Dariusz Krawczyk, prezes Lechii Gdańsk: Chcemy być bliżej naszych kibiców [ROZMOWA]

Paweł Stankiewicz
Przemek Świderski
O transferach, trenerach, sytuacji finansowej spółki i planach na przyszłość rozmawiamy z prezesem Lechii Gdańsk Dariuszem Krawczykiem.

Mija miesiąc Pana rządzenia w Lechii Gdańsk. Trudno jest być prezesem klubu tak bliskiego sercu?
Bardzo trudno, ponieważ stawiam sobie wysoko poprzeczkę i oczekiwania kibiców są przecież także bardzo duże.

Co w pierwszej kolejności spadło na Pana głowę?
Jest szereg spraw, które wymagają szczególnej uwagi i które Lechia musi rozwiązać. To przede wszystkim sprawy wynikające z poprzednich działań, które trzeba zamknąć. Są tematy natury organizacyjnej, które postaramy się usprawnić wewnątrz klubu. Wynikają one ze zmian w zarządzie i dziale marketingu. Jest do zamknięcia kilka tematów związanych ze sprawami sądowymi.

Co planuje Pan zmienić?
Chciałbym popracować nad jeszcze lepszym wizerunkiem klubu i Lechia zamierza w tym kierunku się rozwijać. Zatrudnimy osobę, której zadaniem będzie dbanie o wizerunek klubu i działania na szerszą skalę. Liczymy też, że działania marketingowe pod wodzą Janusza Biesiady przyniosą lepszy efekt. Najważniejszy w tym wszystkim jest pion sportowy. Latem kadrę zasiliło wielu zawodników o dużym potencjale i liczymy, że nowi piłkarze zwiększą konkurencyjność i poziom sportowy, co przełoży się na realizację celu, czyli grę w europejskich pucharach.

Co zostawił po sobie poprzedni prezes, Bartosz Sarnowski?
Nie mam uwag do jego działań. Chciałbym, aby w tak skuteczny sposób klub się rozwijał od strony organizacyjnej pod moją prezesurą, jak to miało miejsce za czasów działalności Bartka.

Do tego wszystkiego doszły od początku Pana prezesury wyniki poniżej oczekiwań, bo tak trzeba ocenić jedno zwycięstwo w czterech kolejnych meczach?
Tak i jest to powód do niepokoju. Sezon na szczęście jest bardzo długi. Widać, że w zespole drzemią duże możliwości, jeśli chodzi o wyszkolenie poszczególnych zawodników i ich potencjał. Brakuje jeszcze ułożenia organizacji gry, co mam nadzieję nastąpi po ustabilizowaniu składu i trzonu drużyny.

Właśnie ze względu na słabsze wyniki pojawiła się opcja zmiany trenera w Lechii?
Sztab trenerski został poddany szczegółowej analizie jeśli chodzi o ich pracę i na pewno nie będziemy obojętni, jeśli coś będzie funkcjonowało nie tak jak powinno.

Joaquim Machado przekonał zarząd do swojej wizji?
Temu służył okres dwutygodniowej przerwy w rozgrywkach. Przez ten czas trener pracował nad elementami, które dotąd szwankowały. Przekonać nas może tylko skuteczna gra zgodnie z założonym planem przez trenera. Na pewno Portugalczyk nie dostał od nas żadnego ultimatum oraz warunków do spełnienia, aby nadal mógł pracować w naszym klubie.

Rene van Eck, Tomasz Hajto, Huub Stevens. Kto może wkrótce zostać nowym trenerem biało-zielonych?
Nie komentuję żadnych nazwisk. Na razie trenerem Lechii jest Joaquim Machado.

Był Ricardo Moniz, na liście są Huub Stevens i Rene van Eck. Co Was przyciąga w holenderskiej myśli szkoleniowej?
Trzeba brać wzorce od najlepszych. Holenderska, niemiecka czy portugalska myśl szkoleniowa jest znacząca w Europie. I to nie jest tak, że Polacy nie potrafią brać z nich przykładu.

Zmiana szkoleniowca rozwiąże cały problem i drużyna zacznie grać na miarę oczekiwań zarządu klubu i kibiców?
Trener na pewno miał utrudnione zadanie w związku z dużą rotacją zawodników w okresie letnim. Ligi zachodnie zaczynają później rozgrywki niż nasza ekstraklasa. Nie było do końca wiadomo, jakich zawodników możemy pozyskać. Jak drużyna gra słabo, to pytanie o losy trenera jest naturalne. Nie zawsze jednak zmiana trenera przynosi pozytywne efekty. To w pewnym sensie jest loteria. Zarząd Lechii na pewno nie będzie obojętny, jeśli nie będzie widocznego progresu.

Zanim został Pan prezesem, to stał Pan na czele grupy akcjonariuszy mniejszościowych, którzy byli w jawnej opozycji w stosunku do Andrzeja Kuchara.
Nie byliśmy opozycją wobec większościowego akcjonariusza. Staraliśmy się tylko o to, aby wszystkie swoje zobowiązania akcjonariusz wypełnił. Kiedy działał na szkodę klubu, nie mogliśmy na to patrzeć bez słowa.

Odetchnął Pan z ulgą, kiedy doszło do zmiany właściciela większościowego?
Jako akcjonariusze mniejszościowi również złożyliśmy propozycję zakupu akcji większościowego pakietu. Jednakże Wrocławskie Centrum Finansowe w ogóle nie podjęło rozmów z nami. Teraz staramy się wspierać wszystkie pozytywne działania obecnego właściciela.

A jak wygląda współpraca z Franzem Josefem Wernzem i konsorcjum, które przejęło Lechię?
Na razie przebiega zgodnie z zakładanym scenariuszem.

Jak wygląda kwestia długów?
Dług spółki wobec akcjonariusza większościowego jest nadal. Tym akcjonariuszem jest cały czas WCF, które zostało kupione przez Lechia Investments. Zadłużenie zatem jest w dalszym ciągu, ale nowy właściciel zmniejszył odsetki od długu. Rozmawiamy nad sposobem zniwelowania tych należności.

Podoba się Panu opcja z wymianą 20 piłkarzy w trakcie jednego okienka transferowego?
Nie podoba mi się. Jest to jednak lepsza sytuacja niż rok temu, kiedy poza Daisuke Matsuim praktycznie nikt więcej Lechii nie wzmocnił. Od przybytku głowa nie boli. Jest problem ze stabilizacją gry drużyny. Sezon jednak jest na tyle długi, że mam przekonanie, że nastąpi moment, kiedy zaczniemy grać lepiej, przyda się dłuższa ławka rezerwowych i osiągniemy zakładany cel.

Docierają niepokojące głosy, że nie wszystkie letnie transfery zostały spłacone?
Praktycznie większość, z lekkim poślizgiem, jest już zapłacona.

Także kwestia transferu Bartłomieja Pawłowskiego z Widzewa jest zakończona?
Transfer z niedużym opóźnieniem został zapłacony. Nie było również żadnych dodatkowych opłat.

Nie martwi Pana to, że z klubu odchodzą młodzi i zdolni piłkarze. Nie ma już Dawidowicza, Frankowskiego, Dudy, Kacprzyckiego, Kostrzewy, a wypożyczeni zostali Kugiel, Smuczyński, Łazaj, Zyska. Gdzie jest gdańska tożsamość Lechii?
Jasne, że martwię się tym, że tak niewielu wychowankom udaje się przebić do pierwszej drużyny. Gdańskiej tożsamości w Lechii dzisiaj pilnują Mateusz Bąk, Marcin Pietrowski i Piotr Wiśniewski, co stanowi zarówno liczebnie, jak i jakościowo czołówkę polskiej ekstraklasy. Natomiast w przypadku Pawła Dawidowicza to mam nadzieję, że ten transfer będzie dla jego kariery kolejnym krokiem, który pozwoli mu jeszcze lepiej rozwinąć się piłkarsko. Jeżeli chodzi o resztę naszej młodzieży, to trener podjął decyzję, że lepiej będzie dla nich, jak będą grać regularnie w innych klubach.

Jowita Twardowska z Grupy Lotos, zasiadająca w radzie nadzorczej Lechii, powiedziała, że jeśli młodzi piłkarze wychowywani na Pomorzu nie będą mieli swojej szansy w Lechii, to strategie Lechii i Lotosu będą się wykluczać.
Z pewnością każdy zdolny zawodnik, który będzie się wyróżniał piłkarsko, otrzyma swoją szansę. Przyglądamy się, jak funkcjonuje Akademia Piłkarska Lechii Gdańsk i dołożymy starań, żeby wszystko było zgodnie z oczekiwaniami sponsorów.

Cel sportowy Lechii pozostaje niezmienny, czyli walka o europejskie puchary?
Oczywiście. Przerwa zimowa byłaby lepsza do tak szerokiej wymiany kadry. Nakładają się okresy przygotowawcze w różnych ligach i łatwiej o pozyskanie zawodnika. Liczymy na to, że zimą będą tylko uzupełnienia kadrowe. Zrobimy wszystko, żeby gdańska młodzież również skutecznie konkurowała z nowymi graczami.

A inne najbliższe plany Lechii?
Z pewnością będziemy pracowali nad poprawą wizerunku. Planujemy zatrudnić specjalistkę od spraw wizerunkowych, by poprawić relacje ze społecznością Pomorza.

A Pan, jakie stawia sobie najważniejsze cele w Lechii?
Ideałem byłoby zwiększenie frekwencji na meczach Lechii i polepszenie kontaktów z kibicami. Zależy mi też na najlepszej współpracy z firmami, które są z Lechią. W związku ze zmianami personalnymi w naszym klubie były różne zawirowania organizacyjne, ale mam nadzieję, że teraz będziemy działać efektywnie.

Andrzej Juskowiak został prezesem Akademii Piłkarskiej Lechii Gdańsk. To oznacza, że bardziej zadba o kwestie młodzieży i drugiej drużyny?
Ta nominacja to sygnał ze strony klubu, że chcemy poprawić szkolenie młodzieży. Już niedługo zostaną zatrudnieni w klubie trenerzy Józef Gładysz i Zdzisław Puszkarz jako osoby odpowiedzialne za nadzór tego szkolenia.

Szukasz więcej sportowych emocji?

POLUB NAS NA FACEBOOKU!">POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
KibiC

Pesymistyczna wypowiedz,chyba ten pan nie ma za dużo do powiedzenia w klubie.

Dodaj ogłoszenie