Dave Matthews Band w Ergo Arenie [ZDJĘCIA]

Dariusz Szreter
Koncert Dave Matthews Band odbył się w Ergo Arenie. Karolina Misztal
W Stanach grają w wypełnionych po brzegi halach i stadionach. Ergo Arenę zapełnili w jakichś 80 procentach, ale chyba nikt, kto w środowy wieczór przyszedł na koncert Dave Matthews Band, nie żałuje. Ponad dwie godziny ognistej muzyki, ani chwili nudy. Przerwa była tylko jedna, nim wrócili odegrać bisy i ostatecznie położyć publiczność na łopatki.

Kierowany przez pochodzącego z RPA 48-letniego wokalistę i gitarzystę Dave'a Matthewsa DMB, to zespół koncentrujący się wyłącznie na muzyce, unikający wszelkich niepotrzebnych ozdobników, multimedialnego show, mizdrzenia się do publiczności, skandalizującej otoczki etc. Taki tez był gdańsko-sopocki koncert, efektowne acz nie przesadnie bogate światła, skromne wizualizacje i magia muzyki.

DMB to kolektyw, składający się z wybitnych instrumentalistów. Próbkę swoich możliwości solistycznych zaprezentowali na początku w utworze „#41”, ale właściwie cała pierwsza część koncertu to pokaz gry zespołowej. Dopiero od „What Would You Say”, w którym brawurową solówką na flecie zabłysnął Jeff Coffin, zaczęła się prawdziwa muzyczna orgia: wspomniany Coffin na saksofonach, Tim Reynolds na gitarze i Boyd Tinsey na skrzypcach, wspomagani przez Rashawna Rossa na trąbce, sekcję rytmiczną: Carter Beauford (perkusja) i Stefan Lessard (gitara basowa) oraz samego lidera śpiewającego i grającego na gitarze akustycznej, dali popis niekłamanej radości grania. Solówki, pojedynki instrumentalne, jam. Tu nie było mowy o rutynie.

Zobacz też: Najciekawsze jesienne koncerty w Trójmieście! Sprawdź! [BILETY,KIEDY,ZDJĘCIA]

Zresztą wystarczy porównać program środowego koncertu z tym, co grali podczas wcześniejszych występów w Niemczech – za każdym razem zmienia się mniej więcej połowa piosenek, a te, które zostają, grane są w innej kolejności i konfiguracji. Nie było wdzięczenia się do publiczności poza wielokrotnie powtarzanymi przez lidera: „dobry wieczór” i dziękuje bardzo”, nie było zachęcania na siłę do wspólnej zabawy, bo i w tej muzyce nie ma prostych refrenów do śpiewania z publicznością. Ta muzyka wymyka się klasyfikacjom. Niby to mieszanka rocka z jazzem, ale daleka od tego, co tradycyjnie zwykło się nazywać jazz-rockiem.

Zagrali łącznie z bisami 17 piosenek, nie licząc żartobliwego fragmentu „Sexy MF” Prince'a. Na koniec Cater Beauford rozdał, a właściwie rozrzuciła widzom co najmniej kilkanaście zestawów pałeczek do perkusji. Ale i ci, który się na nie nie załapali, z pewnością długo nie zapomną tego wieczoru.

dariusz.szreter@polskapress.pl

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kratoslucia@gmail.com

Ubiegać się o pożyczki w domu i biznesu dziś w tempie 3% i odbierz swój kredyt w ciągu 24 godzin.
skontaktować kratoslucia@gmail.com
Wypełnienie poniższego POŻYCZKI ZGŁOSZENIA

Nazwa:
Kraj:
Stan:
Numer telefonu:
Wiek:
Zawód:
Kwota potrzebna jako pożyczki:
Trwanie:
Miesięczny przychód:

d
dobre granie

najlepszy zespół koncertowy świata

B
Badzia

Szczera prawda, koncert był fenomenalny! A wisienką na torcie było oczywiście "Two Step" w genialnym 17-minutowym wydaniu :) Jedyny minus to wieeelka kolejka po koszulki i ich cena (100-175zł). Z niecierpliwością czekam na ich kolejny koncert w Polsce!

T
Tomasz

CaRter Beauford ROZRZUCIŁ pałeczki :)

Dodaj ogłoszenie