Dziennik Bałtycki

Wiadomości

WINIETA
    Czterolatka z Elbląga wciąż w ciężkim stanie

    Czterolatka z Elbląga wciąż w ciężkim stanie

    Marcin Pszczółkowski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Jedyna z trójki czteroletnich dziewczynek, która przeżyła zatrucie tlenkiem węgla tuż przed świętami w Elblągu, wciąż przebywa na Oddziale Intensywnej Terapii Szpitala Dziecięcego w Gdańsku. Jej stan nadal można określić jako ciężki.
    Z kolei stan 51-letniego dziadka dzieci jest na tyle dobry, że lekarze zdecydowali o wypisaniu go do domu. Przypomnijmy, do tragedii doszło w nocy z 22 na 23 grudnia w Elblągu. Tlenek węgla zabił trzy osoby w mieszkaniu przy Królewieckiej w Elblągu: dwie dziewczynki oraz ich 48-letnią babcię. Dzieci zostały na noc u dziadków. Rano całą piątkę znaleźli rodzice, którzy przyszli po trojaczki.
    Uroczystości pogrzebowe odbyły się wczoraj w kościele pw. Matki Boskiej Królowej Polski przy ulicy Robotniczej. Zmarli zostali pochowani na cmentarzu Dębica.

    Policja nadal prowadzi postępowanie w tej sprawie.
    - Cały czas trwają czynności - mówi Jakub Sawicki z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. - Nie mamy jednak jeszcze wyników ekspertyzy biegłych.
    Sekcja zwłok odbyła się 24 grudnia br. Na razie jednak nie ma oficjalnego raportu.
    Wczoraj odbył się pogrzeb ofiar zaczadzenia, dwóch sióstr oraz ich babci
    - Czekamy na wyniki krwi na zawartość tlenku węgla w organizmie zmarłych - mówi prokurator Sławomir Karmowski, rzecznik Prokuratury Rejonowej w Elblągu. - Ekspertyza jest robiona w Akademii Medycznej w Gdańsku. Trudno mi określić, kiedy będzie znany oficjalny protokół z sekcji -zwłok.
    Elbląski magistrat zapewnia, że rodzinie zostanie udzielona wszelka pomoc.

    - Prezydent oddelegował pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej do dyspozycji rodziców dziewczynek - mówi rzecznik urzędu Piotr Rzepczyński. - Poszkodowani otrzymali kwotę trzech tysięcy złotych od miasta. Mogą liczyć także na pomoc finansową z Funduszu Świadczeń Socjalnych Urzędu Miejskiego w Elblągu, bowiem zmarła babcia dziewczynek była pracownikiem magistratu.
    Rodzina została objęta opieką psychologiczną. - Praktycznie od samego początku mamy z nimi kontakt - mówi Ewa Jędrzejewska, psycholog z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Elblągu. - Kontaktowaliśmy się także z dziadkiem dziewczynek po jego powrocie ze szpitala. Na razie mogę tylko tyle powiedzieć.

    Niestety, tragedia w Elblągu nie była jedyną na Warmii i Mazurach w ostatnim czasie. 27 grudnia w Bartoszycach zatrucie tlenkiem węgla ulatniającego się z piecyka gazowego było prawdopodobną przyczyną śmierci 21-letniej kobiety, 23-letniego mężczyzny oraz dwuletniej dziewczynki. Rodzice 23-latka z objawami zatrucia trafili do miejscowego szpitala. Ekspertyza piecyka oraz przewodów kominowych wykaże, jak doszło do tej tragedii.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo