Budżet wielu pomorskich miast na sport będzie mniejszy. Niektóre kluby będą musiały walczyć o przetrwanie

Adam Mauks
Adam Mauks
Gdańska Lechia wdraża już pogram oszczędnościowy.
Gdańska Lechia wdraża już pogram oszczędnościowy. Karolina Misztal
Udostępnij:
Adam Korol, dyrektor biura prezydenta Gdańska ds. sportu: - Przymierzamy się do cięć finansowych z tytułu umów promocyjnych z klubami - mówi "Dziennikowi Bałtyckiemu". - Dziś trudno mi jeszcze powiedzieć jak duże to będą obniżki, ale gdyby były na poziomie 15-20 procent, to byłoby dobrze. To jest jednak taki mój wariant optymistyczny. Chciałbym, by tylko tak to się skończyło, ale dziś nikt jeszcze nie wie jak długo potrwa ten stan i do jakich oszczędności nas zmusi - dodaje Korol.

Jego zdaniem kluby powinny być jednak przygotowane na mniejsza kasę z samorządów. Dla wielu gdańskich klubów sportowych będzie to olbrzymie wyzwanie lub wręcz konieczność diametralnych zmian w budżecie.
W obecnej sytuacji klubom trudno będzie liczyć na rekompensatę tych strat w postaci pomocy innych sponsorów. Niewykluczone, że część z nich stanie na krawędzi życia i śmierci. Jednym z nich jest Rugby Club Lechia Gdańsk.

- Dostaliśmy aneks do umowy promocyjnej z miastem - informuje Arkadiusz Klusek, prezes klubu. - Wynika z niego, że ewentualne wypłaty z tytułu promocji miasta dostaniemy dopiero po ustaniu epidemii. Problem w tym, że za wszystko trzeba płacić na bieżąco. ZUS, wynajem biura, mieszkania dla zawodników, to tylko niektóre z zobowiązań - dodaje. Jego zdaniem, jeśli nowy sezon wystartuje w sierpniu lub wrześniu, klub zostanie bez pieniędzy.

- Wiele wskazuje na to, że cofniemy się do czasów totalnej amatorki, a problemem może być organizacja meczu czy wyjazd na niego drużyny - mówi prezes gdańskich rugbistów.

Arka i Lechia gotowe na cios

Ze zmianami liczą się też w Lotosie PKH Gdańsk. Bez względu na to jak duże środki Grupa Lotos przeznaczy na hokej, będzie to ważne wsparcie tej dyscypliny sportu, być może decydujące o być albo nie być ligowego hokeja w Gdańsku.

- Drugim kluczowym mecenasem tej dyscypliny sportu w Gdańsku jest miasto, ale nie trudno się domyśleć, że jego pomoc w nadchodzącym sezonie może być znacznie mniejsza - mówi nam Arkadiusz Bruliński, wiceprezes klubu.

W Gdyni miasto od stycznia nie daje ani złotówki Arce. To efekt problemów własnościowych w klubie.
- Kwestia dofinansowania na podstawie umowy promocyjnej z miastem mogła by być realizowana od czerwca, ale póki co nie mamy żadnych sygnałów z miasta w tej sprawie - mówi Tomasz Rybiński, rzecznik prasowy Arki. Żółto-niebiescy czekają na decyzję PZPN i Ekstraklasy SA w sprawie ewentualnej kontynuacji rozgrywek piłkarskiej ekstraklasy. Ta ma nastąpić pod koniec kwietnia.
Na tę decyzje czeka też gdańska Lechia, która podobnie jak Arka wdraża już pogram oszczędnościowy licząc się z tym, że pieniędzy z miasta będzie mniej. Ważne dla losów klubu będzie porozumienie się z piłkarzami w kwestii obniżek ich zarobków.

- Zaproponowaliśmy naszym klubom rozmowy w sprawie nowych, dodatkowych form promocji miasta. Czekamy na ich odpowiedź - mówi Magdalena Czarzyńska-Jachim, wiceprezydent Sopotu.

Pomorze czeka na rozwój wypadków

Problem dotyczy oczywiście nie tylko trójmiejskich klubów sportowych. Jak to wygląda w innych miejscowościach Pomorza?
Mateusz Oszmaniec, zastępca burmistrza Bytowa: - Kluby sportowe prowadzą działalność całoroczną i dopuszczamy możliwość aneksowania umów ze względu na trudną sytuację. Będziemy przychylnie je rozpatrywać, natomiast jeśli imprezy nie będzie można zorganizować w innym terminie, to w takim przypadku klub będzie musiał zwrócić pieniądze przewidziane na przygotowanie tego konkretnego wydarzenia.
Tomasz Nadolny, zastępca burmistrza Kościerzyny: - Zdajemy sobie sprawę, że niektóre wydarzenia nie odbędą się w terminie. Jeśli klub będzie w stanie przełożyć imprezę na inny, to wówczas nie istnieje konieczność zwrotu pieniędzy. Ale zawarte umowy z klubami zawierają zapis, że jeżeli impreza nie zostanie zorganizowana w ogóle, to wówczas klub jest zobligowany do zwrotu środków wraz z odsetkami.
Stowarzyszenia i kluby sportowe z powiatu wejherowskiego o dodatkowe pieniądze mogą starać się m.in. w starostwie powiatowym.

