Budowa elektrowni atomowej na Pomorzu. Wielkie konsorcja chcą zbudować polską elektrownię jądrową

Redakcja
sxc.hu
Pięć światowych konsorcjów - z USA, Kanady, Francji, Japonii oraz Korei Południowej - chce wybudować elektrownię jądrową w Polsce. Do końca tego roku PGE EJ1 powinna uruchomić tzw. postępowanie zintegrowane. Tylko nadal nie wiadomo, czy... będzie co budować. Rząd nie zajął bowiem jeszcze jednoznacznego stanowiska w sprawie tej inwestycji.

Bądź co bądź wyścig do polskiego atomu już się rozpoczął. Chęć wystartowania w przetargu, jak poinformowała PGE EJ1, wyraziły amerykański Westinghouse, japońska spółka GE Hitachi, kanadyjski SNC-Lavalin Nuclear będący właścicielem Candu, francuskie Areva i EDF oraz koreańskie KEPCO. We wspomnianym postępowaniu zintegrowanym  ma być wyłonione konsorcjum firm, które będzie odpowiedzialne m.in. za wybór technologii, budowę, uruchomienie i finansowanie budowy elektrowni. Mimo że chętni do budowy już są, to projekt znajduje się  na razie w fazie ogólnej. Trudno powiedzieć, jaki będzie ostateczny skład atomowego konsorcjum działającego w naszym kraju.

„Będzie on deklarowany w trakcie formalnego postępowania i składania wniosków kwalifikacyjnych” -  piszą tylko przedstawiciele PGE EJ1.

Tym doniesieniom z uwagą przypatrują się samorządy Choczewa, Gniewina oraz Krokowej, na terenach których to gmin znajdują się potencjalne lokalizacje pod budowę polskiej atomówki (czyli „Żarnowiec”, „Choczewo”  i „Lubiatowo-Kopalino”).

- Cieszymy się ze wszystkich informacji, które mają wyjaśnić, czy elektrownia jądrowa powstanie. Jednak cały czas to są dalekosiężne plany. Ogromne opóźnienia, które już powstały, cały czas powodują straty dla naszym gmin, o których już informowaliśmy - mówi Mikołaj Orzeł, pełnomocnik ds. polityki społecznej i rozwoju gminy Gniewino.

Sytuację komplikuje stanowisko rządu, a dokładniej - jego brak.  Z rządzącego PiS dobiegają na przykład opinie, że w sprawie budowy elektrowni jądrowej powinno zostać zorganizowane referendum. Jednak ten pomysł z października nie doczekał się na razie konkretów. Z kolei poseł Henryk Kowalczyk z PiS przyznał w rozmowie z jedną z ogólnopolskich gazet, że „ze względów ekonomicznych budowa elektrowni atomowej jest nieopłacalna”.

- Znam takie głosy, ale jak na razie nie były one poparte rzetelnymi wyliczeniami, a trzeba wiedzieć, że podstawę stanowią dwa parametry: bezpieczeństwo energetyczne oraz cena, która w przypadku energii uzyskiwanej z węgla będzie zdecydowanie rosnąć - mówi „Dziennikowi Bałtyckiemu” poseł PiS Jan Klawiter z Rumi.

W przypadku elektrowni jądrowej dużo mówi się też o ewentualnych zagrożeniach związanych  z jej funkcjonowaniem. Eksperci, a także politycy, tonują te obawy.  - Zagrożenia są związane z każdym sposobem produkcji energii.  Można mówić również o zagrożeniach związanych z terroryzmem, ale są takie formy zabezpieczeń, które mocno je eliminują - uważa poseł Klawiter.

Ostateczna decyzja o tym, kto wybuduje pierwszą polską elektrownię jądrową, zapadnie w 2019 roku, wraz z rozstrzygnięciem postępowania zintegrowanego. Również w tym roku, u schyłku obecnej kadencji parlamentu, rząd ma zdecydować o rozpoczęciu budowy czy też nie.  Natomiast w 2017 roku powinna być wskazana podstawowa lokalizacja dla siłowni atomowej oraz wariant alternatywny tej lokalizacji, zaś według harmonogramu pierwszy prąd z elektrowni miałby popłynąć w 2025 roku.

Czy elektrownia jądrowa w Polsce powinna, Twoim zdaniem, powstać? Skomentujcie!

(autor: Tomasz Smuga)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie