Polskim w Warszawie, który obecnością zaszczycił premier Donald Tusk. Cztery dni temu film Antoniego Krauzego obejrzeli w Domu Poselskim Sejmu parlamentarzyści.

Dzieło i jego historyczna geneza są szeroko komentowane w mediach. Dominuje opinia, że "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł" to najlepszy spośród historycznych filmów o PRL powstałych po 1989 roku.

Nie miał takiej siły wyrazu film Kazimierza Kutza "Śmierć jak kromka chleba" (1994), który był rekonstrukcją interwencji oddziałów wojska i ZOMO w Kopalni Wujek na początku stanu wojennego w 1981 roku. Podobnie dwa lata później było z filmem Filipa Bajona "Poznań '56", poświęconym wystąpieniu robotników z poznańskiej fabryki Cegielskiego, których zryw reżyser pokazał głównie z perspektywy małolatów.

Antoni Krauze swoją fabularną rekonstrukcję gdyńskiej masakry przede wszystkim pokazuje przez pryzmat doli i tragicznego losu robotniczej rodziny. Odsłania też kulisy politycznej prowokacji, ukartowanej na najwyższych szczeblach "ludowej władzy". Oto partyjni dostojnicy, wydając w chorobliwym poczuciu bezkarności rozkazy z komunistycznego kodeksu - "Z kontrrewolucją się nie rozmawia, do kontrrewolucji się strzela" , doprowadzili w Gdyni do ślepej, okrutnej masakry. Krauze doskonale w "Czarnym czwartku" łączy fabułę z zainscenizowanymi obrazami starć ulicznych, wplatając do akcji zachowane zdjęcia archiwalne.

- Kiedy otrzymałem propozycję reżyserowania filmu o tragedii sprzed 40 lat w Gdyni - opowiada reżyser Antoni Krauze - stanąłem przed wielką szansą spłacenia pewnego długu, ponieważ tamte wydarzenia wiązały się ze sprawami osobistymi, a ściśle z tym, że zaproszono mnie wówczas do gdańskiego DKF Żak na pokaz mojego pierwszego fabularnego filmu. Przyjechałem do Gdańska w momencie, kiedy w Trójmieście demonstracje już wygasły. Zetknąłem się za to z osobami, które mi opowiedziały, co się wydarzyło w grudniu. Po latach inicjatywa zrobienia filmu wyszła od scenarzystów. Jeden z nich, Mirosław Piepka, mieszka w Gdańsku, a drugi, Michał Pruski, w Gdyni. Oni z kolei mieli osobiste doświadczenia, bo 17 grudnia 1970 roku zostali zwolnieni wcześniej z zajęć w szkole. Mieli po 17 lat i zamiast wrócić do domu, powodowani ciekawością, zaczęli obserwować tok wydarzeń. Musiało im to zapaść w pamięć bardzo głęboko, skoro po 40 latach przyszli do mnie z taką propozycją.

Scenarzyści na głównego bohatera filmu wybrali Brunona Drywę, najstarszego spośród 18 śmiertelnych ofiar z 17 grudnia 1970 roku w Gdyni. Drywa osierocił troje dzieci. - Wydawało nam się, że jest to wystarczający powód, żeby się zająć właśnie tą rodziną - mówi reżyser. - Marta Honzatko, aktorka odtwarzająca rolę pani Stefanii Drywy, chciała ją koniecznie poznać. Dzięki rozmowom z panią Stefanią udało nam się zbliżyć do wizerunku jego postaci.

W zrealizowanym z rozmachem filmie wystąpiło około stu aktorów, w tym wielu związanych z teatrami w Trójmieście, m.in. Michał Kowalski (w roli Brunona Drywy), Cezary Rybiński, Marta Kalmus-Jankowska, Grzegorz Wolf i Grzegorz Gzyl.

Przeczytaj rozmowę ze współscenarzystą i współproducentem filmu

Dystrybutor "Czarnego czwartku", firma Kino Świat, wprowadziła film na krajowe ekrany w 134 kopiach, liczy więc na masową publiczność. Dzieło zgłoszono na Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, Warsaw Film Festival i na Camerimage. - Zgłosimy go także na doroczny Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes - mówi Natalia Beer z firmy Nordfilm, która patronowała produkcji filmu. - Zależy nam też, by dotrzeć do Polonii w USA i Kanadzie. Chcemy pokazać film na wszystkich zagranicznych festiwalach kina polskiego, między innymi w Los Angeles, Chicago, Nowym Jorku. Staramy się o prawa do rozpowszechniania filmu w tamtejszych kinach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie