reklama

Bytów: Niedowidząca klientka twierdzi, że została oszukana przez sklep "za 5 zł"

Marcin PacynoZaktualizowano 
Poszło o drobną kwotę, ale dla mieszkanki Bytowa sprawa jest niezwykle ważna. Niedowidząca kobieta, która zgłosiła się do naszej redakcji, czuje się oszukana. Skarży się na ekspedientki ze sklepu sprzedającego towary "za 5 zł", bo zapłaciła więcej niż chciała.

Gdy próbowała wycofać transakcję, sklep odmówił oddania pieniędzy. Zupełnie inną wersję przedstawiają pracownice sklepu. Sprawę rozstrzygnie lokalny rzecznik praw konsumenta.

- Chciałam kupić ręczniki. Z uwagi na to, że nie widzę dość dobrze, poprosiłam obsługę sklepu o podanie ceny towaru. Usłyszałam, że sztuka kosztuje 1,5 zł. Nie zastanawiając się, wrzuciłam dwa ręczniki do koszyka i podeszłam do kasy. Jakież było moje zdziwienie, gdy ekspedientka z banknotu 50 zł wydała mi 41 zł reszty - opowiada pani Elżbieta. - Powiedziałam, że to za mało. Że powinnam dostać 47 zł reszty. Tu jednak trafiłam na mur oporu - opowiada.

Powiedziano jej, że ręczniki, które wybrała, nie kosztują 1,5 zł, ale 4,5 zł sztuka. - Powiedziałam, że w takim razie chcę te tańsze, o których mi wcześniej mówiono, bo sklep trzymał je obok siebie. Z uwagi na wadę wzroku nie byłam w stanie zauważyć, który towar wybieram - narzeka klientka.
Obsługa sklepu stwierdziła, że jest już za późno, bo nie można wycofać paragonu. Klientce zaproponowano wzięcie tańszych ręczników i dobranie dodatkowego towaru. Tak, aby łączna suma wynosiła minimum 9 zł.

- Gdy zobaczyłam, że u ekspedientki nic nie wskóram, poprosiłam o numer do właściciela. Tego też mi odmówiła, więc udałam się na skargę do rzecznika praw konsumenta - dodaje kobieta.

Obsługa sklepu podaje zupełnie inną wersję. - Ta pani, owszem, pytała, po ile są ręczniki. Poinformowałyśmy ją, że są dwie ceny, 1,50 zł i 4,50 zł. Gdy przyszła do kasy, okazało się, że wybrała te za 4,50 zł. Taką też cenę nabiliśmy na paragon fiskalny, wcześniej informując, ile jest do zapłacenia. Kobieta nie reagowała, więc paragon został wydrukowany. Dopiero wtedy zaprotestowała, ale było już za późno - ekspedientka podaje swoją wersję wydarzeń.

Sprawa zostanie rozstrzygnięta przez rzecznika praw konsumentów, który zbierze zeznania obu stron. Racja będzie po stronie klientki, jeśli dowiedzie, że obsługa sklepu nie zakomunikowała jej przy kasie, ile musi zapłacić, robiąc to po wydrukowaniu paragonu. Na niekorzyść sklepu może też przemawiać udowodnienie złego oznaczenia towaru. Sklep wygra, jeśli dowiedzie, że klientka wiedziała, ile towar kosztuje.

Przepisy

Aleksandra Łyczak, powiatowy rzecznik praw konsumenta w Bytowie

Sprzedawca powinien poinformować klienta o cenie towaru, który musi posiadać oznaczenie z ceną. Jeśli chodzi o zwrot po zakupie, to może on nastąpić, gdy kupujący umówi się na taką możliwość.
Robiąc zakup i płacąc za towar, otrzymawszy paragon lub fakturę, zawiązujemy umowę kupna sprzedaży. Sprzedawca po dokonaniu transakcji może przyjąć towar na zasadach reklamacji.

100 milionów euro z Funduszy Norweskich na rozwój przedsiębiorczości

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie