Chiny: Pekin ma dość protestów w Hongkongu, transportowce gotowe do tłumienia demonstracji. Trump chce spotkania z prezydentem Xi Jinpingiem

Katarzyna Stańko, wideo: STORYFUL/x-newsZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Hongkong: Pekin potępia działania „terrorystów”. Władze chińskie wysłały transportowce do miasta Shenzen gotowe do tłumienia antychińskich demonstracji. Prezydent Trump chce spotkania z prezydentem Chin. Francja apeluje o dialog.

W środę wieczorem doszło do kolejnych aktów przemocy przeciwko demonstrantom od dwóch miesięcy protestującym przeciwko chińskim władzom ograniczającym autonomię okręgu. Setki demonstrantów zebrały się około 20 godzin przed posterunkiem policji w dzielnicy Kowloon, na południu metropolii. Policja próbowała rozproszyć tłum, puszczając gaz łzawiący. Protestujący śpiewali antypolicyjne piosenki i celowali w policję wskaźnikami laserowymi.

Hongkoński dziennik „The South China Morning Post” donosi, że policja wielokrotnie ostrzegała protestujących. Około 20:45 czasu lokalnego oddział policji do tłumienia demonstracji opuścił posterunek policji, aby odeprzeć protestujących. Pierwszy gaz łzawiący został wystrzelony około 21:45. Kilka osób zostało rannych. Protestujący palili podrobione banknoty oraz portret pro-pekińskiej szefowej rządu Carrie Lam.

Protestujący domagają się jej rezygnacji oraz wycofania ustawy, która upoważniałaby do ekstradycji do Chin osób skazanych przez sąd. Domagają się również dochodzenia w sprawie działań policji, którą oskarżają o stosowanie przemocy wobec protestujących obywateli.

Światowe media obiegło zdjęcie poszkodowanej kobiety, której gaz łzawiący uszkodził oczy oraz dwóch Chińczyków pobitych przez tłum protestujących. Twarz poszkodowanej stała się symbolem protestów w Hongkongu. Manifestanci umieścili jej zdjęcie na międzynarodowymi lotnisku, które blokowało w weekend 5 tys. demonstrantów. Prawie wszyscy potępili „przemoc policyjną”, wielu założyło opaski na oczy i czarne koszulki. Lotnisko zmuszone było odwołać setki lotów.

We wtorek dwaj Chińczycy zostali pobici na tym samym lotnisku przez tłum rozgniewanych protestujących. Jeden z nich był przywiązany do wózka bagażowego i został potrącony przez niewielką grupę ludzi, którzy podejrzewali go o szpiegostwo na rzecz władz. Drugi złapany mężczyzna był podejrzany o bycie tajnym funkcjonariuszem policji. Został później ewakuowany przez policję. Akty te zostały opisane przez Chiny władze jako „quasi-terrorystyczne”. Chińskie media podległe władzy określają protestujących jako „brudną wodę nurtu historii, które należy neutralizować” oraz „osoby, które sieją nieporządek i przemoc”,

Analitycy obawiają się, że może być to przygotowanie opinii publicznej do interwencji wojska w Hongkongu. Amerykańska agencja informacyjna AP podaje, że nawet kilkaset chińskich pojazdów wojskowych zaparkowanych na terenie i wokół stadionu w graniczącym z Hongkongiem Shenzhen widać na zdjęciach satelitarnych opublikowanych w środę. Media zwracają uwagę na zwiększoną aktywność armii Chin przy granicy. Na zdjęciach widać co najmniej 500 transporterów i innych pojazdów na terenie i w pobliżu stadionu piłkarskiego w Centrum Sportu Zatoki Shenzhen, kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Hongkongiem – informuje agencja AP. W poniedziałek dziesiątki należących do Zbrojnej Policji Ludowej ciężarówek i innych pojazdów były zaparkowane w pobliżu kompleksu sportowego – informuje również dziennik "South China Morning Post". Przy wejściu na stadion znajdują się funkcjonariusze w mundurach maskujących.

Waszyngton poinformował w środę wieczorem, że jest „bardzo zaniepokojony” chińskimi ruchami militarnymi na granicy z Hongkongiem, wzywając Chiny do „poszanowania wysokiego stopnia autonomii okręgu”. Hongkong był do 1997 r. brytyjską kolonią. „Potępiamy przemoc i wzywamy wszystkie strony do zachowania powściągliwości, ale nadal jesteśmy zaangażowani we wspieranie wolności wypowiedzi i wolności pokojowych zgromadzeń w Hongkongu” - powiedział rzecznik amerykańskiej dyplomacji „Kategorycznie odrzucamy fałszywe oskarżenia, że obce siły podsycają demonstracje - dodał. Chiny zostały ostrzeżone we wtorek przez Stany Zjednoczone, że Hongkong może stracić swój specjalny status handlowy w przypadku bezpośredniej interwencji ze strony Pekinu. Ustawa amerykańska z 1992 r. przyznaje Hongkongowi preferencyjne traktowanie handlowe i inwestycyjne w stosunku do Chin.

Francuski minister Jean-Yves Le Drian, wezwał „wszystkie strony, zwłaszcza władze Hongkongu, do odnowienia wątku dialogu (...) w celu zakończenia eskalacji przemocy”.

Prezydent USA sugerował na Twitterze potkanie ze swoim chińskim odpowiednikiem, prezydentem Xi Jinpingiem w celu omówienia niepokojącej sytuacji w Hongkongu.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

Materiał oryginalny: Chiny: Pekin ma dość protestów w Hongkongu, transportowce gotowe do tłumienia demonstracji. Trump chce spotkania z prezydentem Xi Jinpingiem - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

o
oho

Rozpoczęło się "wprowadzanie demokracji" w Hongkongu? Czyżby Iran poszedł tymczasowo w odstawkę?

K
Kocham HK
2019-08-15T17:39:53 02:00, Gość.s:

Przecież Hong Kong należy do Chin. Jeśli Chińczycy tam mieszkający plują na własne państwo to znaczy, że są przekupieni przez wywiady zagraniczne, np. USA, a takich należy rozstrzelać.

Co ty za bzdury wypisujesz? HK do 1997 roku był pod rządami W.Brytanii i po przekazaniu go ChRL władze komunistycznym zobowiązały się pozostawić władzom Hongkongu do 2047 roku dużą autonomię we wszystkich sprawach, z wyjątkiem polityki zagranicznej i sił zbrojnych.Niestety,ale nie dotrzymują słowa i stąd te protesty.

G
Gość.s

Przecież Hong Kong należy do Chin. Jeśli Chińczycy tam mieszkający plują na własne państwo to znaczy, że są przekupieni przez wywiady zagraniczne, np. USA, a takich należy rozstrzelać.

Dodaj ogłoszenie