Długołęcki przeciw Polsce

Dorota AbramowiczZaktualizowano 
Jacek Długołęcki z niewydawanym już "Kolbudzkim ABC"
Jacek Długołęcki z niewydawanym już "Kolbudzkim ABC" Przemek Świderski
Walka inżyniera z Gdańska, wydawcy lokalnej gazetki "Kolbudzkie ABC", o sprawiedliwość toczyła się od dekady. We wtorek ogłoszono wyrok w procesie nazwanym "Jacek Długołęcki przeciwko Polsce".

Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że skazanie przez gdański sąd lokalnego dziennikarza na karę za znieważenie miejscowego wójta stanowi naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Zasądził też odszkodowanie w wysokości 3 tysięcy euro.

- Koszty adwokatów i spraw sądowych były o wiele wyższe - macha ręką Jacek Długołęcki. - Najważniejsze, że trybunał przyznał mi rację. Jest to także dobry sygnał dla lokalnych dziennikarzy.

Jacek Długołęcki nie jest zawodowym dziennikarzem. Pierwsze artykuły zamieszczał na początku lat 80. w ukazującej się pod redakcją Lecha Bądkowskiego "Samorządności", drukowanej na łamach "Dziennika Bałtyckiego".

Felieton "Prawo Petera" ukazał się w "Kolbudzkim ABC" w październiku 1998 r., tuż przed wyborami samorządowymi. Opisując starania byłego wójta gminy o mandat radnego, autor zacytował tzw. prawo Petera ("w trakcie swej kariery urzędnik dąży po jej szczeblach do osiągnięcia stanowiska, na którym będzie całkowicie niekompetentny"). Sugerował przy tym, iż były wójt doszedł już do szczytu niekompetencji, przekazując prawo do ujęć wody w Pręgowie spółce SAUR.

Były wójt, który przegrał wybory, wytoczył dziennikarzowi sprawę, która trafiła do Sądu Rejonowego w Gdańsku. Ten zaś uznał, że doszło do znieważenia osoby publicznej i kazał Długołęckiemu zapłacić karę w wysokości 1 tys. zł oraz 200 zł na cele dobroczynne. Wydawca "Kolbudzkiego ABC" odwołał się od wyroku.

Sprawa przeszła przez wszystkie szczeble sądownictwa w Polsce - od sądu rejonowego, przez okręgowy, aż po apelacyjny. Wszędzie stwierdzono winę dziennikarza.

- Łącznie odbyło się 11 rozpraw - wspomina Długołęcki. - Początkowo oskarżano mnie o zniesławienie i żądano ogromnego odszkodowania. Ostatecznie uznano, że było to znieważenie. Sąd umorzył warunkowo postępowanie, uznając niską szkodliwość społeczną czynu. Nakazano mi opublikować przeprosiny w gazecie i zapłacić 50 zł na cele dobroczynne. Problem w tym, że zawiesiłem jej wydawanie. Złożyłem apelację, ale Sąd Okręgowy ją odrzucił.
I tak przed trzema laty sprawa dotycząca wpływu artykułu o prawie niekompetencji Petera na karierę polityczną byłego wójta trafiła do Strasburga.

- Ucieszyłem się, gdy usłyszałem, że jest to temat dla Trybunału Praw Człowieka - twierdzi Jacek Długołęcki. - Chciałem, by wreszcie rozstrzygnięto kwestię marginesu prywatności osób publicznych. Zawsze uważałem, że wkraczając do polityki, trzeba się liczyć z większym zainteresowaniem swoją osobą.

Sędziowie ze Strasburga we wtorek, 24 lutego podzielili tę opinię, uznając, że granice dopuszczalnej krytyki osób publicznych są szersze niż osób prywatnych, a dziennikarz miał podstawy do krytyki.

W czołówce

Polska znajduje się w czołówce państw, z których trafia najwięcej skarg obywateli do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) w Strasburgu.
Skargi dotyczą przede wszystkim opieszałości naszych sądów oraz ograniczania obywatelskiej wolności. W styczniu br. trybunał uznał, że pobicie zatrzymanego przez policję pijanego mężczyzny z Legionowa narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka. Zasądził zadośćuczynienie - 10 tys. euro. W grudniu ub.r. sędziowie ze Strasburga zarzucili polskim władzom, że nie zapobiegły i nie wyjaśniły okoliczności śmierci mężczyzny, który w 2001 r. zmarł w więzieniu z powodu nieuleczalnej choroby serca. Żonie zmarłego nakazano wypłacić 20 tys. euro. Również w grudniu trybunał kazał Polsce zapłacić 3 tys. euro lekarzowi z Tarnowa jako zadośćuczynienie za naruszenie wolności słowa.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie