Cracovia - Lechia Gdańsk. Lepszy tort niż zwykłe danie

Paweł Stankiewicz
Fot. Karolina Misztal
Piłkarze Lechii Gdańsk po raz pierwszy w tym sezonie zagrają w poniedziałek. Początek wyjazdowego meczu z Cracovią o godz. 18. Transmisja w Eurosporcie 2.

Lechia zaczyna rundę rewanżową ekstraklasy od wyprawy do Krakowa. Po raz ostatni biało-zieloni gościli tam w sierpniu i choć przegrywali z Wisłą już 0:2 i 2:3, to ostatecznie zremisowali 3:3. Teraz ich rywalem będzie Cracovia, która na inaugurację sezonu zwyciężyła w Gdańsku 1:0.

„Pasy“ pod wodzą trenera Jacka Zielińskiego pozytywnie zaskakują. Drużyna zakończyła pierwszą rundę na zaskakująco wysokim, trzecim miejscu. Do tego imponują formą strzelecką, bo na własnym stadionie zdobyli aż 20 goli. Kilku piłkarzy Cracovii strzela bramki i to jest największa siła ofensywna tego zespołu. Deniss Rakels ma na swoim koncie siedem goli, Mateusz Cetnarski sześć, a Erik Jendrisek pięć. Do tego dochodzi kapitalnie asystujący Bartosz Kapustka, który jest objawieniem ostatnich meczów reprezentacji Polski. To wszystko pokazuje moc najbliższego rywala gdańskiego zespołu. Tymczasem najlepsi snajperzy Lechii, czyli Grzegorz Kuświk i Michał Mak, mają w tym sezonie tylko po cztery trafienia.

Właśnie Kapustka jest jednym z największych atutów zespołu Zielińskiego. Świeżo upieczony reprezentant Polski pokazuje bardzo duży talent i umiejętność świetnego dogrania piłki do partnerów. Dla Cracovii to prawdziwy skarb, a udane mecze w kadrze na pewno jeszcze bardziej go podbudują. Zaczynają się nim interesować zachodnie kluby.

- To jest polska liga. Tutaj jeden piłkarz nie wygrywa meczów - uważa Daniel Łukasik pomocnik biało-zielonych.

Kolejnym bardzo ważnym graczem w zespole „Pasów“, a może nawet kluczowym, jest Damian Dąbrowski. Pomocnik rozgrywa świetny sezon i na nim trener Zieliński opiera grę zespołu. W obecnych rozgrywkach wystąpił w 15 meczach, w tym aż w 14 w pełnym wymiarze czasowym. Dobra wiadomość dla Lechii jest taka, że dziś zabraknie go na boisku, bo musi pauzować za cztery żółte kartki. A sam szkoleniowiec „Pasów“ nie raz przyznawał, że to piłkarz, który świetnie się rozwija, może znaleźć się w reprezentacji, a dla Cracovii jest kluczowy.

- Damian grał do tej pory w każdym meczu i dopiero podczas spotkania z Lechią przekonamy się, jaki to może być problem dla nas. Na takie sytuacje musimy być jednak przygotowani i radzić sobie. Mamy plan awaryjny i mam nadzieję, że brak Dąbrowskiego będzie dla nas jak najmniej widoczny - mówi trener Zieliński.

Cracovia ma świetną passę. W trzech ostatnich meczach u siebie wygrała z Lechem Poznań 5:2 oraz ze Śląskiem Wrocław i Pogonią Szczecin po 4:1. Biało-zieloni z kolei dwa ostatnie spotkania ligowe kończyli bez zdobyczy punktowej. Nikt jednak w Krakowie nie zamierza lekceważyć zespołu z Gdańska.

- Lechia ma tak szeroką kadrę, że jest z czego wybierać. Potencjał tego zespołu jest zdecydowanie większy niż zajmowane miejsce w tabeli. Jesteśmy przygotowani na Lechię z drugiej połowy z meczu z Ruchem - zapewnia szkoleniowiec Cracovii.

A we wspomnianym meczu, po fatalnym początku i trzech straconych bramkach, biało-zieloni odrodzili się po przerwie i strzelili dwie bramki.

Lechia solidnie przygotowywała się do meczu w Krakowie. Trenerzy i zawodnicy zdają sobie sprawę z tego, że nie mogą tracić punktów. Biało-zieloni mają na tyle mocny skład, że na każdym stadionie w kraju mogą walczyć o zwycięstwo. Problem w tym, żeby wreszcie indywidualne, i przecież niemałe, umiejętności poszczególnych piłkarzy przełożyły się na dobrą i skuteczną grę całego zespołu. Ważne też, aby wyeliminować błędy w grze defensywnej całego zespołu, a nie tylko bloku obronnego, bo w spotkaniach z Legią i Ruchem zespół tracił za dużo goli i w zbyt łatwy sposób.

- Taktyka Cracovii działa nieźle, więc się nie zmieni. My za to musimy zagrać trochę inaczej niż ostatnio. Zostać trochę bardziej z tyłu i czekać na kontrę. Wszyscy muszą wykonywać polecenia, bo jeden błąd może sprawić, że przeciwnik go wykorzysta. Mam nadzieję, że ta taktyka okaże się dobrym pomysłem. Nie będziemy tylko czekać, ale postaramy się zaskoczyć naszą bronią. Główną rzeczą do poprawy jest lepsza komunikacja. Piłkarze muszą cały czas komunikować się na boisku i ostrzegać o zagrożeniach. Chcę żebyśmy wyprowadzali szybkie kontry w gronie trzech, czterech graczy, które dadzą nam bramki. Na pewno musimy uważać na dobre skrzydła Cracovii - powiedział Thomas von Heesen, szkoleniowiec biało-zielonych.

Cracovia to nie jest wymarzony rywal dla Lechii. Biało-zieloni wygrali z tym rywalem na wyjeździe dwa razy, z czego tylko raz na stadionie przy ul. Kałuży. Było to w 1961 roku, a wówczas gdańszczanie zwyciężyli 1:0, po golu Henryka Wieczorkowskiego w 87 minucie. Druga wyjazdowa wygrana nad Cracovią miała miejsce w sezonie 2009/10, za kadencji trenera Tomasza Kafarskiego. Wówczas biało-zieloni odnieśli rekordowo wysokie zwycięstwo, bo aż 6:2. Tamto spotkanie przegrane zostało w Sosnowcu, bo obiekt Cracovii akurat był w przebudowie.

Jeśli biało-zieloni wygrają dzisiejsze spotkanie to awansują na ósme miejsce w tabeli, a starta do trzeciej pozycji będzie minimalna. W przypadku porażki nadal będą trzy punkty do odrobienia, aby wskoczyć do grupy mistrzowskiej. A przecież piłkarze deklarują, że do świąt Bożego Narodzenia chcą na dobre wskoczyć do grona ośmiu najlepszych drużyn ekstraklasy.

Trenerzy bardzo liczą na dobrą postawę reprezentantów, którzy z dobrej strony pokazali się w towarzyskich meczach z Islandią i Czechami. U Sławomira Peszki widać było większą dynamikę i szybkość, czyli atuty, których brakowało mu w ostatnich meczach ligowych. Z kolei Sebastiana Milę trener zachwalał po ostatnich treningach. Obaj mają być ważnymi postaciami nie tylko podczas meczu z Cracovią, ale także w pięciu pozostałych do końca roku meczach ligowych.

- Oczekuję od kadrowiczów gry i zaangażowania w Lechii na takim poziomie, jak w meczach reprezentacji. Często wygląda to tak, że w kadrze są jak tort truskawkowy, a u nas jak zwykłe danie - stanowczo mówi trener von Heesen. - Sławek Peszko wrócił z pozytywnymi myślami i takim samym nastawieniem. Zaskoczył mnie Sebastian Mila, bo w czwartek trenował na bardzo dobrym poziomie. I to chyba nie jest wielka tajemnica, że zagra w Krakowie. Naprawdę może nam bardzo pomóc.

Nie wszyscy piłkarze będą do dyspozycji trenerów biało-zielonych na dzisiejsze spotkanie w Krakowie.

- Michał Żebrakowski jest kontuzjowany i nie będzie trenował przez najbliższe trzy, cztery dni. Adam Buksa jest po operacji, ale nie wróci pewnie przed połową grudnia - zakończył von Heesen.

Mecz Lechii z Cracovią sędziować będzie Bartosz Frankowski z Torunia.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

34t34t3t

mecz ogladaj tutaj adresik.ga/91cee307

g
gergergerger

mecz ogladaj tutaj dresik.ga/91cee307

Dodaj ogłoszenie