- Z racji tego, ze umowy ze stowarzyszeniami zostały podpisane przed wprowadzeniem epidemii na dziś nie planujemy obniżać dotacji – informuje Jacek Thiel, wicestarosta wejherowski.

Powiśle Dzierzgoń prowadzi drużynę piłkarską występującą w IV lidze - najwyżej spośród wszystkich klubów powiatu sztumskiego, od kilku miesięcy działa też sekcja lekkoatletyki. Wsparcie gminy stanowi dużą część klubowego budżetu.
- W naszym tegorocznym budżecie znajduje się dotacja dla klubu sportowego Powiśle i nie mamy planów jej zmniejszania - mówi Jolanta Szewczun, burmistrz Dzierzgonia. - Wprawdzie rozgrywki ligowe piłkarzy zostały zawieszone i być może nawet nie będą wznowione, jednak klub prowadzi również pracę z młodzieżą, opiekuje się stadionem sportowym. Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń związanych z epidemią koronawirusa, lecz o obniżeniu pomocy dla klubu nie myślimy.
- Większość zadań nie jest wykonywana, nie wiemy też kiedy ponownie rozpoczną się zajęcia sportowe. Dopiero wtedy podejmiemy decyzję, czy ewentualnie te środki finansowe będziemy w jakikolwiek sposób jeszcze dzielić inaczej, bo na razie to po prostu budzi szereg wątpliwości - mówi burmistrz Kartuz Mieczysław Grzegorz Gołuński.
Z podjęciem decyzji o ewentualnych obniżkach czekają także same kluby. Jak mówi Tadeusz Orczykowski, prezes Cartusii 1923 Kartuzy, zarząd nawet nie może się teraz spotkać, aby omówić szczegóły, a nie jest to też rozmowa na telefon.

- Na pewno coś będzie trzeba zrobić, ale konkretnych informacji, jakie to będą obniżki, to w tej chwili nie mogę przekazać - mówi Tadeusz Orczykowski.

- Przyglądamy się obecnej sytuacji i zastanawiamy się nad rozwiązaniem tej kwestii – mówi Jan Kozłowski, inspektor ds. promocji miasta i komunikacji społecznej Urzędu Miasta w Kwidzynie. - Zamierzamy zaproponować klubom spotkanie i rozmowy na temat renegocjacji zawartych umów oraz dalszej współpracy do końca tego sezonu. Wierzymy, że od września rozgrywki zostaną już przywrócone. Do końca roku jest jeszcze trochę czasu, a środki na ten cel również mamy zabezpieczone.
Urząd Miejski w Kwidzynie wspiera w ten sposób trzy kluby sportowe: MMTS Kwidzyn (PGNiG Superliga Mężczyzn w piłce ręcznej), MTS Kwidzyn (I liga kobiet w piłce ręcznej) oraz Rodło Kwidzyn (Klasa A piłki nożnej). Grający w najwyższej klasie rozgrywkowej męskiej piłki ręcznej MMTS Kwidzyn mniejsze środki z tytułu promocji otrzyma już za miniony miesiąc.
- Za marzec otrzymamy połowę kwoty – mówi Agnieszka Laskowska, prezes MMTS Kwidzyn SA. - Kolejne świadczenia z tego tytułu przewidziane są dopiero w momencie startu rozgrywek ligowych. Cały czas trwają jednak rozmowy między miastem i klubem na ten temat.
Podobnie komentuje sytuacje Robert Majdziński, dyrektor MTS Kwidzyn, a także trener I-ligowego klubu kobiet.
- Do momentu, w którym było to możliwe, jako klub wywiązywaliśmy się z zawartej umowy w stu procentach. Zgodnie z nią otrzymamy również część środków. Trudno jednak mówić o tym jak będzie to wyglądało dalej. Na pewno musi odbyć się spotkanie z władzami miasta, na którym będziemy rozmawiać na ten temat – mówi Robert Majdziński.
Współpraca: Maria Sowisło, Maciej Wajer, Piotr Piesik, Maciej Krajewski, Mirosław Wiśniewski, Tomasz Smuga

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosja niszczy ukraiński przemysł

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie