Czas minął, a Grad chce rozmów o stoczniach

    Czas minął, a Grad chce rozmów o stoczniach

    Robert Kiewlicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Minister skarbu Aleksander Grad chce rozmawiać z Komisją Europejską na temat polskich stoczni. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że termin wszelkich rozmów i negocjacji minął 12 września. Minister Grad wystąpił do Komisji Europejskiej z prośbą o spotkanie. Jak sam twierdzi, ma to być spotkanie techniczne w sprawie programów restrukturyzacyjnych dotyczących zakładów.
    - Wystąpiłem z listem do pani komisarz, w którym poprosiłem o to, by zastrzeżenia czy uwagi do naszych programów zostały omówione na spotkaniu technicznym, w którym wzięliby udział nasi przedstawiciele i eksperci z Ministerstwa Skarbu - tłumaczy Grad. - Jestem gotowy w każdej chwili polecieć do Brukseli.

    Jak mówi minister, programy są bardzo obszerne.
    - Nie sądzę, aby nie było do nich żadnych uwag - dodaje Grad. - Programy nie są łatwe.
    Niepokój ministra może wynikać stąd, że w programach restrukturyzacji stoczni, przesłanych do KE, chodzi o udzielenie dodatkowej pomocy publicznej z budżetu państwa. Temu właśnie od samego początku sprzeciwiała się Komisja Europejska.

    - Programy restrukturyzacyjne przewidują udzielenie przez Skarb Państwa dodatkowej pomocy publicznej dla stoczni w Szczecinie w wysokości do 439 milionów złotych, a dla połączonych stoczni Gdynia i Gdańsk do 835 milionów - tłumaczy Jacek Łęski, rzecznik ISD Polska, właściciela Stoczni Gdańsk i potencjalnego inwestora w Stoczni Gdynia.

    Pomoc przekazana miałaby być do roku 2018. Wkład własny inwestorów to 907 milionów złotych dla Stoczni Szczecińskiej Nowej i 1,5 miliarda dla połączonych stoczni Gdynia i Gdańsk. Reszta danych na temat umów podpisanych pomiędzy inwestorami a resortem skarbu jest tajna. Dopiero z chwilą akceptacji programu restrukturyzacji przez Komisję Europejską treść umów będzie jawna.

    Niezależnie od działań KE, ABW i prokuratura sprawdzają w Gdańsku, czy w 2007 r. Stocznia Gdynia nie podpisała niekorzystnej umowy z ISD Polska. Jeszcze w sierpniu obecny zarząd gdyńskiej stoczni złożył zawiadomienie do prokuratury. Członkowie ówczesnego zarządu Stoczni Gdynia mieli podpisać z ISD niekorzystną umowę dotyczącą pochylni użytkowanych przez należącą do ISD Stocznię Gdańsk.

    Dodatkowo w latach 2004-2008 mieli oni działać na korzyść głównego klienta stoczni, izraelskiego armatora Ramiego Ungara. Straty stoczni z tego powodu mają wynosić ok. 500 mln zł. 12 września tego roku resort skarbu przesłał Komisji Europejskiej plany restrukturyzacji polskich stoczni.

    Jeśli Bruksela ich nie zaakceptuje, zakłady będą musiały zwrócić otrzymaną od państwa pomoc publiczną, a to może oznaczać ich bankructwo.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo